piątek, 21 listopada 2014

Iselle i Kocurek poszli na balet

Byłam w teatrze. Na balecie. I było wspaniale ^^ Zapraszam do mojej relacji poniżej. Niestety nie mogłam wykonywać zdjęć podczas trwania przedstawienia, ale umieściłam we wpisie zdjęcia reklamowe z dostępnych mi źródeł (czyli ze stron teatru). Jedyne zdjęcie mojego autorstwa prezentuję poniżej.


Już od bardzo dawna zamierzałam się wybrać do teatru. Od kilku lat. Jednak zawsze było coś ważniejszego. A to termin nie pasował, albo tytuł. Ponad miesiąc temu w końcu się zmobilizowałam i wyszukałam odpowiednie przedstawienie. Musiałam tu działać w porozumieniu z Kocurkiem, aby nie kolidowało to z jego pracą. Były jeszcze inne przeszkody, ale mniej ważne. Zarezerwowałam miejsca i kupiłam bilety przez internet. Następnym razem zrobię to jeszcze szybciej. Niektóre przedstawienia są wystawiane dwa razy w miesiącu, czasem nawet co 3-4 miesiące, więc mogą być oblegane. Tytuł, który wybrałam jest dosyć rzadko wystawiany, no i niedawno była jego premiera. Tak więc za dużego wyboru nie miałam. Nawet rozważałam zakup miejsc vipowskich, ale były dwa razy droższe. Obiecałam sobie, że kiedyś się na  nie zdecyduję. Chociaż raz ;)


Ostatecznie wybrałam miejsca w lewej loży na pierwszym balkonie, całkiem fajne. Wadą było to, że nie można się było rozsiąść w fotelu, bo nie było widać sceny; trzeba było się pochylić i oprzeć na specjalnym "parapecie" i tak obserwować scenę. Następnym razem wiem na co zwracać uwagę i pewnie zapoluję na miejsca odrobinę niżej. Mimo tej małej niedogodności i tak byłam zadowolona. Przy okazji warto zwrócić uwagę na wygląd pomieszczenia. Piękny wystrój, prawda? ;)


A jaki tytuł tak właściwie wybrałam? Balet "Kopciuszek" w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Pierwszy mój balet widziany na żywo (wcześniej byłam na dwóch operach). 
Moje wrażenia: nieziemskie ^^ Bardzo mi się podobało i świetnie się bawiłam. Nawet Kocurek zwrócił uwagę, że robiłam różnorodne miny ^^ Niestety jemu to mniej przypadło do gustu. Wiadomo, nie było krwi, strzelania i akcji.


Początek przedstawienia był taki mniej ciekawy. To znaczy więcej gestykulowano niż tańczono. Wstęp  do całej historii przedstawiono na podstawie prostych scen. Światła w odpowiednich momentach się stopniowo zmieniały, ściany przesuwały, cienie postaci przemieszczały po scenie. Zrobiło to na mnie niesamowite wrażenie. Wszystko idealnie zgrane, dopasowane, z sensem i przesłaniem. Zaznaczę, że tancerze nie mówili, tylko tańczyli i gestykulowali, trochę jak w niemym filmie, towarzyszyła im orkiestra na żywo.


Bardzo do gustu przypadła mi scenografia. Dekoracje, rekwizyty, kostiumy - wszystkie wykonano/dobrano w kolorach białych, szarych, srebrnych, czarnych. Czasem pojawiały się fiolety i delikatne róże. Może się wydawać, że scenografia była za skromna. Moim zdaniem była idealnie wyważona. Raz bardziej rozbudowana, innym razem bardziej skromna, ale pasująca do wydarzeń na scenie. Na szczególną uwagę zasługuje żyrandol ze sen balowych, który później przemienił się w zegar.


Kostiumy podobnie jak dekoracje były białe, szare i czarne. Bardzo skromne, ale piękne: zwiewne sukienki empire oraz ciemne surduty. Srebrne akcenty dopełniały całości i wyróżniały niektóre postacie. Moją uwagę przyciągnęła szczególnie suknia Dobrej Wróżki.


