wtorek, 28 kwietnia 2015

Dzieło miesiąca: Romantyczny wieczór

Co miesiąc przedstawiam Wam jedno ciekawe dzieło w ramach propagowania wszelkiej sztuki. Wybieram głównie takie dzieła, które wpadły mi w oko lub mam do nich sentyment. Myślę, że ta seria w miarę Wam odpowiada, więc będzie to stały element mojego blogowego kalendarza.




Marek Langowski "Romantyczny wieczór", obraz olejny na płótnie, 40x50 cm


Zawsze podziwiałam obrazy malowane podobnymi technikami. Niedbałe, chaotyczne, ogólne, ale także dokładne w niektórych detalach. Niestety nie jest łatwo stworzyć dobre dzieło w tym klimacie. Może kiedyś mi się uda ;)


Źródło:
http://www.touchofart.eu/Marek-Langowski/ml601-Romantyczny-wieczor/#down

sobota, 25 kwietnia 2015

Uczelnia artystyczna: Struktury tekstylne


Są zajęcia, które odbywają się tylko dla studentów danej specjalizacji. Do takich mogę zaliczyć Struktury tekstylne.


Zajęcia miały charakter konsultacji tak jak wiele innych. Dostałam listę tematów i miałam jeden z nich zrealizować. Tematy dotyczyły głównie przyrody, roślin i zwierząt oraz takich pojęć jak lód, ogień itd. Musiałam odwzorować jakąś fakturę, strukturę przez wykonanie wielu takich samych elementów i połączeniu ich. Struktury tekstylne trwały dwa semestry.

Jedną z realizacji przedstawiłam już w osobnym wpisie. Możecie ją dokładnie obejrzeć poniżej. Oczywiście miałam więcej realizacji, ale jedna leży gdzieś w szafie, a druga zaginęła na uczelni ;)


środa, 15 kwietnia 2015

Projektowanie mody wg Project Runway (II edycja) odcinek 4


No i doczekaliśmy się bardziej "skąpego" odcinka Project Runway. Będzie dużo majtek, stringów i sporo nawiązań do Victoria's Secret. Dodatkowo zastanowimy się nad rozmiarami biustów uczestniczek i modelek.


Odcinek 4


Tak, tak! Jak zwykle mnie nie zawiedziono w tej kwestii ^^ Odwracamy uwagę projektantów imprezą, aby potem ze zdwojoną siłą zaskoczyć ich zadaniem. Usypiamy czujność, a potem atakujemy. 
Na imprezie jeszcze bardziej odwracamy uwagę projektantów dzięki obecności modelek i nieco otumaniamy ich napojami wysokoprocentowymi. Po czym nagle, tak jak przypuszczałam, Pan Tomasz Ossoliński oznajmia treść zadania.

Czy ktoś się w ogóle zastanawiał jak trudno będzie założyć taką "bieliznę"? Konstrukcja jest ciekawa, szczególnie tył, ale jednak jest to mało funkcjonalne. Przecież w zwykłe pojedyncze ramiączka można się zaplątać, a co dopiero w coś takiego jak powyżej. Modelka idealnie odwzorowała zachowanie aniołków z VS na wybiegu za co duży plus.


Zadanie odcinka: zaprojektować i zrealizować bieliznę damską z tego co każdy uczestnik ma na sobie podczas imprezy, z wyłączeniem ich bielizny. Dodatki do strojów projektanci wybierali na szybko ze stoiska jakiegoś biura podróży. Projektanci dobierają się w pary i wymieniają materiałami do szycia (ale każdy pracuje osobno).

To chyba jakieś jaja!! Moja pierwsza myśl? Nigdy w życiu! Na imprezy z reguły ubieram jedne z moich fajniejszych i ulubionych ciuchów, a oni nagle każą je pociąć? Czy wiecie jak trudno jest kupić osobie wybrednej ubrania? Realizatorzy programu/pomysłodawcy tego zadania, może w ramach wczucia się w sytuację projektantów, sami potniecie swoje ulubione ciuchy? A zwróciliście projektantom choć kasę za ich garderobę?

