poniedziałek, 6 października 2014

Historia Iwakki, czyli droga do projektowania ubioru


Serię z Historiami twórców zaproponowałam już dosyć dawno, ale jak to bywa sprawa szybko ucichła. Nie było chętnych, a ja nie miałam weny i czasu, aby się bardziej zaangażować w ten pomysł. No i awaria laptopa pomieszała mi szyki ;) Zawsze znajdzie się coś ważniejszego. Aż tu nagle Iwakki przedstawiła swoją historię i pozwoliła zamieścić ją także tutaj. Zapraszam do czytania i obejrzenia zdjęć. Młodzi, przyszli projektanci - koniecznie przeczytajcie.


Historia Iwakki: dlaczego szycie? dlaczego Holandia?

Moja droga którą przebyłam aby stać się "twórcą".
Bardzo zaciekawił mnie post Iselle. Ciężko jest opisać coś o sobie.
Na początku pomyślałam że, nie mam odwagi, ale z jednej strony dlaczego nie ?
Mam problem z pisownią, czasami wstydzę się pisać. Dlatego moje posty są bardzo krótkie.
Z pisownią mam problem od dziecka jestem dysortografem.

Mam 32 lata. Kobieta nie powinna podawać swojego wieku.
A ja mam to gdzieś, ponieważ moje życie zaczęło się po trzydziestce.
Jestem szczęśliwa, spełniona zawodowo, zakochana oraz zdrowa.
Lata uciekają a dla mnie czas zatrzymał się w miejscu.
Przez te wszystkie lata walczyłam o to aby być tym kim dziś jestem.
Przedstawiam Wam moją historię. Moje życie zawodowe.


POLSKA

Gdy byłam małą dziewczyną moja Mama szyła dla mnie sukienki. W czasach komunizmu ciężko było dostać coś w sklepach. Każdego wieczoru Mama szyła coś na maszynie, a ja z boku siedziałam i obserwowałam Mamę. Już wtedy powiedziałam że, będę taka jak moja Mama.

Po ukończeniu podstawówki postanowiłam że, pójdę do Zasadniczej Szkoły Zawodowej, zawód krawcowa. Pod koniec III klasy otrzymałam książkę za dobre wyniki w praktyce zawodowej. To był mój pierwszy sukces zawodowy :)

Naukę kontynuowałam  w Technikum Odzieżowym dla dorosłych we Wrocławiu. Miałam 17 lat, nie miałam internetu, nawigacji, telefonu komórkowego, pojechałam sama pociągiem do Wrocławia. Miałam na kartce napisany adres szkoły. Przypadkowi ludzie wskazali gdzie znajduje się szkoła. Złożyłam dokumenty i czekała jeszcze na mnie rozmowa kwalifikacyjna. Odczekałam się listy uczniów, kto został przyjęty. Znalazłam swoje nazwisko i dostałam się :)



Po 3 latach nauki obroniłam pracę dyplomową na ocenę bardzo dobrą.
Po ukończeniu szkoły wkroczyłam w życie dorosłe, i co dalej ?
Marzyłam o Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi.


Posłuchałam nie właściwych ludzi, zeszłam z mojej ścieżki zawodowej. Wmawiali mi że, w moim zawodzie nie ma przyszłości, nie ma z tego żadnych korzyści. Poszłam do Policealnej Szkoły Ekonomicznej, zmarnowałam 2 lata nauki. Moja pierwsza porażka, co ja najlepszego zrobiłam, przecież marzyłam o ASP. Po ukończeniu Studium dostałam się na studia, kierunek Administracja Publiczna. Po pierwszych zajęciach, wyszłam z uczelni, wściekła na siebie. Posłuchałam ludzi a nie siebie. Po tych porażkach postanowiłam poszukać pracy. I zacząć żyć po swojemu.

Znalazłam staż, gdzie miałam być plastykiem. Owszem malowałam rysunki dla dzieci, ale na tym się nie skończyła moja praca. Byłam dla szefowej, sprzątaczką, nianią do dziecka, wykonywałam zakupy itp. Miałam dość, byłam młoda i głupia że tak się dałam wykorzystać :( Kolejna porażka w moim życiu.


