sobota, 27 grudnia 2014

Uczelnia artystyczna: Ergonomia z anatomią

Nawet na uczelni artystycznej znajdzie się bardziej przyziemne zagadnienia. Zaliczyłabym do nich Ergonomię z anatomią. O co w tym chodzi?

Ergonomia, czyli nauka o pracy jak podaje Wikipedia. Dziedzina ta zajmuje się dostosowaniem pracy do możliwości człowieka. Czyli dostosowaniem stanowiska pracy, narzędzi tak, aby dany człowiek wykonywał swoje obowiązki i zadania w sposób jak najbardziej produktywny. Czyli nie tracił czasu przy poruszaniu się w źle zorganizowanym biurze, aby fotel i biurko były wygodne, odpowiednich rozmiarów. Aby oświetlenie było we właściwym miejscu, aby narzędzia miały wygodne uchwyty itd. O to mniej więcej chodzi. Jest to połączenie wiedzy o budownictwie, psychologii, medycynie, antropometrii, anatomii człowieka itp.

Spytacie pewnie po co mi to. Też zadałam to pytanie. Wiedza ta jest bez wątpienia przydatna dla studentów architektury i projektowania produktu. Przynajmniej dla nich były te wykłady, bo o ergonomii pracowni krawieckiej nie dowiedziałam się na tych zajęciach niczego. Taki program, taki wykładowca.

Głównie były to wykłady ze slajdami. Pierwszy semestr zaliczało się na podstawie testu, trzeba było znać na blachę materiał, ale nie był jakoś bardzo obszerny. Oprócz wielu definicji nasłuchałam się trochę o skrzywieniach kręgosłupa i przepuklinach. Test napisałam najlepiej ze wszystkich (ta, pochwalę się ;), ale w części zawdzięczam to szczęściu, strzelałam przy kilku śmiesznych pytaniach jak np. przy mocy oświetlenia pomieszczenia ;p

Drugi semestr był bardziej ambitny. W parach (lub po trzy osoby) mieliśmy przygotować prezentację w power poincie o wybranym przez nas budynku, obiekcie. Mieliśmy przeprowadzić analizę budynku pod kątem ergonomii i udogodnień dla niepełnosprawnych. W praktyce wyglądało to tak: zwiedzaliśmy budynek, robiliśmy zdjęcia, wypytywaliśmy pracowników, sprawdzaliśmy toalety (ilość, stan, układ), klatki schodowe, windy, gaśnice, korytarze, parkingi wokół, przystosowanie dla niepełnosprawnych itd. Dostaliśmy wcześniej wytyczne co do niektórych rzeczy jak np. wymiary schodów ;p Choć robiłam to zadanie z koleżanką, to praktycznie całość wykonałam sama. Obeszłam budynek, zrobiłam zdjęcia, pytałam ludzi, nawet mierzyłam schody, choć to tylko z ciekawości. Prezentację też sama skleciłam. Ah, to był budynek szkoły wyższej. Oczywiście wcześniej musiałyśmy załatwić pozwolenie na zdjęcia.

Analiza była szczegółowa w miarę możliwości, ale nie do bólu. Prezentacja nie mogła być za długa. Przyznam, że było to bardzo ciekawe zadanie, choć może niepotrzebne w przypadku mojej specjalizacji (projektowanie ubioru; co innego gdyby było coś na ten temat na wykładach). Jednak najgorszy był fakt, że wykłady były obowiązkowe (lista obecności) i odbywały się w piątki popołudniu jako ostatnie zajęcia. Na pociechę jednak powiem: to i tak nie były najnudniejsze, najbardziej męczące zajęcia. Były gorsze :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)