Wymyślono bardzo ciekawy sposób, aby ułatwić projektantom pocięcie swoich ubrań. Kazano im pozamieniać się tymi ciuchami. No tak, niby mniej bólu, ale zamiast tego będzie nienawiść do osób, które potną Twoje ubrania. Tworzymy kolejne konflikty. Niektórzy projektanci byli nieco wyrozumiali i nie niszczyli wszystkich ciuchów.

 No i mamy aniołki Victoria's Secret. Czerwona kreacja przypomina bardziej strój kąpielowy niż bieliznę. Wachlarz z liśćmi skomentowano najpierw jako Brazylię, a po  chwili porównano do ... wiązanki pogrzebowej.


No więc, czułam w kościach, że zamiast pięknej bielizny, wyjdą same stroje kąpielowe lub Victoria's Secret. Bielizna kojarzy mi się z pięknymi, delikatnymi tkaninami, z koroneczkami, z dobrym krojem i wygodą noszenia i zakładania. Oczekiwałam bardziej normalnych projektów. Typowej bielizny, ale dokładnie wykonanej, dobrze skrojonej, bogatej w detale. Najbardziej funkcjonalny strój to moim zdaniem "Japoneczka" oczywiście bez wachlarza i tego ogona z piór. Ale niestety bardziej przypomina kostium kąpielowy niż bieliznę. Zastanawiam się, czemu nikt z Jury nie powytykał projektantom, że więcej w ich realizacjach strojów plażowych niż typowo bieliźnianych.


 Kolejny strój, który nie przypomina normalnej bielizny. Dużo tasiemek. Jak to ubrać, jak to zdjąć? Chyba przydadzą się nożyczki.


Mój hit odcinka - cycki ^^ Jeden z uczestników programu pracuje w sklepie z ubraniami i bielizną damską. Od tego zaczęło się ocenianie biustów uczestniczek programu i modelek. Panowie na zmianę próbowali zgadywać, która pani jaką miseczkę i obwód nosi. Bardzo kiepsko to im szło ^^ Momentem mojego największego chichotania było, gdy nawet sam Pan Ossoliński miał problem ze zrozumieniem jak niemalże płaska modelka może mieć rozmiar 65D. Modelka skwitowała to słowami "Wy jesteście faceci i się nie znacie". I właśnie dlatego Panowie nie powinni prezentować bielizny swoim Paniom. Mój Kocurek ma w tej kwestii bezwzględny zakaz chyba, że wcześniej przymierzę bieliznę i ją zaakceptuję.
Drodzy Panowie, biusty mierzy się za pomocą dwóch rzeczy: obwodu i miseczki. Jedno i drugie ma na siebie wpływ. Dlatego niekoniecznie duży biust może mieć miseczkę D, E a nawet F, w wypadku gdy jest mały obwód pod piersiami np. 65 lub 60. Dodatkowo należy dodać, że każda rozmiarówka i krój stanika wychodzi inaczej! Miseczki usztywnione zwykle są większe rozmiarowo niż miseczki miękkie na samych fiszbinach. Dodatkowo wiele sieciówek zaniża rozmiary staników!!


Strój ochrzczony jako "brzoza" (według autora jest inspirowany Japonią, kwiatami czereśni) oraz gorsecik i majtki z wyciętymi ... motylkami na pupie. Infantylne moim zdaniem. Z programu odpadł Pan od "brzozy".


