wtorek, 31 marca 2015

Dzieło miesiąca: Madame X

W tym miesiącu wyjątkowo wracam artysty z zeszłego miesiąca. Co sądzicie o tej kobiecie, o sukni? Jest odpowiednia? Nie odsłania za wiele? Gdy przypominam sobie filmy kostiumowe dotyczące tego okresu, wyobrażam sobie przykryte ramiona. Tak naprawdę z tą suknią jest wszystko ok. Z suknią z tej wersji obrazu. Istnieje fotografia przedstawiająca pierwotny wygląd obrazu. Różnią się jednym szczegółem: jedno ramiączko odsłoniło ramię. Ten jeden drobny szczegół wywołał skandal i artysta musiał poprawić swoje dzieło, aby móc je wystawić przed ludźmi. Budził zbyt erotyczne skojarzenia ( cały obraz też w sumie budzi ;).  Jednakże warto wiedzieć, że dawniej granica między poprawnością a zgorszeniem była bardzo cienka.


Madame X (Madame Pierre Gautreau) 1884 olej na płótnie
John Singer Sargent



Źródło obrazu:
http://uploads4.wikiart.org/images/john-singer-sargent/madame-x-also-known-as-madame-pierre-gautreau-1884.jpg

sobota, 28 marca 2015

Uczelnia artystyczna: Historia wzornictwa

Na studiach jest wiele niepotrzebnych przedmiotów. Na każdych studiach. Nie tylko artystycznych. Ale czasem te niepotrzebne przedmioty potrafią być przyjemne i bezproblemowe. Do takich zaliczyłabym właśnie Historię wzornictwa.

Wiedza z wykładów Historii wzornictwa była zbliżona do wiedzy z wykładów z Historii sztuki, jednak na obu dowiedziałam się innych rzeczy, a wykłady prowadzili inni profesorowie w inny sposób. Jednakże ciężko mi (i innym) było stawiać się co wtorek o ósmej rano na uczelni. Może to śmiesznie zabrzmi, ale dopiero na studiach uwierzyłam w to, że można zasnąć na zajęciach. Wyobraźcie sobie wykład o ósmej, głównie do słuchania, notować można było, ale też nie było to bardzo potrzebne. Zasłonięte rolety, zgaszone światło i rzutnik. Gorące kaloryfery i miękkie krzesła, kojący głos profesora ;) Idealne warunki do spania. Mnie samej wielokrotnie zdarzało się przymknąć oczy, także na innych wykładach. Podejrzewam, że decydowała o tym też długość wykładów, czyli półtorej godziny.

No ale wrócę to samych wykładów. Trwały przez cały pierwszy rok, czyli dwa semestry. Co ciekawe miałam je również w planie na magisterce, co było po prostu śmieszne. Bo po co chodzić na wykłady, które już się miało (wykłady łączone z licencjatem). Często miałam wrażenie, że władze uczelni po prostu nie myślą jak układają plany zajęć. Na szczęście sam profesor był bardzo wyrozumiały i kazał nam po prostu przyjść pod koniec semestru po wpisy i tyle. Jego samego zdziwił fakt, że mamy jeszcze raz słuchać tych wykładów.

O czym były te wykłady?
Głównie o architekturze. Oglądaliśmy na rzutniku zdjęcia różnych budowli, starożytnych, renesansowych itd. Profesor opowiadał historie i anegdotki o powstawaniu tych budowli, opowiadał także o swoich podróżach. Widział wiele z tych budowli na własne oczy, więc brzmiało to bardzo ciekawie i wiarygodnie. Zaliczenie wykładów odbywało się na podstawie obecności. Sam profesor zaznaczał, że jego zajęcia nie są najważniejsze dla nas, że powinniśmy się skupić na innych i nie robił nam żadnych testów.

piątek, 27 marca 2015

The Return - film Karla Lagerfelda

Filmy Karla Lagerfelda są na tyle interesujące, iż uznałam, że warto o nich napisać więcej niż jeden post. Dziś zapoznam Was z dłuższym filmem niż poprzednio. Trwa prawie 25 minut. Jest także krótki filmik dotyczący powstawania filmu i tym razem to od niego zaczęłam. Poniżej macie oba, najpierw ten krótki, a potem ten właściwy.





