wtorek, 14 kwietnia 2015

Projektowanie mody wg Project Runway (II edycja) odcinek 3


Zachęcona opinią, że seria wpisów o Project Runway może być interesująca dla czytelników, kontynuuję żmudne skrobanie następnych tekstów. Jest to dla mnie trochę czasochłonne, bo zamiast po prostu pisać, muszę dodatkowo oglądać odcinek programu i kształtować w głowie kąśliwe i mądre teksty ;)


Odcinek 3
(jak zwykle link do odcinka, po co macie tracić czas i szukać go w internecie, jeśli można od razu wrzucić gotowiec ;)



Zadanie odcinka: zaprojektowanie i zrealizowanie kreacji dla konkretnej osoby - znanej, odważnej, lubiącej ekstrawaganckie stroje. Ta osoba to Maryla Rodowicz. Kreacja sceniczna na koncert na stadionie, klimaty punk i gothic.(punk a gothic to zupełnie coś innego...)
Projektanci projektują w pół godziny. Z wszystkich zostanie wybranych sześć projektów. Każdy uczestnik na trzy minuty na przekonanie klientki do swojego projektu. Osoby, których projekty nie zostały wybrane zostają asystentami swoich kolegów. Praca w duetach.


Realizatorzy programu poszaleli ;) Wybaczcie moją ciekawość, ale jestem strasznie ciekawa jakie profity z udziału w programie ma sama artystka. Jest przecież na tyle znana, że nie potrzebuje dodatkowej reklamy. Heh. Albo zgodziła się na udział bez jakiś specjalnych warunków, albo chodzi o rzecz wiadomą, gdy nie ma innego wytłumaczenia. O kasę. Przecież to nie tajemnica, że gwiazdy zgarniają ładną kasę za udziały w koncertach i w programach telewizyjnych. A co myśleliście? Że Magda Gessler prowadzi "Kuchenne rewolucje" za darmo? No właśnie. Wszędzie liczy się kasa. Niestety :/

No dobrze. Ale dlaczego właśnie Maryla Rodowicz, a nie na przykład Doda czy Edyta Górniak? Pani Rodowicz słynie ze swoich scenicznych kreacji. Zawsze są odstrzelone. To po prostu musiała być ona ;) Doda w porównaniu do niej nosi znaczenie skromniejsze stroje na estradzie, a Pani Górniak? Pewnie byłaby za droga ;)


No więc widzę, że jak na razie uczestnicy projektują sporo dla konkretnych klientów. Raz jest to jakaś grupa osób, innym razem jakaś jedna konkretna osoba. Szczególnie to widzę w kolejnych odcinkach, których jeszcze nie opisałam. W sumie podoba mi się to. Projektując coś zawsze powinniśmy mieć przed oczami jakąś grupę odbiorców, dla której nasze projekty są przeznaczone. Dla kogo? Na jaką okazję? Na jaki sezon? - to takie podstawowe pytania.

Pani Maryla okazała się jednak bardzo wymagającą klientką. Albo to znowu projektanci okazali się słabi. Klientka bez problemu skrytykowała część projektów. Widzę, że miała już doświadczenie z innymi projektantami. Twarda sztuka, co?


No i mamy intrygę. No w końcu będzie płacz, krzyki, krew, przekleństwa i inne emocjonujące momenty. Otóż zwycięzcy projektanci otrzymali asystentów, ale odpowiednio dobranych. Czyli połączono charaktery słabe i mocne, z różnymi preferencjami w projektowaniu, osoby spokojniejsze i głośne czy osoby skłócone. Zabawa się jeszcze bardziej rozkręciła. Po chwilowym omawianiu projektów z asystentami, prowadzący program Pan Ossoliński nagle oznajmił, że po wybór tkanin zabiera ze sobą tylko ... asystentów. No i macie panikę i naprędce dyktowane instrukcje.

W hurtowni asystenci mają oczywiście limit wydatków - 700 zł, i zaledwie kwadrans na wybranie tkanin. Oznacza to także, że muszą na szybko sumować koszty, aby zmieścić się w limicie. Zaraz po powrocie do pracowni pojawiają się pierwsze konflikty... Tego w sumie chcieli realizatorzy programu. A uczestnicy pięknie odgrywają zlecone im role.