Dziś chciałabym nieco napisać o Jury programu. Standardowo jak w poprzednich odcinkach mamy Marcina Tyszkę (fotograf modowy). Jeśli mam być szczera, przypomina mi on Kubę Wojewódzkiego w swoich wypowiedziach. Dziwne skojarzenia, nielogiczne argumenty, ostra krytyka bez uzasadnienia, albo uzasadnienia, że mi się to nie podoba. Zwykle krytykuje każdy projekt, rzadko chwali. Trochę więcej wymagałabym od członka Jury. Dużo skupia się na ... majtkach i jednocześnie udowadnia, że mało się zna na tym - majtki z dziurkami z tyłu widziałam już wiele miesięcy temu (jeśli nie lat) i to nawet w polskiej firmie. Wyglądały bardzo estetycznie i fajnie.
Podobne zdanie mam o Anji Rubik. Co się podoba, co nie, dziwne skojarzenia, mało wyjaśnienia, ale zwykle jest milsza dla uczestników i bardziej chwali (często wręcz broni uczestników) niż krytykuje. Te dwie osoby moim zdaniem wnoszą najmniej przydatnych komentarzy do programu.
Najbardziej jeszcze lubię słuchać wypowiedzi Joanny Przetakiewicz. Jej wypowiedzi są dużo bardziej rozbudowane, mówi rzeczowo.
Zwykle czwarta osoba w Jury (gość) najlepiej komentuje uczestników programu. Tym razem jest to ... blogerka modowa Sara Boruc. W tym odcinku gość mało się wypowiadał i chyba to nawet dobrze. Lepiej powiedzieć mniej niż powiedzieć więcej i coś głupiego.


 "Pocahontas" oraz "Japoneczka". Widzę, że inspiracje projektantów sięgają wielu odległych kultur.

Ciężko nie zauważyć nawiązania do Lary Croft. Moim zdaniem projekt udany, materiał wykorzystany w ten sposób i w tej stylizacji się obronił. Wycięcia w majtkach ponownie były tematem kontrowersyjnym. Zwycięski projekt.

Bardzo seksowna i nieco dziewczęca. Trochę jak Marylin Monroe lub lolitka. Choć przypuszczałam, że ten projekt nie wygra w odcinku, to jednak jest on moim ulubieńcem. Nawet jeśli jest nieco dziecinny.



Źródła zdjęć:
Zdjęcia pochodzą ze strony internetowej programu Project Runway http://projectrunway.tvn.pl/

wtorek, 14 kwietnia 2015

Projektowanie mody wg Project Runway (II edycja) odcinek 3


Zachęcona opinią, że seria wpisów o Project Runway może być interesująca dla czytelników, kontynuuję żmudne skrobanie następnych tekstów. Jest to dla mnie trochę czasochłonne, bo zamiast po prostu pisać, muszę dodatkowo oglądać odcinek programu i kształtować w głowie kąśliwe i mądre teksty ;)


Odcinek 3
(jak zwykle link do odcinka, po co macie tracić czas i szukać go w internecie, jeśli można od razu wrzucić gotowiec ;)



Zadanie odcinka: zaprojektowanie i zrealizowanie kreacji dla konkretnej osoby - znanej, odważnej, lubiącej ekstrawaganckie stroje. Ta osoba to Maryla Rodowicz. Kreacja sceniczna na koncert na stadionie, klimaty punk i gothic.(punk a gothic to zupełnie coś innego...)
Projektanci projektują w pół godziny. Z wszystkich zostanie wybranych sześć projektów. Każdy uczestnik na trzy minuty na przekonanie klientki do swojego projektu. Osoby, których projekty nie zostały wybrane zostają asystentami swoich kolegów. Praca w duetach.


Realizatorzy programu poszaleli ;) Wybaczcie moją ciekawość, ale jestem strasznie ciekawa jakie profity z udziału w programie ma sama artystka. Jest przecież na tyle znana, że nie potrzebuje dodatkowej reklamy. Heh. Albo zgodziła się na udział bez jakiś specjalnych warunków, albo chodzi o rzecz wiadomą, gdy nie ma innego wytłumaczenia. O kasę. Przecież to nie tajemnica, że gwiazdy zgarniają ładną kasę za udziały w koncertach i w programach telewizyjnych. A co myśleliście? Że Magda Gessler prowadzi "Kuchenne rewolucje" za darmo? No właśnie. Wszędzie liczy się kasa. Niestety :/