A teraz mały skrót. Film przedstawia powrót Chanel. Jej pierwsze kolekcje po długiej, kilkunastoletniej przerwie. Pierwsza kolekcja okazuje się klapą. Jednak to nie zniechęca Coco i działa dalej, aż w końcu odnosi sukces.
Sporą część filmu zajmuje wywiad z Chanel. Warto dokładnie się przysłuchiwać, bo mówi ciekawe rzeczy.
Jest jeszcze sporo innych ciekawostek, ale odkrywanie ich zostawiam Wam. Film mi się podobał, ale większe wrażenie zrobił na mnie "Reincarnation". Chyba bardziej wolę bajkowe klimaty ;)

poniedziałek, 23 marca 2015

Iselle i okulary


Dziś wpis o mnie. Tak wyjątkowo. Tekst o mnie i okularach.

Bardzo często mówię ludziom, że jestem ślepa. Jestem. Z moim wzrokiem jest fatalnie i za bardzo nie mam co z tym zrobić. Tuż po komunii zaczęłam nosić okulary i tak jest do dzisiaj. Wzrok nigdy mi się nie poprawił. Podobno minusy się nie poprawiają, co wyjaśniałoby moją sytuację. Do okulistów chodziłam bardzo często, regularnie. Wręcz uwielbiam ich, w odróżnieniu do dentystów, których nie znoszę. W tym momencie wygląda to tak: prawe oko -4,5 lewe oko -6 , czyli głęboka wada krótkowzroczna (choć według wcześniejszych badań i bardziej zaufanego okulisty było więcej na minusie). Tak więc bez okularów rzeczywiście nie widzę, twarzy nie rozpoznaję, tworzyć tym bardziej nie mogę, a na basenie muszę poznawać ludzi po ogólnych zarysach i kąpielówkach. A teraz dochodzą koszty okularów: oprawki to najmniejszy problem, ale mocne szkła z wyszczupleniem trochę kosztują. Ale ciekawiej zrobiło się od niedawna, bo ponoć mam też lekki astygmatyzm. Nie potwierdziłam tego jeszcze, pewnie wyjdzie przy następnej wizycie, ale finansowo... Koszty szkieł przy astygmatyzmie wzrastają o ileś tam procent :/

Ktoś powie, że mogę sobie ułatwić życie soczewkami kontaktowymi. A mam takie od kilku lat. Zakładam na lepsze okazje, na co dzień nie są zalecane jeśli się trochę siedzi przy komputerze - męczą się oczy.

Czasem przypomina mi się opcja zabiegu laserowego. No ale koszty to już kilka tysięcy. A nawet nie mam pewności czy się zakwalifikuję, astygmatyzm może skomplikować sprawę. Kiedyś jeszcze dochodziły myśli, że może coś sknocą z moim okiem (naprawiają po jednym oku na raz) i co wtedy. Dla twórcy oczy i dłonie to rzecz święta.

Podejrzewam, że większość moich czytelników i zaprzyjaźnionych blogerów też nosi okulary. Teraz to w zasadzie ciężko znaleźć kogoś bez szkieł. Jestem ciekawa czy wady wzroku wpływają w większym czy mniejszym stopniu na Waszą codzienność. Czy przeszkadzają Wam w tworzeniu? Czy zamierzacie je poprawiać laserowo lub chirurgicznie?

sobota, 21 marca 2015

Projektowanie mody: czy projektant musi szyć?

Kolejny "kontrowersyjny" temat w gronie przyszłych projektantów ubioru. Myślę, że warto poruszyć tą kwestię.