Pewnego dnia spacerując po mieście, zauważyłam informację na szybie "Zatrudnię krawcową". Nie byłam przekonana do swoich umiejętności. Siostra mnie zmotywowała, weszłam do środka i zapytałam się o pracę. Od razu powiedziałam co mi nie wychodzi w szyciu. Szczerość się sprawdziła, na drugi dzień miałam wstawić się na 9:00 rano. Chciałam zrobić dobre ważnie i spóźniłam się do pracy :)

Po 3 latach pracy w pracowni krawieckiej, nauczyłam się wykonywać wszelkie usługi krawieckie (odzież damska), szycie miarowo - usługowe, kontakt z klientami, jak wykonać konstrukcje odzieżowe, poznałam kuśnierstwo. Praca była idealna. W między czasie należałam do Bractwa Rycerskiego, nauczyłam się jak wykonywać stroje średniowieczne. Potem zapisałam się do kolejnej szkoły, Policealne Studium Zawodowe jako projektant mody ( Poznańska Szkoła Mody "Even").

W tym czasie mój ukochany wyjechał do Holandii, nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Któregoś dnia zadzwonił do mnie i zapytał czy chcę przyjechać do Holandii ? Moja myśl .... o nie ....  teraz, kiedy zaczynam wchodzić na właściwą ścieżkę zawodową. Zrezygnowałam ze szkoły, dałam wypowiedzenie w pracy, szefowa była załamana. Spakowałam walizkę, zakupiłam bilet do Holandii i pojechałam. Moja Mama płakała a ja razem z nią. Mój tato próbował być silny, nie odprowadził mnie na przystanek, nie chciał pokazać słabości. Naprawdę to było pożegnanie, pożegnałam mój kraj, rodzinę, przyjaciół. Nie wiedziałam co mnie czeka, nie znałam języka angielskiego, niderlandzkiego, pojechałam w nie znane.



HOLANDIA

Pierwsze trzy miesiące były tragiczne, nie wiedziałam co robić, od czego zacząć.
Jednym słowem byłam załamana :( Moja koleżanka a dziś przyjaciółka, pomogła mi znaleźć pracę. Pracowałam w magazynie od 15:00 do 1:00 w nocy i tak codziennie.
Kolejna praca na dwie zmiany przy produkcji. I kolejna praca ....
Zamarzyłam, że uzbieram na ASP i wrócę do Polski aby rozpoczynać studia w Łodzi.

I coś we mnie pękło, nie może tak być, gdzie moja pasja, szycie, rysowanie, postanowiłam coś z tym zrobić. Pomyślałam że, jeśli mieszkam w Holandii to czas zabrać się za język niderlandzki. Zapisałam się na kurs podstawowy. Po ukończeniu podstawowego kursu zapisałam się na średnio-zaawansowany.
Ten drugi kurs był bardzo trudny, pamiętam jak wróciłam do domu ze łzami w oczach, nie dam rady, mam dość, rzuciłam książkami. Na drugi dzień ogarnęłam się i powiedziałam sobie "dasz radę". Moim celem było aby dostać się na kurs z konstrukcji odzieżowej, warunkiem było aby mówić, czytać, pisać i zrozumieć język niderlandzki. Dostałam się na kurs, pierwszy rok mam za sobą, a teraz zaczynam drugi rok kursu i przygotowuje się do egzaminu. Czy ogarnę to nie wiem?




Kolejna myśl która mnie dręczyła, jak zdobyć doświadczenie zawodowe w obcym kraju ?

Wysłałam dyplom do tłumacza przysięgłego a potem po przetłumaczeniu na język niderlandzki, wysłałam dokumenty do międzynarodowej instytucji aby uznali moje Polskie wykształcenie w Holandii. Tygodniami czekałam na list, czekałam jak na szpilkach. Dostałam pismo że, uznają moje wykształcenie oraz tytuł zawodowy :) Wydałam na to około 1,000 zł.

Potem wysłałam CV z zapytaniem o staż jako krawcowa w Amsterdamie. Przyjęli moją kandydaturę, ale ja odmówiłam. Za koszty dojazdów miałam pokryć sama, mam 100 km do Amsterdamu, koszt biletu  € 30 to jakieś 120 zł za dzień. Nie miałam tych pieniędzy, pech :(  życie drogie jest w Holandii. Ale to już inna historia.

Szukałam pracy dalej w swoim zawodzie, nikt mnie nie chciał, bez doświadczenia w Holandii. Kompletnie nic :(

Postanawiałam że, nauczę się języka HTML i wykonam stronę internetową. Zajęło mi to pół roku w ciągu roku wykonałam własną stronę internetową, aby pokazać portfolio. Pomyślałam o blogu, chciałam aby najbliższa rodzina i przyjaciele na bieżącą śledzili moje prace. Ale to dalej za mało, szukałam pracy w swoim zawodzie i nic.