No dobrze. Ale dlaczego właśnie Maryla Rodowicz, a nie na przykład Doda czy Edyta Górniak? Pani Rodowicz słynie ze swoich scenicznych kreacji. Zawsze są odstrzelone. To po prostu musiała być ona ;) Doda w porównaniu do niej nosi znaczenie skromniejsze stroje na estradzie, a Pani Górniak? Pewnie byłaby za droga ;)


No więc widzę, że jak na razie uczestnicy projektują sporo dla konkretnych klientów. Raz jest to jakaś grupa osób, innym razem jakaś jedna konkretna osoba. Szczególnie to widzę w kolejnych odcinkach, których jeszcze nie opisałam. W sumie podoba mi się to. Projektując coś zawsze powinniśmy mieć przed oczami jakąś grupę odbiorców, dla której nasze projekty są przeznaczone. Dla kogo? Na jaką okazję? Na jaki sezon? - to takie podstawowe pytania.

Pani Maryla okazała się jednak bardzo wymagającą klientką. Albo to znowu projektanci okazali się słabi. Klientka bez problemu skrytykowała część projektów. Widzę, że miała już doświadczenie z innymi projektantami. Twarda sztuka, co?


No i mamy intrygę. No w końcu będzie płacz, krzyki, krew, przekleństwa i inne emocjonujące momenty. Otóż zwycięzcy projektanci otrzymali asystentów, ale odpowiednio dobranych. Czyli połączono charaktery słabe i mocne, z różnymi preferencjami w projektowaniu, osoby spokojniejsze i głośne czy osoby skłócone. Zabawa się jeszcze bardziej rozkręciła. Po chwilowym omawianiu projektów z asystentami, prowadzący program Pan Ossoliński nagle oznajmił, że po wybór tkanin zabiera ze sobą tylko ... asystentów. No i macie panikę i naprędce dyktowane instrukcje.

W hurtowni asystenci mają oczywiście limit wydatków - 700 zł, i zaledwie kwadrans na wybranie tkanin. Oznacza to także, że muszą na szybko sumować koszty, aby zmieścić się w limicie. Zaraz po powrocie do pracowni pojawiają się pierwsze konflikty... Tego w sumie chcieli realizatorzy programu. A uczestnicy pięknie odgrywają zlecone im role.


Pierwsze przymiarki w pracowni z Panią Rodowicz - he he he ^^ Ponownie okazało się, że projektanci nie są w stanie zadowolić klientki. Wyraźnie było widać jak kręciła nosem i w sumie się jej nie dziwię. Stroje na przymiarkach prezentowały się słabo. A przecież wiadomo, że klientka ma bogatą karierę sceniczną w najróżniejszych kreacjach i byle chłamu nie założy. Po raz pierwszy pozwolono projektantom zostać w pracowni na całą noc. Tak! Wykończyć projektantów! Łatwiej zawalą projekty i nie będą mieli siły się bronić.

Na następny dzień przychodzi klientka. Zanim zacznie się pokaz mody odcinka, to klientka zadecyduje, które stroje włoży, a które absolutnie nie.

Nie rozumiem podejścia pewnej projektantki. Zabolało ją, że Pani Rodowicz nie jest ciepłą osobowością i nie założy na siebie istnej katastrofy scenicznej (choćby z litości). Znowu ta projektantka udowodniła, że nie potrafi podejść profesjonalnie do klienta i ostatecznie nawet się na klienta obraża (przestanie słuchać piosenek Pani Rodowicz - dziecinne zachowanie). Klient nasz pan. To klient ma być zadowolony. A nie projektant. Taki jest ten biznes.  


Wszystko wyjaśniło się podczas pokazu mody. Klientka zdecydowała się wyjść w czterech kreacjach, dwie zaś nie spodobały jej się na tyle, aby je założyć. W napięciu projektanci, Jury i widzowie oczekiwali na komentarze klientki... 