Parę lat temu często zdarzało mi się prowadzić internetowe konwersacje z młodymi osobami zainteresowanymi zawodem projektanta ubioru. Na mojej liście "trudnych pytań" górowało "czy projektant ubioru musi (pięknie) rysować?". Drugim takim pytaniem było "czy projektant ubioru musi potrafić szyć?". Oczywiście musi jedno i drugie, a nawet jeszcze więcej ;) Ale może skupmy się teraz na szyciu.

Teoretycznie jest tak: projektant ubioru projektuje, czyli rysuje stroje, które potem szyje szwalnia/krawcowa. Praktyka i życie wyglądają inaczej. Przyjmijmy, że jesteśmy projektantami w dużej firmie. Do Naszych zadań należy właśnie projektowanie ubrań, głównie na komputerze (choć grafikami nie zamierzaliśmy być), dobór tkanin i dodatków, wstępne opracowanie konstrukcji (gdzie jakie zaszewki, cięcia itd.). Resztą zajmują się konstruktorzy i krawcowe. Ale aby ułatwić im pracę musimy być w stanie określić jak mają być uszyte czy skrojone nasze projekty. Czyli musimy znać podstawy konstrukcji i szycia i poinstruować "wykonawców". W innym wypadku ubiór końcowy będzie wyglądał inaczej niż na projekcie. A tego przecież nie chcemy.

A teraz przyjmijmy jeszcze inną wersję. Zaczynamy projektować odzież pod własnym nazwiskiem/własną marką. Jeśli zatrudniamy własną krawcową musimy być w stanie wyjaśnić jej jak powinna uszyć nasz projekt. Jeśli nie stać Nas na krawcową to co robimy? Tak. Szyjemy sami. I tu umiejętność szycia jest wręcz niezbędna, mimo że jesteśmy projektantami ubioru.


Więc podsumowując: projektant ubioru powinien mieć pojęcie o szyciu. A nawet powinien potrafić uszyć swoje projekty. Pewnie co bardziej bystrzy czytelnicy mi teraz wypomną jakieś moje starsze wpisy, że ja szyć nie potrafię ;p Nie zamierzam się wykręcać, szczerze to jestem kiepską konstruktorką i krawcową. Ale mam w swoim dorobku pewną ilość uszytych ubrań, które niekoniecznie są bardzo złe. Moim błędem było zbytnie skupienie się na sztuce i studiach niż na nauce krawiectwa. Ale wszystkiego można się nauczyć ;) Więc do dzieła - szyjemy!

sobota, 14 marca 2015

Rysunek w projektowaniu mody: sylwetka z ośmiu części

Wielokrotnie publikowałam na blogu różne szablony modelek przydatne w ćwiczeniu rysowania i przyzwyczajaniu dłoni do ołówka. Dziś chcę Wam przedstawić podstawy rysowania sylwetki ludzkiej. Prawie każdy projektant ubioru zaczyna od tego ćwiczenia. To ćwiczenie jest na każdych warsztatach ilustrowania mody, w każdym programie szkoły związanej z ubiorem czy sztuką, w każdym podręczniku projektowania i szkicowania. Nie macie więc wyjścia - musicie się z tym kiedyś zapoznać ;)

Jak wielu z Was wie na początku bardzo ciężko jest odwzorować poprawne proporcje sylwetki ludzkiej. A proporcje są bardzo ważne, sylwetka wygląda wtedy wiarygodnie i harmonijnie. Skupimy się na podziale, który opracował Poliklet, grecki rzeźbiarz. Poniżej możecie obejrzeć jego rzeźbę - Doryforosa. Jest to idealny przykład proporcji wg Polikleta.


A teraz zerknijcie pod ten tekst. Wstawiłam tam tą samą rzeźbę co powyżej, ale z naniesionymi liniami i opisami ukazującymi podział sylwetki ludzkiej na osiem części. Podstawą tego podziału jest wysokość głowy. Jeśli osiem takich głów ułożymy jedna pod drugą, wyjdzie nam podział sylwetki wg Polikleta.

