sobota, 30 maja 2015

Uczelnia artystyczna: Projektowanie biżuterii


Projektowanie biżuterii jest jedną z wielu specjalizacji na mojej uczelni. Miałam jednak tę przyjemność uczestniczyć w tych zajęciach na magisterce. Po prostu była to moja dodatkowa obowiązkowa specjalizacja do zaliczenia. Ale bardzo przyjemna.

Zajęcia miałam przez dwa semestry. Tak jak w przypadku wielu innych zajęć polegały na konsultacjach moich powstających prac. Najpierw był temat, potem projekty, szkice, no i pierwsze próby realizacji. Aż do gotowego elementu biżuteryjnego. Zaznaczam, że często były to rzeczy mniej funkcjonalne.
 
Każdy wybierał sobie tworzywa i materiały, które chciał wykorzystać przy konkretnym projekcie. Jedynie osoby, które miały biżuterię jako główną specjalizację musiały w pewnym momencie zacząć realizować w metalach.


Miałam możliwość realizowania moich pomysłów w metalu. Niestety musiałabym zaopatrzyć się w różne narzędzia. I mam tu na myśli masę różnych, nieznanych mi narzędzi, o nieznanych nazwach. Kwasy. Palniki. Trwałe podkładki. Blachy. Narzędzia do cięcia. Pewnie i lupę. W każdym razie ja byłam i nadal jestem w tej kwestii bardzo zielona. A zaopatrzanie się w to wszystko tylko na chwilę było mi niepotrzebne. Raczej nie bawiłabym się w to dalej. Dlatego realizowałam z innych tworzyw.

Moje realizacje z tych zajęć możecie obejrzeć w zbiorczym wpisie:




Na koniec zaznaczę jeszcze coś ważnego. Choć często realizacje na Projektowaniu biżuterii były bardzo niekonwencjonalne i mało użytkowe, to powstawały także prace gotowe do noszenia, choć może nieco ekscentryczne ;) Przy najbliżej okazji przedstawię Wam prace mojej koleżanki z uczelni i może namówię ją na mały wywiad lub coś w tym stylu ;) Jesteście zainteresowani?

czwartek, 28 maja 2015

Obs za obs, kom za kom, czyli cytaty, ask.fm i światełko w tunelu

W dzisiejszym wpisie powracam do klimatów z wpisu Obs za obs, kom za kom, czyli załamuję ręce. Otóż co jakiś czas trafiam takie kwiatki, że aż szkoda nie przytoczyć przykładów i cytatów :)

"obserwacja = obserwacja i komentarz
komentarz = dwa komentarze
obs + komentarz = obserwacja i trzy komentarze"

Przyjrzałam się blogowi, którego autorka umieściła powyższy cytat na FB i nieźle się zdziwiłam. Wygląd bloga dość modny i profesjonalny. Aż 10 wpisów niestety. Potencjał jest, bo widać to po wyglądzie bloga, ale propozycja wymiany obserwacji i komentarzy jest moim zdaniem żenująca. Wygląda to jak jakiś niepoważny cennik. Ludzie! Bądźcie poważni! Jest wiele sposobów na znalezienie nowych czytelników, na zachęcanie ich do komentowania. Nie idźcie na łatwiznę i nie szukajcie fikcyjnych czytelników, którzy będą widnieć w gadżecie obok posta. O wiele więcej satysfakcji sprawia garstka wiernych czytelników, z których wielu się nigdy nie ujawni. 

Ciąg dalszy cytatów z moimi komentarzami

 "szczery kom za szczery kom"
[czy aby na pewno szczery?]

"ktoś chętny na obs za obs?"

" Kom za kom? Obs za obs? Podawać swoje blogi (i nie oszukiwać!!)" 
[pewnie ktoś już oszukał...]

