poniedziałek, 9 lutego 2015

Targi ślubne 2015 okiem Iselle

W zasadzie to po co wybrałam się na tragi ślubne? Chyba łatwo się domyślić - pooglądać. Na taką okazję czekałam od bardzo dawna i w końcu się wybrałam. Kocurkowi trułam od miesięcy, aby ze mną jechał. I pojechał. Czy miał jakieś wyjście? Nie ^^ Towarzyszyła Nam moja mama zachwycona faktem, że zobaczy coś innego niż targi instalacyjne czy budowlane.

https://www.facebook.com/targislubnepoznan/timeline


Na samym wstępie zabraliśmy się za oglądanie aut. Oczy świeciły się nie tylko Kocurkowi. Nie należę do fanek motoryzacji, ale moją uwagę zwróciły corweta, londyńska taksówka oraz piękna biała bryczka. Taka jak z bajki.

A chwilę później się zaczęło. Wyobraźcie sobie korytarz i po obu stronach salutujących Wam mundurowych. No a teraz zamieńcie ich na ludzi wciskających Wam ulotki. Nie nadążałam z pakowaniem ich do reklamówki. No ale będzie chociaż czym podpalić w piecu.

Miałam jeden główny cel podczas targów - odwiedzić stanowisko z zaproszeniami. Takie konkretne stanowisko. Chciałam pewien wzór zobaczyć na żywo i wypytać. Dodatkowo szukałam namiarów na suknie i garnitury ślubne oraz buty.


No ale pora wspomnieć o elementach mniej pozytywnych. Stoiska jubilerskie, z obrączkami, były baardzo oblegane. Nie szło na spokojnie podejść i pooglądać już nie wspominając o przymierzaniu. A ludzie przychodzący na te targi wręcz głupieli pod wpływem propagandy obrączkowej. Na przykład jedna marka oferowała rabat na obrączki i możliwość wygrania konkursu. Ale trzeba było od razu na miejscu wpłacić kilkaset złotych i potem zgłosić się do salonu i wybrać obrączki. To takie zabezpieczenie - klient zapłaci zaliczkę to kupi obrączki w danej sieci jubilerskiej, bo szkoda mu będzie stracić kasę.

Z kolei przy innym stanowisku z obrączkami byłam świadkiem jak młodzi, którzy prawdopodobnie już wcześniej zamówili tam obrączki, przyszli się pytać czy mogą zmienić zdanie. No tak, wybieranie obrączek na szybko, sugerując się niby zniżkami nie zawsze kończy się dobrze, bo nie przemyśli się w spokoju wyboru.

I trzecia sytuacja. Jeszcze inna firma jubilerska. Gdy tylko skończyły się konkursy na scenie i ludzie zaczęli się kierować do wyjścia (a targi miały jeszcze trwać dobrą godzinę), panie ze stoiska wyciągnęły na ladę kwity z zamówionymi obrączkami i zaczęły je podliczać. Przy klientach. Akurat wtedy podeszłam do stoiska, aby w spokoju poprzymierzać obrączki. A kwitów miały duuużo. Zbulwersowało mnie to.


Wspomniałam o konkursach. Jak każdy obecny na targach liczyłam na jakąś wygraną. Wiecie jak odbywały się te konkursy? Pan wychodził na scenę, przedstawiał sponsora, opisywał nagrodę, wartość, po czym któraś z pań pomocniczek podawał mu telefon. On dyktował numer i kto pierwszy się dodzwonił ten wygrywał. A za każdym razem numer był inny. I wierzcie mi, to nie była kwestia szybkości, a szczęścia. Bo wyobraźcie sobie: w ciągu kilku sekund kilkaset osób dzwoni na wybrany numer, zadziała jakiś automat i losowo wybierze numer z puli tych najszybszych. Jeden jedyny raz byłam blisko, gdy zamiast wiadomości "numer jest zajęty" usłyszałam "proszę czekać". I tyle z nagród :/

Jeszcze wracając do nieprzemyślanych wyborów ofert pod wpływem chwili. Sądzę, że w przypadku fotografów, zespołów, kamerzystów wiele osób także podejmowało decyzje, których później żałowało. Ja miałam to szczęście, że większość ofert po prostu mnie nie interesowało, więc się na nich nie skupiałam.

Ale były też fajne momenty. Z wielką radością ciągnęłam Kocurka do wszystkich fotobudek, aby robić wspólne zdjęcia :) To była bardzo fajna zabawa.

A teraz podsumowanie. 

Targi ślubne to bardzo dobra okazja do pozbierania różnych ofert ślubnych. Albo choćby adresów, aby później sprawdzić sobie dane miejsca. Ale nie wszystkie oferty się przydają. Czasem oferty są z innych regionów niż Nasz i nie opłaca się dojazd. Lepiej wtedy znaleźć coś w swoim mieście lub okolicy.

Nie warto nic na takich targach kupować ani podejmować wiążących decyzji finansowych. Najlepiej przemyśleć decyzje w domu na spokojnie, przedyskutować i dopiero wtedy się decydować. Nie dajmy się skusić rabatom, bo od nich jest blisko do rozczarowania.

Na targach możemy spokojnie wypytać fachowców o różne interesujące Nas kwestie. O terminy realizacji, ceny, fasony itd.

Czy zamierzam wybrać się jeszcze kiedyś na targi ślubne? Może za dwadzieścia lat...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)