Jeśli mam być szczera. Ponownie zaskoczyły mnie komentarze Jury. Zwykle argumenty gościa są najlepsze. A reszta Jury mnie raczej rozczarowuje. Dziś o tym nie napiszę więcej, bo już całkiem sporo tu naprodukowałam, ale w kolejnych odsłonach tej serii wpisów poruszę tą kwestię szerzej.

Smutna kreacja puszczająca wiatry, kiczowaty nietoperz-koń, szachownica ze slamsów, geometryczne coś, mała biała sukienka dla klowna. Tak mniej więcej można pokrótce opisać stroje zrealizowane przez uczestników programu. Wygrała szachownica. Jakie jest moje zdanie? Absolutnie żaden strój mi nie odpowiadał.

Dosyć dużym szokiem była wiadomość, że z programu odpadną aż dwie osoby, i to niekoniecznie z jednej pary... Po czym kolejne zaskoczenie, bo Jury ponownie podpuszcza ludzi. Odpadła jednak para pań, autorki kiczowatego nietoperza-konia. Szczerze? Kolejna niesłuszna decyzja Jury. Chyba jaja sobie robią. Już zaciskałam paluchy, aby odpadli autorzy białej kiecki dla klowna, już od dawna widać, ze to słabsze ogniwa. A tu szok. Zaczynam coraz bardziej wątpić w kompetencje tego Jury :/



Źródła zdjęć:
Zdjęcia pochodzą ze strony internetowej programu Project Runway http://projectrunway.tvn.pl/

piątek, 10 kwietnia 2015

Książka: Tysiąc lat ubiorów w Polsce


Dziś chciałabym Wam przedstawić ciekawą książkę o ubiorach w Polsce. Tak się składa, że była bardzo przydatna podczas wykładów z historii ubioru, które miałam na magisterce. Wcześniej oglądałam ją w księgarni, ale szczerze mówiąc nie skusiła mnie, aby ją kupić. Doceniłam ją dopiero na wykładach. Zdjęcia w wpisie przedstawiają ksero tej książki. Jeśli dobrze pamiętam ciężko było ją dostać w momencie, gdy jej potrzebowałam, a egzemplarza z biblioteki nie mogłam przetrzymywać w nieskończoność. Więc zrobiłam ksero :)

Tysiąc lat ubiorów w Polsce, Anna Sieradzka, Arkady, Warszawa 2003 
352 stron, twarda okładka

Poniżej możecie zerknąć na spis treści. Książka jest podzielona na rozdziały, w których opisuje się konkretne zakresy dat; przedstawia się nieco historii oraz obecne w danym momencie stroje. Dodatkowo możemy podziwiać źródła ikonograficzne, czyli obrazy, szkice itp. przedstawiające dane stroje. Źródła są bardzo dokładnie opisane, czyli co przedstawiają, kto jest autorem, datowanie. I co mnie zachwyca, dokładnie wymienia się stroje i elementy widoczne na danym źródle ^^ Łatwiej już być nie mogło.



Na początku każdego rozdziału znajduje się rysunek kobiety i mężczyzny w strojach najbardziej odpowiadających danemu rozdziałowi. Wszystko jest ładnie oznaczone cyferkami i opisane. Na moim kserze jest to słabo widoczne.