"obs/obs kom/kom
odwiedze kazdy zostawiony link"
[oryginalna pisownia; nie ma to jak błędy ortograficzne]

  "WSZYSCY zostawcie linki do siebie, mam troszkę wolnego czasu, a szukam ciekawych nowych blogów.
Odwiedzam wszystkich komentujących na blogu i u nich zostawiam po kilka komentarzy
jeśli ktoś chętny na obs/obs to dać znać" 
[to już rozumiem co tak bardzo zajmuje blogerów - masowe pisanie komentarzy; pewnie dlatego nie mają czasu na pisanie wartościowych tekstów i rozwijanie bloga...]

 "kom/kom obs/obs
Zacznij!
Podawajcie blogi w kom postaram sie skomentowac, ale liczę na rewanżz waszej strony"

 "Podawajcie blogi
* jasne przejrzyste
* z dobrą jakością zdjęć
* minimum 100 obs"
[to już mnie rozwaliło ^^ to teraz dobre i przydatne blogi będzie się oceniać po ilości obserwatorów?]

"PILNIE POTRZEBUJĘ 4 NOWYCH OBSERWATORÓW!!
CHODZI O OBS/OBS!
KTOŚ CHĘTNY?
(piszcie ,,ja chętny/na'' w komentarzach z linkiem do waszego bloga)"
[tutaj mamy formę ogłoszenia]

 "Wbijamy i komentujemy! Brakuje mi 60 odsłon"
[to coś nowego, rzadko widzę błaganie o odsłony]

"Szukam blogów do 200 obserwacji!"

 "Zapraszamy wszystkich od 0 do 2000 obserwatorów. Po kolei każdy blog, zaznazamy jako follower + komentarz. Info. Zostawaimy w komentarzu. Czas do 19!"
[powoli zaskakuje mnie pomysłowość ludzi ^^]

"Ktoś chętny na OBS/OBS lub KOM/KOM?
Jesli tak to zaobserwuj i wpisz JUŻ w komentarzu, podając link do swojego bloga,a niezwłocznie się odwdzięczę.
Na blogi które dodacie bez "JUZ" NIE WEJDE!!!!!!"
[przypomina mi to reklamę z wysyłaniem smsów]
 

Czasem trafiam na bardziej zawoalowane teksty. Prośby wyglądają bardziej prawdziwie, jednak wewnętrznie czuję w tym chęć zysku. Dla mnie to zły znak.


"podawajcie swoje blogi", "skomentuję wasze blogi"
[ale że co? tak zupełnie za darmo?]

 "zapraszam do mnie, za komentarze i obserwację się odwdzięczam"



Niektórzy z Was mogą pamiętać, że jakiś czas temu miałam konto na Ask.fm. Zrezygnowałam z niego bardzo szybko, po tym jak zaczęłam otrzymywać mnóstwo wiadomości z proszeniem o polubienie lub zadanie pytania. Ogólnie to ta sama bajka jak na blogach i FB. Zalewa Was spam i nieważne, że wyraźnie i kilka razy piszecie, że nie życzycie sobie tego typu wiadomości. Dostajecie je ponownie i od tych samych osób. No ile można powtarzać !!



Czasem jednak można trafić na ludzi, którzy podzielają moje zdanie. Wywiązuje się wtedy wymiana myśli, fajna dyskusja. Tu fragment - na szaro wypowiedzi pewnego Pana, na biało ja.

"Nie męczy Cię, że community blogerskie w większości polega na braku wiary w to co się pisze i sztucznym napędzaniu sobie wyświetleń? Tak bardzo szkoda, że w lawinie "obs za obs" czy innego "szczerego komentarza", giną blogi wartościowe pisane z pasją i sercem. Więc czekając na burze i inne "szczere kom", zapraszam do opisu "blogerskiego karate"! Totalnie nie "obs za obs" i nie "szczery kom, za szczery kom", ale jak masz jakiś post, z którego jesteś dumny, piszesz o swojej pasji i wiesz, że przelewasz to na swoje posty, jeśli piszesz ironicznie i prześmiewczo. Zostaw jakiś link:) Chętnie poczytam coś napisanego, dla siebie nie dla sztucznego generowania obserwacji i kliknięć!"