Do najciekawszych dekoracji zaliczyłabym gwieździste niebo, które co jakiś czas się zmieniało. W pewnym momencie na scenę opuszczono także balony. Wyglądało to naprawdę bajecznie ^^ Tańczące pary przez jakiś czas "usuwały" je ze środka sceny.


Nie napisałam jeszcze nic o samym tańcu, a było tego naprawdę dużo. Wcześniej obawiałam się, że będzie mało baletu w balecie. Całe szczęście miło się rozczarowałam :) Najciekawsze fragmenty: taniec gwardii księcia, taniec Dobrej Wróżki i jej "pomocnic", tańce par na balu, taniec Księcia i Kopciuszka. Tańczyli solo i razem aż kilka razy.

Ale oprócz pięknych momentów były też śmieszne. Humor wprowadzały przyrodnie Siostry Kopciuszka. Naprawdę miło się na to patrzyło, gdy próbowały uwieść Księcia i gdy przymierzały pantofelek na samym końcu.


Moje jedyne zastrzeżenie - małe dzieci na sali (a było ich dużo). Pewnie mnie teraz skrytykujecie, ale muszę to napisać. Rozumiem ideę zaszczepiania zainteresowania teatrem wśród dzieci. Nic do tego nie mam. Ale wyobraźcie sobie: balet w dwóch aktach, czyli dwie godziny z przerwą w trakcie, jedynie taniec i muzyka, bez słów. Gestykulacja co prawda była dobra, ale nawet z mojego miejsca nie tak dobrze widoczna. Mniejsze dzieci nie mogły się skupić na przedstawieniu. Miały za daleko do sceny i całość była za długa. I może za szara dla nich. Starsze dzieci zrozumieją treść, mniejsze mogą się znudzić po chwili i nie usiedzą. Lepszym rozwiązaniem byłoby zabranie dzieci na spektakle specjalnie dla nich, a jest ich trochę w programie Teatru Wielkiego i innych w Poznaniu. 

Czy poszłabym na "Kopciuszka" drugi raz? Pewnie tak, ale póki co wolałbym przeznaczyć pieniądze na inne balety, opery i przedstawienia. Marzy mi się jeszcze "Jezioro Łabędzie", "Dziadek do orzechów" i wiele innych. Balet bardzo mi się podobał, byłam oczarowana w zasadzie wszystkim: tańcem, tancerzami, dekoracjami, kostiumami, muzyką, oświetleniem i samym Teatrem Wielkim. Szkoda, że tak rzadko mam okazję się tam wybrać.

Gorąco Was zachęcam: wybierzcie się do teatru. Lub do opery. Na przedstawienie. Nie tylko na "Kopciuszka". Myślę, że Paniom takie spędzenie czasu bardziej się spodoba niż Panom, ale uwierzcie mi, naprawdę warto :)


Źródła zdjęć:
https://www.facebook.com/teatrwielkioperapoznan/photos_stream?ref=page_internal
http://www.teatrwielki.pl/fileadmin/user_upload/galeria/PORTRET_CYBERIADA_KOPCIUSZEK_POZNAN/Kopciuszek_plakat.jpg

4 komentarze:

  1. Nie byłam jeszcze na takim spektaklu :) Również marzę o "Jezioro Łabędzie".
    Piękne to wygląda. Moim zdaniem dzieci są za małe aby zrozumieć teatr czy operę.
    Ale cóż są tacy rodzice, że na siłę uszczęśliwiają dzieci lub nie mają z kim je zostawić i zabierają je ze sobą do teatru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była niedziela wieczór, więc podejrzewam, że nie mieli z kim zostawić. W każdym razie dzieci było wyjątkowo dużo, co mnie zaskoczyło.

      Usuń
  2. To co prezentujesz na zdjęciach wygląda bardzo zachęcająco. Chyba się wybiorę jak będzie w Warszawie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem niedawno było w Warszawie ;) Pewnie powtórzą znowu tylko trzeba polować na bilety ;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)