sobota, 17 stycznia 2015

Uczelnia artystyczna: Fotografia

Uczelnia artystyczna nie może się obyć bez zajęć z fotografii, a dokładnie z podstaw fotografii. Umiejętność bardzo przydatna w przypadku projektowania ubioru, ale nie tylko. Artyści zwykle fotografują swoje prace i umieszczają je w portfolio i na stronie internetowej. Warto mieć o tym wszystkim pewne pojęcie.


W moim przypadku były to cztery semestry (albo dwa... pamięć zaczyna zawodzić ;). Jednak niektórzy studenci angażowali się w fotografię w kolejnych semestrach, tak dodatkowo. Zaczęłam od wysłuchania kilku krótkich wykładów o historii fotografii. Nie było tego dużo. Potem zaznajomiono mnie z ciemnią (pomieszczeniem, gdzie wywołuje się zdjęcia) oraz ze studiem (pomieszczenie przystosowane do robienia zdjęć). No i oczywiście dostałam listę tematów do zrealizowania za pomocą aparatu fotograficznego ;)

Podczas semestru kilka razy chodziłam do profesora z laptopem lub pendrivem i przedstawiałam wykonane zdjęcia. Wcześniej oczywiście robiłam im sama selekcję i z kilkuset zdjęć pokazywałam kilkanaście. Jeśli była taka potrzeba pokazywałam też resztę zdjęć. Czasem zdjęcia były ok, innym razem było trochę uwag odnośnie oświetlenia czy innych szczegółów i oczywiście zdarzało się powtarzać całe sesje. Na koniec semestru profesor wybierał najlepsze i szłam z nimi do druku lub wywołania na większym formacie. Do niektórych wydruków były specjalne wymagania, więc bez Photoshopa byłoby ciężko. Większość zdjęć studentów była wykorzystywana na wystawie końcoworocznej, stąd ten większy format.


Większość zdjęć z tych tematów przedstawiłam już na blogu, ale warto do nich wrócić. Na początek zapraszam do wpisu Co ma martwa natura do kuchni? Było to pierwsze ćwiczenie z aparatem. Bardziej eksperyment, testowanie sprzętu i sprawdzanie jakie są efekty moich prób. Aby sobie uprościć zaczęłam od ustawienia opcji czarno-białe, wyciągnęłam z szafy różne naczynia i zaczęłam je układać. Temat tego ćwiczenia to Martwa natura.


W tym samym czasie pracowałam nad tematem Portret. W tym przypadku zdjęcia wykonałam i w kolorze i w czerni-bieli. Testowałam nawet sepię, ale mniej mi się podobała. Niestety nie mogę zamieścić tych zdjęć, bo nie posiadam zgody modelki na publikację jej wizerunku, ale znalazłam pewien "bezpieczny" kadr z tej sesji zdjęciowej ;) Zaznaczę, że nie stosowałam wtedy jeszcze Photoshopa do delikatnego poprawiania zdjęć.


Zdjęcia w kuchni nie skończyły się na filiżankach. W późniejszym czasie musiałam zrealizować temat Kuchenne Pret-a-porter. Pierwsze zdjęcia okazały się nieciekawe, więc powtórzyłam sesję, ale zdjęcia były już zupełnie inne. Powyżej macie jedno z tych zdjęć, ale ucięte w połowie, aby ukryć twarz modelki.


Temat Ulubiony przedmiot można prawie zaliczyć do martwej natury. A co było moim "modelem"? Pędzel, telefon, maszyna do szycia? Skądże ;p Wybrałam mp3. Zapraszam do wpisu: Mój ukochany odtwarzacz mp3


Beethoven - V symfonia w C moll - kolejny wpis ze zdjęciami. Do zadania wybrałam moje kolczyki-nutki i odpowiednio je ułożyłam na podłożu. Przy drugim podejściu do nutek starałam się je układać (bardziej chyba wkłuwać) w różne fakturowane "podłoża". Wykorzystałam tkaniny i karton.

Tryptyki należą do najciekawszych tematów. Można stworzyć naprawdę ciekawe zestawienia, wszystko zależy od pomysłu. Ja wykonałam (sfotografowałam) Tryptyk okienny. Nad tymi zdjęciami pracowałam przez kilka miesięcy, bo fotografowałam te same gałęzie w różnych porach roku ;)


Przedmiot i jego cień - nie do końca potraktowałam ten temat tak jak powinnam i trochę improwizowałam, ale efekty były naprawdę świetne. Wykonałam w sumie dwie serie zdjęć o podobnym charakterze i z tymi samymi obiektami - flakonikiem perfum i tiulem. Wszystkie zdjęcia we wpisie Króliczek.


Próbowałam także tematów Akt z małą czarną (nie wykonałam aktów ;p ) oraz Doktor Jekyll i Mr. Hyde (dwa różne zdjęcia tej samej modelki). Niestety nie mogę ich przedstawić publicznie na blogu, choć czasem je komuś pokazuję prywatnie ;) Od czasu do czasu robiłam zdjęcia bez konkretnego tematu z koleżankami-modelkami. Skupiałam się na nastrojowych zdjęciach portretowych. Im więcej pstrykałam tym lepsze były efekty, a zaznaczam, że obrabiania zdjęć unikałam jak ognia (nawet w małym stopniu - poza tym niewiele jeszcze potrafiłam w Photoshopie ;).

Tematy co semestr są zupełnie inne, zdjęcia konsultuje się z profesorem lub asystentem profesora i każdy jest traktowany indywidualnie. Mamy dużą dowolność w realizacji tematów.

2 komentarze:

  1. Ciekawy post. Cały czas uczę się wykonywać sama fotografie, nie jest to takie łatwe. Zastanawiam się czy nie kupić sobie lustrzanki i trenować na niej, Nie lubię przerabianych fotografii ale jak fotografowie robią mi sesje zdjęciową to nie wyrażają zgody aby zdjęcia umieszczać bez obróbki :/ więc dochodzę do wniosku, że zacznę sama robić fotografie, muszę trochę o tym poczytać i trenować. A nie każdemu chce się robić zdjęcia, a to zimno a to się nie chce itp. A w ogóle witam w nowym roku 2015 życzę samych sukcesów zawodowych w tym roku - pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Większość zdjęć pstrykałam cyfrówką brata i chłopaka, od roku mam swoją. Spokojnie dawały radę, choć to nie lustrzanki, ale też nie najtańsze mini cyfrówki do torebki ;) Ale lustrzanki jednak dają zupełnie inną jakość zdjęć - kiedyś może kupię.
      Ciężko teraz znaleźć zdjęcia bez obróbek, a fotografowie jednak wolą się reklamować nieskazitelnymi zdjęciami.

      Trenuj :) Fotografii można się uczyć samemu, czasem wystarczy gdzieś poczytać czy pooglądać zdjęcia. Ale to głównie kwestia ćwiczeń :) Pamiętam jak kiedyś z koleżanką robiłyśmy zdjęcia w kilkunastu stopniowym mrozie ^^

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)