Zalety:
  • książka podzielona na przejrzyste rozdziały, podział na konkretne okresy np. 1. połowa XVI wieku
  • wyraźny szkic podstawowych ubiorów kobiecych i męskich na początku każdego rozdziału, opis konkretnych strojów i ich elementów
  • dużo źródeł ikonograficznych dobrze opisanych, dodatkowo opis jakie stroje i elementy znajdują się na tych źródłach
  • spis ilustracji na końcu książki (super sprawa na wykładach z historii ubiorów)
  • książka przedstawia stroje kobiece i męskie
  • tekst przejrzysty i wygodny w czytaniu
  • moja pani profesor zachwycała się źródłami opisanymi w tej książce i korzystała z niej podczas wykładów


Wady:
  • słyszałam opinię od mojej pani profesor, że książka w treści jest raczej słaba, że mogłaby być lepsza, ale to opinia eksperta-wykładowcy, a nie przeciętnej osoby zainteresowanej tematem ubiorów, więc nie zrażajcie się tym ;) ja ją polecam

środa, 8 kwietnia 2015

Projektowanie mody wg Project Runway (II edycja) odcinek 2


Mój pierwszy wpis się podobał? Tak? Nie? Zresztą nieważne, i tak zamierzam kontynuować ;) Muszę przyznać się, że pisanie o Projekt Runway nawet przyniosło mi pewną frajdę. Moda jednak uzależnia. Bez dłuższego lania wody zabieram się za kolejny odcinek.

Odcinek 2

http://player.pl/programy-online/project-runway-odcinki,1990/odcinek-2,S02E02,37075.html
(Ponowienie Wam ułatwiam i wklejam link do odcinka)

Na wstępie - rozczarowanie. Niby nie mam nic do uczestników programu i wolę ich nie oceniać pod względem charakteru. Ta Pani bezczelnie wręcz skrytykowała modelkę, wyrzucając jej, że jest nieprofesjonalna. A to wszystko dlatego, że projekt, który nosiła okazał się zdaniem Jury najgorszy, a projektant odpadł z programu. A co ta dziewczyna była temu winna, skoro każdy projektant wyrażał swój własny styl? To projektant odpowiadał za strój - wyłącznie. Mogła sobie darować komentarz, zwłaszcza, że sama zachowuje się nieprofesjonalnie i niegrzecznie (jak ktoś powiedział w programie - "chamsko"). Nie, stanowczo nie chciałabym korzystać z usług projektanckich tej Pani.

Przy tej okazji przypomniała mi się pewna Pani z salonu sukien ślubnych, który odwiedzałam parę miesięcy temu. Suknia bardzo mi się podobała, byłam gotowa ją kupić. Jednak nieuprzejme, nieprofesjonalne podejście Pani, jej język i zachowanie wobec klientów skutecznie mnie do tego zniechęciło. To taki przykład z życia wzięty. Pani z salonu i uczestniczka programu kojarzą mi się tak samo - negatywnie.

Najgorszy zdaniem Jury projekt (przynajmniej początkowo, potem chyba zmienili zdanie). Uczestnika uratował immunitet. Moim zdaniem niesłusznie go zjechali. Projekt nie jest najgorszy. Jest dosyć przeładowany, ale w pewien sposób ciekawy, a nie nudny. No może dziecięcy. Za bardzo dziecięcy :/


Zadanie odcinka: Zaprojektowanie i zrealizowanie strojów sportowych do treningów. 
Po chwili wyjaśniają się kolejne zagadki. Stroje mają być pod określone wymiary podane na kartkach. Projektanci mogą wykorzystać w zadaniu tylko te materiały, które znaleźli w swoich pudełkach. Czas na realizację - 4 godziny. Modelki to siatkarki.


Czemu aż 4 godziny? Znowu robimy wyścig szczurów? Może lepiej skrócić ten czas do dwóch godzin? Realizatorzy programu przechodzą samych siebie w narzucanych coraz krótszych limitach czasowych. Strój sportowy to nie jest takie zadanie na hop siup. Na korzyść projektantów przemawia jedynie fakt, że mają ścisłe ograniczenia w materiałach.

Ograniczenia w projektowaniu często ułatwiają sprawę. Projektant nie musi poruszać się pośród wielu chaotycznych myśli, inspiracji, tylko robi coś szybko z tego co ma do dyspozycji. Ale przy takich ograniczeniach przydałoby się więcej czasu na pomyślenie i pokombinowanie, aby jak najlepiej wykorzystać to co się ma. A co to są 4 godziny...