"Świetny tekst powyżej i świetny wpis :) Może w końcu do niektórych w tej grupie dotrze, że obs i kom jest niewiele warte. Ja to zwykle określam jako "żebranie" lub "spam"

"Niezmiennie mam, nadzieję, że uda się pokazać ludziom, że pisanie bloga to sztuka i pasja. Sam nie jestem jakimś wielkim "blogerem" i szczerze? Nie zależy mi na tym(chociaż byłoby to miłe:) ), jednak czuje to i jestem pewny, że "OBS za OBS" to dno. To wielki brak wiary w swoje umiejętności, a co gorsze wielki sztuczny generator kliknięć, który odbije się banem konta AdSense. Może tak trochę wiary w siebie, trochę pracy i trochę serca w pisanie bloga?"

"Takie sztuczne generowanie czytelników wcale nie sprawia prawdziwej satysfakcji. Powoduje tylko jeszcze bardziej przedmiotowe traktowanie czytelników, traktowanie ich jako liczby. Nie ma więzi między autorem bloga i czytelnikami. Autor przestaje się starać, mniej skupia się na treści wpisów."

"Wrzuca 2 zdania, 4 zdjęcia i "liczy hajs" :)"

"Pewnie najczęściej chodzi o tę kasę :) i o sponsorów i darmowe produkty."

"HEJ BLOGERZY!!! Gdzie moja burza?:< Tak bardzo czekam, na wrzaski, na krzyki! (zauważyliście ten cud?:) wpis inny niż obs za obs utrzymuje się gdzieś na górze zamiast spaść na sam dół! ) SZOK! Szkoda, że nie rozumiem tych HASZTAGÓW bo bym teraz z nimi zaszalał :)"
 
"O proszę ^^ Rzeczywiście jest wysoko ^^ Proponuję akcję "Stop!!! obs za obs, kom za kom!"

"Tak tego nie zatrzymasz. Do "blogowych ninja" ze szkoły "szczerych komentarzy", po prostu musi przyjść informacja bana na AdSense. Chociaż nie mam zamiaru poddać się w uświadamianiu, że to pisanie z pasją i miłością oraz kontakt z czytelnikiem, dają pieniądze i sławę. No i tworzą piękne community, w któer nadal wierzę:)e"

"No nic:) Post po raz kolejny utonął pod nieziemskimi "OBS za OBS":<
  
 
Dyskusja (w zasadzie to tylko jej fragment) pochodzi z pewnej grupy blogowej na FB. Nawiązałam potem z tym Panem bardzo fajną rozmowę w kilku różnych miejscach (FB i blogi). Już choćby to doświadczenie pisania szczerze i całym sercem, wyrażanie prawdziwych opinii, pokazuje, że w ten sposób można zyskać wiernych czytelników, nawiązać trwalsze kontakty z innymi ludźmi, wymieniać się doświadczeniami, a nawet pisać o czymkolwiek. Grunt to szczerość, pisanie od siebie, także pisanie dla innych i pasja. A nie jest trudno rozróżnić prawdziwe, szczere blogi od tych pisanych na siłę lub z powodu pewnych korzyści.

Zachęcam do zapoznania się z poniższym wpisem, który jest związany z tematem mojego postu. To z tym Panem nawiązałam miłą rozmowę i mam nadzieję, że trwałą :)

wtorek, 26 maja 2015

Dzieło miesiąca: Cykliniarze



Gustave Caillebotte, Cykliniarze, 1876, olej na płótnie, 80x100 cm

Obraz zachwycił mnie ... podłogą. Tak po prostu. Często tak mam, że obraz przyciąga moją uwagę przez jeden element, czasem nawet drobiazg. W tym konkretnym wypadku dużą przyjemność sprawia mi wpatrywanie się w te błyszczące deski. Piękne.



