czwartek, 4 września 2014

4. Wyzwanie inspiracyjne: Aksamit

Z aksamitem mam różne skojarzenia. Przede wszystkim widzę Piotrka, kolegę z uczelni i jego kolekcję dyplomową. Potem widzę nieszczęsną aksamitną czapeczkę, którą szyłam kilka miesięcy temu - za jakiś czas ją przedstawię. Widzę także kreacje Christiana Diora. Jakieś cztery miesiące temu asystentka promotora próbowała mnie przekonać do uszycia kolekcji dyplomowej właśnie z aksamitu. Wybroniłam się jakoś, bo nie czuję aksamitu. Po szyciu czapeczki nabrałam do niego wielkiej niechęci, bo tak naprawdę zmuszono mnie do tego. A jak się kogoś zmusza to wiadomo, że potem może powstać jakiś uraz. Moją miłością jest polar, czego wiele osób nie potrafi zrozumieć i pewnie jeszcze kiedyś utrę im nosa. Taaa. Zrobię z tego cel życiowy na parę lat.
Ale wracając do aksamitu. Ostatnio stwierdziłam, że powinnam zadowolić mojego promotora i szczególnie jego asystentkę, aby szybciej mi zatwierdzili dyplom, mniej marudzili i wystawili dobre oceny po obronie. Więc będzie ten aksamit, ale na moich warunkach. Kompromis, na który jestem gotowa, aby ułatwić sobie życie. A nuż może polubię tę tkaninę. Co wyjdzie z moich postanowień okaże się w październiku.

Czas na mój projekt aksamitny. Wiecie jak wygląda aksamit? Taka grubsza tkanina, z włoskiem i połyskiem. Do tanich nie należy. Ale za to bardzo elegancka.


Opis projektu: aksamitna sukienka - czarna, dopasowana zaszewkami; czarny tiul pod spódnica powiększający ją; duże bufki z tiulu.

Odrobinę przypomina mi styl lolitek, choć zamierzenie było inne. Poniżej inne wersje na szybko. Kompozycja stroju wygląda już dużo lepiej. Warto szkicować więcej wersji tego samego stroju i potem porównywać (najlepiej na takich samych sylwetkach modelek). Takie szkice przydają się też przy projektowaniu całej kolekcji.


Post z serii Wyzwanie inspiracyjne dla projektantów mody

3 komentarze:

  1. Ojj aksamit ciężka sprawa, z ta tkaniną trzeba uważać jak z jajkiem, aby nie wyświecić w trakcie prasowanie, układać formy w jednym kierunku a przy krojeniu się bardzo sypie. Dużo pracy przy tej tkaninie ale za to efekt zaskakujący, szyłam parę sukien średniowiecznych, strach w oczach miała ale warto było :) Nie dobrze że nie możesz robić swojego projektu, że musisz kogoś zadowolić. Nie rozumiem tego dlaczego student nie może wykonywać swoich własnych pomysłów :( Pamiętaj jak broniłam kiedyś pracę dyplomową nie mogłam wykonać tego czego ja chciałam tylko to czego oczekiwał program nauczani. Przykre :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedstawiłam im kilkanaście różnych dróg kolekcji, kilka propozycji tkanin i im dalej tym bardziej miałam tego dosyć :/ Trzeba zagryzać zęby, już nie pierwszy raz mam ten sam problem, cieszę się tylko, że to będą ostatnie potyczki. Dobrze, że chociaż aneks malarski zatwierdzę w szybkim tempie :p

      A programy nauczania są moim zdaniem często przestarzałe lub są ważne w niewłaściwym momencie. Po 6 latach studiów na ostatni semestr wcisnęli mi ... podstawy filozofii - wyczucie chwili było bezcenne ^^

      Usuń
    2. Nie rozumiem po cholerę, tak brzydko napiszę filozofia :/ przecież to nie ma nic wspólnego z tworzeniem ubioru. Jak pomyślę że miałam iść do ASP w Łodzi to dochodzę do wniosku że dobrze że tego nie zrobiłam. Nie mam zmarnowanych 5 lat. Mam koleżankę tu w NL która skończyła właśnie ASP wyjechała do NL aby uzbierać na swoją działalność w PL i otworzyła tylko że NL. Dużo mi opowiadała o studniach że nic jej nie dały w życiu, wiele nauczyła się sama. A ja chciałam wrócić do PL na studnia i nie żałuje mojej decyzji. W NL doświadczam wszystkiego sama, uczę się na próbach i błędach. Cieszę się że mogę poznać naukę w innym kraju, bardzo się różni od Polski. Ale może napiszę o tym na moim blogu.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)