A więc mamy głowę. Drugi odcinek zaczyna się szyją i kończy na wysokości pachy lub biustu. Trzeci odcinek mamy do talii, czyli do najwęższego miejsca tuż pod żebrami. Talię lepiej widać u kobiet. Warto także zwrócić uwagę, że przy opuszczonych rękach łokcie przypadają w miejscu talii. Czwarty odcinek mamy od talii do najszerszego miejsca w biodrach, jest to też miejsce kroku. Piąty odcinek jest od bioder do połowy uda. Do tego miejsca sięgają palce dłoni. Dalej jest prosto. Od połowy uda do linii kolan. Od linii kolan do połowy łydki. Od połowy łydki do stopy postawionej na płasko. W projektowaniu pojawia się jeszcze króciutki odcinek - połowa głowy - określający stopę widoczną z przodu, także stopę na obcasie.

Na moim schemacie te wszystkie odcinki odrobinkę mogą się różnić, bo robiłam te linie odręcznie bez mierzenia. W przypadku rysowania sylwetki ludzkiej powinny być równe.

Jeszcze jedna uwaga: w rzeczywistości ludzie nie posiadają tak idealnych proporcji jak te przedstawione poniżej. Nasze proporcje są do nich mniej lub bardziej zbliżone.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b5/Doryphoros_MAN_Napoli_Inv6011-2.jpg

Więc wiecie już skąd wziął się ten podział i jak mniej więcej wygląda. Znajomość sztuki jest bardzo przydatna w projektowaniu ubioru z czego niewiele osób zdaje sobie sprawę. Podobnie jest z malarstwem i rysunkiem, ale nie odbiegajmy za bardzo od tematu tego wpisu. Teraz pora na ćwiczenia.

Potrzebujecie kartki A4, miękkiego ołówka i gumki. Kartkę połóżcie pionowo. Zaznaczcie na niej kreseczkami dwa punkty oznaczające czubek głowy postaci i stopy. Pomiędzy tymi punktami narysujcie linię. To jest wysokość Waszej postaci. Następnie podzielcie ten odcinek na pół. W tym miejscu później będą biodra postaci.


W kolejnych etapach postępujemy tak samo. Każdy odcinek dzielimy na pół. W ten sposób powstaje miejsce, w którym potem będą linia pachy i biustu oraz linia kolan. Mamy cztery odcinki. Ponownie każdy odcinek dzielimy na pół. Tym momencie to w zasadzie koniec. Mamy miejsca podbródka i tym samym wysokość głowy, miejsce talii, połowę uda i połowę łydki. Właśnie narysowaliście schemat pod przyszłą postać.


Teraz wystarczy uzupełnić ten schemat o szkic postaci. Z początku Wasza postać będzie wyglądać bardzo muskularnie, może pokracznie. Będzie miała bardzo mało wspólnego ze zgrabną modelką. Ale nie martwcie się. Tak jest zawsze na początku. Moje szkice także wyglądały mało atrakcyjnie. W tym ćwiczeniu chodzi o ćwiczenie proporcji sylwetki, aby każda część ciała miała określoną długość i nie była wyolbrzymiona.

W internecie i w książkach znajdziecie podobne schematy do tego ćwiczenia, czasem nawet rozbudowane o szerokość postaci w danych miejscach. Ja nie zamierzam Wam bardziej komplikować tego ćwiczenia i myślę, że na początek to wystarczy.

Poniżej macie ściągę jak mniej więcej można narysować postać. Jest to tylko szybki schemat. Na co musicie zwrócić uwagę? Linia ramion znajduje się w 1/3 odcinka podbródek-pacha. Szerokość linii ramion i bioder powinna być równa. Albo też linia ramion powinna być ciut krótsza od linii bioder. Jedna i druga opcja jest ok. W talii macie zwężenie. Zwężenie jest też przy kolanach, ale bardzo delikatne. Kolejnym wąskim miejscem są kostki. Zwródźcie uwagę na dodatkowy odcinek przy stopach. Na koniec ręce. Łokcie przypadają mniej więcej w miejscu talii i tam także warto lekko zwęzić. Nadgarstki przypadają mniej więcej w na wysokości linii bioder lub pod nią. Palce będą sięgały nie niżej niż do połowy uda. Z długością rąk trzeba uważać, aby nie zrobić ich za długich lub za krótkich, bo będą śmiesznie wyglądały. To oczywiście schemat poglądowy, w różnych innych źródłach będzie się różnił.