Źródło:
http://x3.cdn03.imgwykop.pl/c3201142/comment_duGTqYJGxufe3bBt4obTdJ0wwy160WMx.jpg

poniedziałek, 25 maja 2015

Konkurs dla projektantów ubioru - Marywilska 44 Art Fashion

No i mam dla Was, Drodzy Czytelnicy kolejny konkurs związany z projektowaniem ubioru. Kilka dni temu dostałam informację o nim od pewnej Pani przez wiadomość na Funpage'u. Bardzo się cieszę, że informujecie mnie o konkursach :) Najpierw zapraszam do zapoznania się z plakatem.



A teraz kilka słów ode mnie. Konkurs organizuje wielkie centrum handlowe Marywilska 44, znajdujące się w Warszawie. Poniżej dokładniejsze informacje.

  • Zaprojektujcie i uszyjcie strój inspirowany jesienią.
  • Wykonajcie zdjęcia stroju na modelce i wyślijcie na adres mailowy podany na plakacie. 
  • Wyślijcie maksymalnie 3 fotografie.
  • Termin nadsyłania zdjęć to 16.08.2015 - macie duużo czasu ;)
  • Fotografie zostaną opublikowane na Funpage'u organizatora.
  • Użytkownicy Facebooka wybiorą 5 najlepszych za pomocą like'ów.
  • Najlepsze stroje zostaną zaprezentowane na gali urodzinowej centrum handlowego 6 września 2015 (na autorze, modelce lub manekinie).
  • Zwycięski projekt wybierze Jury - Piotr Koncki, stylista Polsatu i Robert Rozmus, aktor.
  • Zwycięzca otrzyma nagrodę pieniężną - 2 000 zł.
  • Adres mailowy: sekretariat@marywilska44.waw.pl
  • Strona internetowa: www.marywilska44.waw.pl

A teraz trochę bardziej krytycznie. Nie cierpię takich konkursów. Konkursów, w których o zwycięstwie decyduje ilość like'ów i znajomych na Facebook'u. To moim zdaniem najbardziej niesprawiedliwe konkursy. No ok, ostatecznego zwycięzcę wybierze Jury, ale jakoś jego skład mało mi mówi :/ Jakiś stylista i aktor. Może są rozpoznawalni, ale mnie to jednak nie przekonuje. Plakat wygląda profesjonalnie, przypomina mi inne plakaty związane z tą tematyką konkursów, ale jakoś mało ma wspólnego z hasłem przewodnim - Jesień. Hasło jest też trochę oklepane, lepiej byłoby zaprojektować strój związany z wizerunkiem samego centrum handlowego. I kolejna sprawa, konkurs jest jakby modnym dodatkiem do urodzin centrum handlowego. Więc nie jest to z pewnością konkurs dla bardziej profesjonalnych projektantów. Szukałam regulaminu konkursu, ale albo go nie ma, albo jest dobrze ukryty.

Mam nadzieję, że bardzo Was nie zraziłam do tego konkursu. To moje osobiste zdanie i podałam wiele powodów przez które nie wezmę w nim udziału. Poza tym do Warszawy mam daleko ;) Zainteresowanych zapraszam do projektowania i szycia i czekam na Wasze realizacje.

piątek, 22 maja 2015

Film: Ofiary przemysłu modowego

W dzisiejszym wpisie filmowym będzie o fabrykach w Bangladeszu.




Ofiary przemysłu modowego (Fashion Factories Undercover), reż. Lee Sorrell, Wielka Brytania, 2014


Autorzy filmu dzięki pomocy ukrytej kamery mogą podejrzeć co tak naprawdę się dzieje w ogromnych szwalniach w Bangladeszu. Ciężko w to uwierzyć, ale w tych miejscach wszechobecna jest przemoc fizyczna jak i psychiczna np. w postaci wyzwisk. Warunki pracy są koszmarne, a płaca bardzo niska. Dodatkowo pracuje się po presją czasu.

