niedziela, 12 października 2014

Relacja z szycia na konkurs demish

Już po rozstrzygnięciu konkursu firmy demish (link do mojej wzmianki o nim), więc pora na przedstawienie mojego projektu. Szkoda, że wiele tym nie osiągnęłam, ale mój projekt mógł być bardziej dopracowany :/
Zacznę od krótkiej relacji z szycia.


Około połowy sierpnia

23:00 - przeglądam segregator z wykrojami; znajduję żakiet reglanowy i wyciągam; przerobię go



23:30 - ups :/ zamek 50 cm może być jednak za krótki; wyciągam papier, linijki; na biurku nadal za mało miejsca; muszę postawić maszyny na podłodze, aby było miejsce na papier
00:10 - wyrysowałam; wycinam; wyrysowany wzór składam i chowam do segregatora




00:15 - zastanawiam się nam drobnymi zmianami w projekcie... zrezygnuję z kieszeni
00:33 - no dobra, nic nowego nie wymyśliłam; zabieram się za krojenie




01:10 - wykrojone wszystko oprócz kaptura (osobno go wymierzę później); ciasno na tym biurku :/
01:30 - spięłam część elementów szpilkami; rodzice zabiliby mnie za overlocka o drugiej w nocy; będę kontynuować jutro


Tydzień później

23:00 - nie no, naprawdę się muszę wziąć w garść; zrobiłam trochę miejsca i usiadłam do overlocka; zacinałam się trochę przy ustawianiu i zakładaniu nitek; musiałam sięgnąć po instrukcję obsługi, bo moja kartka z ściągą za dużo mi nie pomogła





23:30 - pierwsze zerwanie nitki mam za sobą; zmniejszyłam naprężenia nici, bo te z instrukcji ciągle by zrywały; dwa szwy są i pora na rękawy


00:30 - boki połączone, rękawy przyszyte; przy okazji widzę jakie poprawki powinnam wprowadzić w konstrukcji w przyszłości (rękaw mniej z łuku bardziej prosty i dłuższy, mniejsze wycięcie przy szyi z tyłu itd.); na ten moment wyszedł mi krótki żakiecik z rękawami 3/4..... taaa, przerabiamy projekt i rezygnujemy z kaptura; dodam go przy kolejnej realizacji w końcu mam taaaaki duży zapas żółtego polaru...
00:31 - chodzę w tej pseudo bluzie a raczej żakiecie już dobrą chwilę i zaraz się ugotuję, polar idealny na jesień; lubię przymierzać ciuchy, które szyję w trakcie pracy nad nimi, bo mam wtedy odniesienie jak wyszło; trzeba będzie skoczyć do kuchni po jakiś napój...
ok. 01:00 - wymierzyłam podkrój szyi i zabieram się za wycinanie pliski wykończeniowej; mam nadzieję, że nie będzie się wywijać :/


Zaczynam rozumieć pewne standardy w pracowniach krawieckich. Z maszynami zmieścić się idzie wszędzie, ale z krojenie do odrębna kwestia. Duży, jasny stół to podstawa - 100x70 cm mojego biurka to nadal trochę mało :/


02:00 - paseczek przy szyi przyszyty i przeszyty, wygląda to lepiej niż myślałam; pora na zamek
02:30 - zamek przyfastrygowany szpilkami


03:20 - zamek przyszyty; trochę to zajęło, bo musiałam zmieniać nici; przeszywałam po dwa razy; będę musiała pamiętać o przypaleniu zamka, aby się nie pruł; została dolna krawędź i rękawy
03:30 - koniec, kiedyś trzeba spać; zapamiętać: przyszyć znaczek, poprawić "kołnierzyk", przypalić zamek, podwinąć rękawy drabinką, podwinąć dół drabinką

Wieczór tego samego dnia

23:00 - nawlekłam drabinkę, zerwała; kolejna próba się udała; przy okazji wpadłam na fajny pomysł do kolejnych projektów
00:45 - skończyłam :D strój na wieszaku czeka na wyprasowanie; pochowałam krawieckie pierdółki; teraz muszę pomyśleć o małej sesji zdjęciowej

Kilka dni przed terminem - prasowanie, zdjęcia, wykonanie szkicu, pakowanie i poczta



Co można wywnioskować z tej relacji? Często zmieniam zdanie jeśli chodzi o ostateczny projekt. Mam mało doświadczenia w szyciu. Szyję w godzinach bardzo późnych - nocnych. Jestem nocnym markiem. O tej porze nikt nie zawraca mi głowy. Jednak mój limit to często godzina 3, wtedy już odkładam poważniejsze czynności na kolejny dzień, bo łatwiej o pomyłkę.

Gotowy żakiet przedstawię w osobnym wpisie. Ale ... mam mały bonus ;)

4 komentarze:

  1. Super :) A serio chyba 23 to nie najlepsza pora na szycie, podziwiam. I ta metka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metka tymczasowa ;p Kolejne będą już lepsze jakościowo i prostsze

      Usuń
  2. Projekt bardzo ciekawy i widzę, że koleżanka tak jak ja szyje do późna :) Potrafiłam siedzieć też do 4:00 rano ale jak wszystkie moje maszyny, tkaniny, przybory do szycia itp. wyniosłam do pracowni to teraz w domu mi się nudzi:( Ale znalazłam na to lekarstwo, mam tyle książek do przestudiowania, że teraz wieczorami czytam lub uczę się na pamięć jak wykonać konstrukcje odzieżowe.
    Czekam z niecierpliwością na sesje zdjęciową !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele rzeczy robię do późna. Lubię porę późno wieczorną ;) Dopiero wtedy wychodzą mi kreatywne rzeczy.

      Zdjęcia już o godzinie 18, na drugim blogu. Fachowej sesji zdjęciowej nie zdążyłam zrobić, bo musiałam szybko wysłać ciuch ;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)