Moim zdaniem jeden z najciekawszych projektów odcinka. Jury doczepiało się do majtek. Nie rozumiem tego. W wielu sportach kobiety właśnie takie majtki zakładają. Zadaniem było projektować dla sportowcy i na określony wymiar. Dopiero później okazało się jaki to sport. Nie było także mowy o wykorzystaniu stroju na zawodach światowych czy przez zwykłe klientki jak to potem sugerowało Jury. Nie lubię takiej niekonsekwencji w ocenianiu - między innymi to drażniło mnie w pierwszej edycji programu. Strój jest dodatkowo o tyle fajny, że posiada wierzchnie warstwy, które moim zdaniem wyglądają sportowo i modnie. Spódnicę trochę bym poprawiła.




No to teraz kilka dobrych słów. Projektanci realizowali stroje na niestandardowe wymiary. Świetna sprawa choć na chwilę uwolnić się od chudych wieszaków. W końcu na co dzień będą prawdopodobnie realizować ubrania na osoby przeciętne, a nie na wybiegi. Co najfajniejsze, stroje zostały przetestowane przez same siatkarki "klientki". Musiały same się w nie ubrać i zagrać w nich na treningu. 

Ale klientki okazały się bardzo wymagające i ostro skrytykowały stroje projektantów. Nie ma jednak tragedii. Postanowiono dać projektantom drugą szansę - otrzymali walizkę dodatkowych tkanin do podziału (czyli kto się lepiej przepycha ten dostaje więcej) oraz dodatkowy czas - 3 godziny. Zamiast zrobić się swobodniej, zrobiło się jeszcze bardziej nerwowo - pojawiło się podejrzenie plagiatu... Poniżej oryginał i plagiat. Ja w sumie nic takiego nie widzę :/


A teraz to co lubię najbardziej: potyczki słowne z Jury ^^ Poniższy strój (różowa kamizelka i spodenki) skrytykowano, że jest mało reprezentacyjny i infantylny. No proszę... Przecież to miał być strój na TRENING a nie na zawody światowe. Karykatura? Znowu za mocne słowo. Projektantka niestety odpadła z programu, choć jej projekt nie był najgorszy ze wszystkich. Jeśli chodzi o drugi strój to doczepiono się do tkaniny spodni, że powinna być inna. No a może rękę podniesie ten kto tak "oszczędnie" wydawał projektantom tkaniny? Pomarańczowo szary zestaw w moim dzisiejszym rankingu klasuje się w czołówce.


Jury jak widać się rozkręciło ;) Strój pierwszego Pana został skrytykowany od góry do dołu. W sumie tu muszę przyznać rację. Drugiemu Panu oberwało się za spodenki. Co oni mają z tymi dołami? Nie majtki, nie spodenki, spódnica też źle, to w końcu jak projektować Szanowna Komisjo? Bez majtek będzie najlepiej ^^ Projektant bardzo przemyślał swój projekt, jego funkcjonalność i wygodę oraz zaprezentował wielofunkcyjny ubiór - narzuta i spódnica w jednym. Kreatywne.


No i czas na faworytów Jury. Pierwszy projekt jest ciekawy, ale moim zdaniem ten zamek na cyckach jest mało wygodny. No kobietki, Was też by coś takiego dusiło. Nie mówiąc już jeśli się to rozepnie przez przypadek.... Sądziłam, że to ten projekt wygra. I miło się rozczarowałam ^^



A oto zwycięzca odcinka, także mój faworyt :) Strój nie jest przeładowany, jest prosty, ale przyciągający uwagę i bez wątpienia wygodny. Brawa. Warto wspomnieć, że młody projektant za to zwycięstwo otrzymał nagrodę pieniężną i staż w znanej firmie z odzieżą sportową.




Źródła zdjęć:
Zdjęcia pochodzą ze strony internetowej programu Project Runway http://projectrunway.tvn.pl/