Opisana jest także katastrofa szwalni z 2013 roku, gdy runął 9- piętrowy budynek, pociągając za sobą ponad tysiąc ofiar śmiertelnych i jeszcze więcej ciężko rannych ludzi. Okazało się, że budynek był w bardzo złym stanie, a w dniu katastrofy  pracowników zmuszono do pracy w nim.

Jako częściowo winnych wskazuje się ... zachodnie marki odzieżowe, które produkowały swoje ubrania w tej szwalni. Moim zdaniem to nieco za dużo powiedziane. Bezpośrednią winę ponosi na pewno właściciel budynku, który na chwilę przed katastrofą zarzekał się, że jest w dobrym stanie. Winę ponoszą również osoby, które zmusiły pracowników do pracy tego dnia. 

Firmy odzieżowe powinny bardziej kontrolować szwalnie, w których produkowana jest ich odzież. Powinny także zmniejszyć ilość produkowanej odzieży (na rynku jest tego za dużo!!), nie gonić tak za pieniędzmi (mało realne). Myślę, że branża odzieżowa powinna zwolnić tempo. To właśnie marki odzieżowe narzucają tempo produkcji odzieży, narzucają terminy i to wpływa na długi czas pracy szwaczek, brak wolnych dni, pracę w nocy.

Jeszcze inną sprawą są realia w Bangladeszu. Tu nie chodzi tylko o "złe marki zachodnie", a tak naprawdę o ludzi. Chodzi o historię, kulturę, o stosunek mężczyzn do kobiet i dzieci. Na nagraniach to zwykle kobiety są ofiarami, a mężczyźni oprawcami. To zwykły brak szacunku do nich, traktowanie jako gorszej kategorii. W Bangladeszu przeważa religia islamu. Tu już mamy odpowiedź co do kwestii traktowania kobiet. Zapewne do tego dochodzą inne problemy m.in. problemy gospodarcze, niekorzystny klimat. To bardzo biedny kraj, więc nic dziwnego, że pracują także dzieci. Wszyscy mówią, żeby nie zatrudniać nieletnich, ale jak te dzieci i ich rodziny mają przetrwać? Przecież skoro pracują to nie bez powodu. Tu nie chodzi o zmianę prawa - i tak nie jest respektowane. Tu chodzi o poprawę życia ogółu ludności w Bangladeszu, o lepszą płacę, o dostęp do podstawowych rzeczy: wody, żywności, lekarzy, edukacji itd.

Jeśli chodzi o stan budynków, to akurat zostało w filmie wyjaśnione. Nie przestrzega się tam praw budowlanych, często buduje nielegalnie. Dobudowuje się kolejne piętra i potem nie ma się co dziwić, że budynki się zawalają pod swoim ciężarem. To już część mentalności tamtejszych ludzi. Zmienienie tego to kwestia kilku pokoleń w najlepszym wypadku.

Choć nie wszystko to wina marek odzieżowych, to jednak powinny się one bardziej tym interesować i trzymać jakiś poziom. W końcu każda duża tragedia w szwalni przysparza wrogów marce. Każda marka powinna mieć na uwadze, że jeśli chce być wiarygodna dla klientów kupujących ich produkty to powinna zadbać o swoje szwalnie i szwaczki. Albo znaleźć inne szwalnie.