Na zakończenie nieco urozmaicona wersja mojego schematu z zaznaczeniem kilku innych ciekawych punktów. Orientacyjnie umieściłam elementy na twarzy oraz uszy. Pamiętajcie, że na głowie są także włosy, więc nie umieszczajcie oczu zbyt wysoko chyba, że chcecie mieć dużą mangową głowę :) Narysowałam także biust oraz miejsce pępka. Wiele osób rysuje pępek za wysoko. Zaznaczyłam kolana oraz kostki stóp.


Właśnie poznaliście zasady budowy sylwetki ludzkiej. Nie jest to takie trudne jak z początku się wydaje. Jest to do opanowania. Im więcej ćwiczeń, tym lepsze efekty. Na tym etapie nie musicie jeszcze zabierać się za szczegóły jakimi są twarz, włosy, palce. Na wszystko przyjdzie pora. Ważne, abyście ćwiczyli rysowanie sylwetki. Wkrótce zapoznam Was z rysunkiem tyłu postaci, profilem oraz innymi rzeczami.

piątek, 6 marca 2015

Książka: Ubiór mieszczan i szlachty z XVI-XVIII wieku...


Kiedyś w uczelnianej bibliotece znalazłam ciekawą książeczkę. Książeczkę dotyczącą badań archeologicznych na terenie pewnego kościoła w Toruniu. A badania te dotyczyły odzieży grobowej.

Ja posiadam tylko ksero tej książki. Niżej macie zdjęcie oryginalnej okładki w kolorze. Niestety lepszej jakości nie znalazłam, ale zawsze to choć trochę ułatwia poszukiwania książki. Zainteresowały mnie w niej autentyczne wykroje ubiorów i nawet jeden z nich wykorzystałam podczas rekonstrukcji kołpaka.



Ubiór mieszczan i szlachty z XVI-XVIII wieku z Kościoła p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Toruniu, Małgorzata Grupa, Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2005
format zbliżony do zeszytu A5, 239 stron



Zalety:
  • autentyczne konstrukcje ubiorów historycznych
  • szkice przedstawiające detale
  • dokładny opis odzieży, wymiary, tkaniny
  • niewiele jest pozycji książkowych o ubiorach grobowych

Wady:
  • czarno-białe zdjęcia ubrań - wiem, że mam ksero, ale w oryginale też był szare


Wymieniłam trochę mało tych zalet i wad, ale przyznaję bez bicia, nie przerobiłam całkiem tej książki. Mimo to jest to na tyle interesujący tytuł, że warto się nim zainteresować. Szczególnie osoby zafascynowane polskimi strojami historycznymi będą zachwycone. Zerknijcie sobie powyżej w spis treści. To zwykle bardzo pomaga zorientować się czy książka Nas zainteresuje czy nie.



Źródło okładki:
http://merlin.pl/Ubior-mieszczan-i-szlachty-z-XVI-XVIII-wieku-z-kosciola-p-w-Wniebowziecia-Najswietszej_Mal,images_product,4,83-231-1896-5.jpg

poniedziałek, 2 marca 2015

Informacja

Dziś krótko chciałam Wam przypomnieć: jeśli macie jakieś pytania czy po prostu chcecie pogadać, piszcie śmiało. W zakładce kontaktowej znajdziecie odpowiednie namiary. Jest także możliwość popisania na żywo przez wiadomości na funpage'u lub przez gadu-gadu. Co prawda dosyć rzadko włączam gg, ale zawsze można się umówić wcześniej na konkretną godzinę, abym na pewno była :)