Pierwsze przymiarki w pracowni z Panią Rodowicz - he he he ^^ Ponownie okazało się, że projektanci nie są w stanie zadowolić klientki. Wyraźnie było widać jak kręciła nosem i w sumie się jej nie dziwię. Stroje na przymiarkach prezentowały się słabo. A przecież wiadomo, że klientka ma bogatą karierę sceniczną w najróżniejszych kreacjach i byle chłamu nie założy. Po raz pierwszy pozwolono projektantom zostać w pracowni na całą noc. Tak! Wykończyć projektantów! Łatwiej zawalą projekty i nie będą mieli siły się bronić.

Na następny dzień przychodzi klientka. Zanim zacznie się pokaz mody odcinka, to klientka zadecyduje, które stroje włoży, a które absolutnie nie.

Nie rozumiem podejścia pewnej projektantki. Zabolało ją, że Pani Rodowicz nie jest ciepłą osobowością i nie założy na siebie istnej katastrofy scenicznej (choćby z litości). Znowu ta projektantka udowodniła, że nie potrafi podejść profesjonalnie do klienta i ostatecznie nawet się na klienta obraża (przestanie słuchać piosenek Pani Rodowicz - dziecinne zachowanie). Klient nasz pan. To klient ma być zadowolony. A nie projektant. Taki jest ten biznes.  


Wszystko wyjaśniło się podczas pokazu mody. Klientka zdecydowała się wyjść w czterech kreacjach, dwie zaś nie spodobały jej się na tyle, aby je założyć. W napięciu projektanci, Jury i widzowie oczekiwali na komentarze klientki... 

Jeśli mam być szczera. Ponownie zaskoczyły mnie komentarze Jury. Zwykle argumenty gościa są najlepsze. A reszta Jury mnie raczej rozczarowuje. Dziś o tym nie napiszę więcej, bo już całkiem sporo tu naprodukowałam, ale w kolejnych odsłonach tej serii wpisów poruszę tą kwestię szerzej.

Smutna kreacja puszczająca wiatry, kiczowaty nietoperz-koń, szachownica ze slamsów, geometryczne coś, mała biała sukienka dla klowna. Tak mniej więcej można pokrótce opisać stroje zrealizowane przez uczestników programu. Wygrała szachownica. Jakie jest moje zdanie? Absolutnie żaden strój mi nie odpowiadał.

Dosyć dużym szokiem była wiadomość, że z programu odpadną aż dwie osoby, i to niekoniecznie z jednej pary... Po czym kolejne zaskoczenie, bo Jury ponownie podpuszcza ludzi. Odpadła jednak para pań, autorki kiczowatego nietoperza-konia. Szczerze? Kolejna niesłuszna decyzja Jury. Chyba jaja sobie robią. Już zaciskałam paluchy, aby odpadli autorzy białej kiecki dla klowna, już od dawna widać, ze to słabsze ogniwa. A tu szok. Zaczynam coraz bardziej wątpić w kompetencje tego Jury :/



Źródła zdjęć:
Zdjęcia pochodzą ze strony internetowej programu Project Runway http://projectrunway.tvn.pl/

2 komentarze:

  1. Jak dla mnie pierwsza kreacja rewelacyjna ale nie wiem jak by leżała na Marylce :)
    Czytałam wywiad o tym jak Marylka się wypowiada o tym programie, że boi się rozebrać a tu proszę to piszesz wybrana jest co do strojów. Szkoda że, projektanci sami nie mogą się wykazać, tylko muszę robić tak aby klientowi przypadała do gustu kreacja. Dochodzę do winsoku że, projektanci nie mogą się wykazać ponieważ muszą przystosować się do klientów a to powinno działać inaczej. No właśnie a o co chodzi, chodzi o pieniądze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie pierwszej kreacji nie chciała założyć :) Z początku sądziłam, że przypadnie jej do gustu, ale jednak nie. Mnie ogólnie żaden strój do końca nie przekonał.

      Być może, gdyby robili po swojemu wyszłoby zupełnie coś innego, jestem ciekawa czy lepszego czy nie.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)