Film jest dostępny na VOD.PL


Źródło zdjęcia:
http://ocdn.eu/images/pulscms/NjA7MDYsYWEsZmE_/3875165af5bfa72b2a85beb73743885e.jpg

środa, 20 maja 2015

Projektowanie mody wg Project Runway (II edycja) odcinek 5


Tak naprawdę to ten odcinek był impulsem, aby zająć się opisywaniem programu Project Runway na blogu. Jak wspominałam w pierwszym poście o programie, oglądałam ten program z nudów, nic innego nie było wtedy w programie. Kocurek marudził, marudził i marudził i w końcu wymarudził, abym zajęła się tym tematem. Mam nadzieję, że nie zanudzam tymi wpisami. Póki co moje zdanie na temat tego programu się nie zmieniło. Nadal go nie cierpię :)

Odcinek 5


Moim zdaniem jeden z najsłabszych projektów odcinka. Nie porywa mnie. Może gdyby spodnie lepiej leżały i nie było tych rozcięć...


Zadanie odcinka: zaprojektować i zrealizować kreację dla klientki-modelki. Kreacje powinny dobrze się prezentować na czerwonym dywanie i ściance. Projektanci mogą korzystać z dowolnie wybranych materiałów i dodatków.


Zaczynamy od cytatu: "Nie chciałem, aby ktoś narzucał mi swój pomysł". Ehh. Niech Pan nie będzie takim narcyzem i nie popada w samouwielbienie w swoich pomysłach. Zwykle projektuje się dla kogoś, a nie dla własnego widzimisię. Projektant bez klientów jest nikim.

Jak w każdym wcześniejszym odcinku (i pewnie w kolejnych) projektantom nie od razu zdradza się całą treść zadania. Takie przedłużanie buduje napięcie wśród uczestników programu. Wśród widzów jednak niekoniecznie :/

Najgorszy projekt odcinka według mnie. Modelka wygląda ... staro, dziwnie, grubo, w ogóle fatalnie. Gdyby całkowicie zmienić górę lub dół stroju byłaby szansa na uratowanie.


Jeśli mam być szczera, nie rozumiem fenomenu tej całej ścianki. Dla mnie to kretynizm reklamować się na tle napisów. Jeszcze napisy z nazwą imprezy ok, ale ścianka ze sponsorami? No litości. Już bardziej przemawia do mnie idea czerwonego dywanu, gdzie na długim wybiegu można spokojnie zaprezentować tłumom piękną kreację, z każdej możliwej strony i dać się sfotografować. I wygląda to naprawdę widowiskowo i ekskluzywnie. DYWAN - TAK, ŚCIANKA - NIE.

Dwa dość przeciętne stroje. Nie są złe. Są nawet ciekawe. Ale nie wyobrażam sobie żadnego z nich na czerwonym dywanie. Projektantka złoto-czerwonej kreacji odpadła z programu.


Nagle pojawiają się ... płyty CD. I wizja pewnego projektu zmienia się. Ale czy klientka będzie zadowolona?

We współpracy z klientką chodzi o to, aby zrealizować jej pomysły, wcześniej je odpowiednio obrabiając i dodając co nieco od siebie. Nie wolno lekceważyć zdania klientki, nie wolno jej narzucać swojej wizji, jeśli jej nie akceptuje. Jakbyście się czuli, gdyby projektant na siłę próbował Wam wcisnąć swoją wizję i lekceważył Wasze zdanie? No ja bym zerwała współpracę i nie zapłaciła. Klient nasz pan.

I tu pojawia się problem. Projektantka mimo wyraźnego sprzeciwu klientki, realizuje swoją własną wizję. Przykleja kawałki płyt CD do sukienki. Aj! Będzie bolało :/

"To miała być sukienka z moich marzeń, a dla mnie to jest sukienka z mojego koszmaru"

Modelka jest wyraźnie zawiedziona podejściem i działaniami projektantki... Aż mi się szczerze zrobiło żal modelki. Choć niektóre z modelek zazdrościły jej sukienki-syrenki.

"Nie wszystkie klientki mają dobry gust" 

Racja. Ale profesjonalna projektantka powinna wiedzieć, że klientka jest najważniejsza. A gdybym usłyszała taki tekst będąc na miejscu tej modelki-klientki, nie wyszłabym w tym na wybieg.