Pomyślałam sobie, skoro mnie nie chcą, sama się zatrudnię. Po intensywnym szukaniu lokum znalazłam miejsce na wymarzoną pracownie. Nie słuchałam nikogo, doradców jest dużo, którzy kompletnie nie wiedzą jak prowadzić pracownię krawiecką a wciskają swoje marne zdanie. Przestałam słuchać ludzi, poszłam za instynktem. Nie podaje się walczę o swoje marzenia, działam i nie mam żadnych wymówek. Można wszystko osiągnąć nie ważne w jakim kraju jesteś. Dziś jestem odważna i spełniam się zawodowo.
A ASP czeka na mnie jak nie w tym życiu to w następnym :)


Gdy otworzyłam pracownie, nagle pracodawcy chcą mnie zatrudnić chcą dać mi pracę a ja się pytam, gdzie byliście jak potrzebowałam tej pracy ?

I te głupie pytania, które słyszę od ludzi a ile z tego wyciągasz ?, a ile masz na rękę ?, czy się to opłaca ? ile klientów na tydzień? a ile rzeczy sprzedałaś ? itp.
Moja Odpowiedź brzmi: otwórz swój własny biznes i zobaczysz jak to smakuje.

Po wielu porażkach, błędach które popełniłam w swoim życiu zawodowym, nauczyłam się szybko wyciągać z tego wnioski i działać każdego dnia.
A dlaczego to robię ? Ponieważ kocham szyć.




A co przyniesie mi przyszłość, nie wiem żyje z dnia na dzień.
Każdego dnia robię 18 km rowerem aby pojechać do pracowni, pada deszcz, grad, burza, mam ból głowy a ja nie poddaję się wsiadam na rower i jadę.
To dodaje mi siły aby działać.




Nie znam osobiście Iwakki, jednak podziwiam jej upór w dążeniu do celu. Na bieżąco staram się obserwować jej realizacje i wpisy. To naprawdę twórcza osoba ;)

Tekst znajdziecie także pod tym linkiem - Historia Iwakki: dlaczego szycie? dlaczego Holandia? Dziękuję Iwakki za możliwość publikacji jej tekstu i zdjęć u mnie. Zapraszam do odwiedzenia jej bloga, strony, profilu ;) Wszystkie zdjęcia pochodzą z bloga iwakki.blogspot.com.

3 komentarze:

  1. Powiem tak - podziwiam Iwakki. Naprawdę dużo przeszła i przeżyła, miała odwagę i wyraźnie wiedziała co chce robić. Ja popełniłam podobne błędy, dalej ludzie widzą mnie w pracy jako sprzątaczkę, czy kogoś innego, a ja chciałabym ilustrować i szyć. Niestety bardzo rzadko w siebie wierzę i ciężko kiedy nikt ci w tym nie pomaga, a wręcz przeciwnie. Nigdy nie wiedziałam co chce robić, w podstawówce zafascynowana Indianą Jonesem chciałam zostać archeologiem, niestety nikt mnie nie wspierał w tym pomyśle. Potem zaczęłam pisać książkę, o ironio ludzie zaczęli o nią pytać kiedy już ją skończyłam i zamknęłam ten temat. Tata pokierował mnie na grafikę. Chociaż ja już spory czas temu powiedziałam sobie że farb nigdy już nie tknę. Dziś bardzo je lubię, i one jak i tablet towarzyszą mi w życiu na przemian z igłą i nitką. I mimo iż jestem bezrobotna, wiodę w miarę ciekawe życie, i mam nadzieję na ciekawą pracę w przyszłości, bo niestety na własną firmę nie mam predyspozycji, a i wiem, że wsparcia też bym nie miała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia jest naprawdę niezwykła, dlatego bardzo się cieszę, że mogłam ją "skopiować" z bloga Iwakki. Chciałabym przedstawiać więcej takich historii, aby mogły motywować innych do podejmowania kolejnych wyzwań.

      Trzymam za Ciebie kciuki :) Mam nadzieję, że w Twoim życiu zawodowym i twórczym wszystko się poukłada i będziesz mogła robić to co kochasz najbardziej :)

      Usuń
  2. Gosia idź do przodu, nie patrz na innych, nie słuchaj ludzi, nie przejmują się krytyką. Uwierz w siebie i działaj, życie jest piękne tylko ludzie je niszczą. walcz o soje marzenia. życze Ci powodzenia w życiu zawodowym jak i prywatnym.
    Nie ma problemu Iselle, musiałam to wszystko poukładać w mojej głowie aby napisać jak to się zaczęło z moją historią, która toczy się dalej a mam w planie wrócić do swojego kraju. I rozpocznie się kolejny etap w moim życiu :) Pozdrawiam Was serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)