Ostatecznie projekt okazał się niezły, choć była obawa, że będzie tandetny. Niestety do wygodnych nie należy. Uwierzcie, współczuję modelce. Sama kiedyś musiałam założyć na gołe ciało mój antyubiór z kawałków kartonów. Bolało i obcierało. A tutaj mamy coś jeszcze ostrzejszego. Drugą wadą tego projektu jest łączenie na biodrze. Za nisko i przede wszystkim brzydko.


Pomiędzy problemami z syrenią sukienką pojawia się problem jeszcze z inną kreacją. Otóż projektantka wybrała inne tkaniny do swojego projektu niż wcześniej były umówione. Kolejna klientka niezadowolona. A projekt rzeczywiście nie okazał się dobry.

Nadszedł czas pokazu mody. Modelki-klientki przygotowywały się do niego ... same. W końcu tak to jest. Gwiazdy przed wyjściem na imprezę zwykle same się ubierają i dobierają dodatki.


Strój obronił się na fotografii, ale na żywo wyglądał kiepsko. Nie widzę go jednak na czerwonym dywanie.


Klasyczna sukienka z galerii handlowej. Bez rewelacji. Bardzo mnie drażni ten projekt. Może dlatego, że nie trawię tej projektantki? Oczywiście uszycie sobie kreacji z tego samego materiału to sposób na podlizanie się Jury. Wskazuje, że sukienka modelki-klientki jest jej dziełem. Swoją drogą widzę, że Pani miała bardzo dużo czasu w tym zadaniu skoro zdążyła uszyć aż dwie sukienki. To co? W kolejnym odcinku skracamy czas pracy uczestników programu?


Ten Pan często drażni mnie swoim podejściem do kobiet, ale w tym odcinku naprawdę stworzył coś pięknego. Serio. Bardzo podoba mi się ten projekt. Intensywny kolor przyciąga uwagę. Wysokie spodnie pięknie wydłużają sylwetkę, bluzka z głębokim dekoltem, która jeszcze bardziej wysmukla. Bardzo prosty projekt, ale naprawdę dobry i świeży.


Projektantowi zarzucono, że poszedł na łatwiznę z czarną sukienką, ale jak zawsze trzeba szukać wad na siłę. Sukienka jest wspaniała. Najlepsza kreacja. Co tu dużo pisać.



Źródła zdjęć:
Zdjęcia pochodzą ze strony internetowej programu Project Runway http://projectrunway.tvn.pl/

poniedziałek, 4 maja 2015

Chwilowe spowolnienie działalności bloga z ważnych powodów

Moi Kochani :)

Zapewne zauważyliście mniejszą częstotliwość wpisów na blogu i sporo zaległości z niektórymi postami. Na początku roku uprzedzałam Was, że coś takiego jest bardzo prawdopodobne. Pisałam także, że to wcale nie będzie oznaczać końca bloga, a jedynie tymczasowe spowolnienie życia bloga.

Powodem tego są przygotowania. Przygotowania do ... ślubu i wesela Iselle (to znaczy mnie;) i Kocurka. Po raz pierwszy piszę o tym otwarcie, wcześniej umieszczałam to gdzieś między zdaniami :) Tak naprawdę wchodzimy właśnie w ostatnią i najbardziej gorączkową fazę przygotowań. Stąd mniej czasu na przygotowywanie wpisów. Przy okazji zajmują mnie jeszcze inne równie ważne sprawy, więc sami rozumiecie ;)

Będę się dużo mniej angażowała w przygotowywanie wpisów (jak na złość skończyły mi się już wcześniej przygotowane teksty). Postaram się jednak od czasu do czasu coś nowego dodać. Zależy jak będzie z czasem i motywacją.

W każdym razie, proszę Was, nie uciekajcie daleko, Drodzy Czytelnicy. To nie koniec. Jeszcze wiele będzie się tu działo. Wiele tekstów i zdjęć przed Wami. Trzymajcie kciuki i oczekujcie aktualizacji ;)