niedziela, 6 lipca 2014

W fiolecie na pogrzeb, czyli dyplomy z projektowania ubioru


Dnia 27 czerwca 2014 roku miałam zaszczyt uczestniczyć w pokazach kolekcji i obronach dyplomów trojga studentów (już absolwentów) mojej uczelni. Nazwy nie podam, bo jak byk będzie widniała na kilku zdjęciach :/ Tak naprawdę osobiście znam tylko jedną z tych osób i to z powodu tej osoby byłam obecna na obronach. Mimo to muszę przyznać, że warto było obejrzeć kolekcje dwóch pozostałych dziewczyn.

 W czasie oczekiwania pstrykałam różne fotki...

Na uczelnię przybyłam sporo wcześniej. Tak akurat pasował mi pociąg. W pomieszczeniu na drugim piętrze już trwało układanie fryzur i nakładanie makijaży. Tyle osób w tak małym pomieszczeniu (miałam w tej sali wykłady z historii sztuki ;) sprawiło, że poczułam się trochę jak intruz. Większości z nich nie znałam, a że z natury jestem trochę nieśmiała, po prostu wycofałam się na korytarz, tylko czasami zaglądając do środka. Kiepska by była ze mnie dziennikarka ^^ Brakuje mi czasem tej śmiałości, bezpośredności,  pewności siebie i dobrej gadki. Choć nie powiem, i tak jest lepiej niż wiele lat temu. Jak już zacznę zadawać pytania, to szczegółowe do bólu ^^

 Podczas całego wydarzenia obecne było całkiem spore grono fotografów ;)

Już na samym początku wyciągnęłam z torby aparat fotograficzny. Dostałam go na ostatnią gwiazdkę, bo ciągle pożyczałam aparaty od innych: mamy, brata i narzeczonego. Na razie mało co robiłam nim zdjęcia i dopiero wyrabiam sobie opinię. Wykonałam ok. 280 zdjęć, czyli tyle ile zwykle pstrykam podczas jednej sesji z modelką. Standard.

 Jak ja bym chciała mieć taaakie nogi...

Jak to czasem nazywam "tresowanie modelek"


Idealną okazją do pstrykania były próby chodzenia modelek. Ludzi jeszcze za wiele nie było, więc można się było swobodnie poruszać między ustawionymi krzesłami. Wybieg znajdował się na "tarasie" tuż pod szklaną piramidą. Brzmi trochę jak opis Luwru ;) Chodzi mi o szklany dach, który tego dnia nieźle grzał. Podejrzewam, że wybrano tą lokalizację ze względu na dużą ilość światła. Choć miejsce wyglądało bardzo urokliwie, osoby z aparatami miały za mało miejsca i oddalenia, aby wykonać dobre zdjęcia.


Kojarzycie te ściany z napisami na tle, których gwiazdy pozują do zdjęć podczas różnych imprez? Tutaj była podobna, ale ... zielona. Z wielkim logiem i nazwą uczelni. Zapewne jest wykorzystywana na targach edukacyjnych. Nie wiem czy stała tam celowo czy nie, ale od razu zapachniało mi to propagandą uczelni. A czemu? Bo tego dnia swój dyplom licencjacki bronił znany wielu osobom z telewizji, uczestnik programu Project Runway - Piotrek Czajczyński.

Moje przypuszczenia jeszcze bardziej potwierdza obecność osoby z kamerą. Tą samą, którą widziałam ponad dwa lata temu podczas obrony mojego dyplomu. Do dziś nigdzie nie widziałam choćby fragmentu nagrania (nagrań z innych obron też). Jestem prawie gotowa się założyć, że film z tej obrony pojawi się w sieci. Za jakiś czas. W końcu już kiedyś reklamowali się pewną zwyciężczynią programu tanecznego.

Widzicie ten słup po lewej? To lampa, która skutecznie utrudniała wykonywanie dobrych zdjęć.

Wracając do tematu. Wykorzystałam próby modelek i porobiłam sporo zdjęć. Obserwowanie tego było ... bardzo ciekawe. Mając już pewne doświadczenia po konkursie Heart Fashion od razu widziałam błędy w chodzeniu i pozach modelek. No ale czego tu wymagać. Zwykle są to koleżanki broniących się studentów. Często pierwszy raz wychodzą w roli modelek i kilka minut chodzenia po wybiegu przez obroną to za mało, aby nabrały pewności siebie i wprawy na szpilkach. Jednak część z nich, modelki Piotrka, radziły sobie całkiem dobrze (podejrzewam, że drobne problemy mogły wynikać z za dużych butów). Później się dowiedziałam, że mają większe doświadczenie w pokazach mody.

Mam wrażenie, że Piotrek planuje jakieś morderstwo... ;)

Komplet modelek. Bardzo rzadko zdarza się, aby podczas grupowych obron z projektowania ubioru, każdy broniący miał  komplet swoich modelek. Zwykle część modelek idzie w co najmniej dwóch pokazach. W przypadku tych obron, pokazy następowały jeden po drugim i każdy miał swoje dziewczyny.


Makijaże i fryzury. W tej kwestii muszę przyznać, że pozytywnie mnie zaskoczyły. Wszystkie były ... jak by to ująć, dobre, wyraziste, profesjonalne...

 Bardziej klimatycznego sprzętu grającego jeszcze nie widziałam na obronach ;)

Jedna rzecz mnie trochę zdziwiła, a potem zirytowała. Pokazy mody odbywały się na korytarzu, a obrony już w pomieszczeniu. W tym samym pomieszczeniu, w którym dwa lata temu się broniłam. Powodem tego miał być ... rzutnik. Na korytarzu nie szło wyświetlić prezentacji. No ok. Ale czemu ten rzutnik nie został wykorzystany podczas obron? Powodów mogło być kilka: nie udało się załatwić pozwolenia, laptopa i pilocika; nie wszyscy broniący się przygotowali prezentacje; ktoś stwierdził, że szkoda czasu na to itd. W każdym razie niepotrzebne było zmienianie miejsca po pokazach i szkoda, że broniący się studenci nie mogli wesprzeć się slajdami.

 Jak widać rzutnika nie użyto...

Mroczny aneks Piotra. Pierwsze skojarzenia: Hamlet i zbrodnia.


Ale może przejdę w końcu do samych kolekcji dyplomowych. Widziałam wszystkie pokazy. Samych ustnych obron nie widziałam w całości. Niestety nie podam imion i nazwisk oraz nazw kolekcji dwóch pozostałych broniących. Nie znam ich dobrze i ciężko było mi spamiętać tyle informacji bez notowania. Miałam aparat w dłoniach.


Podczas obron nie miałam za bardzo czasu, aby przysiąść i zastanowić się strojami. Dopiero podczas opracowywania tego wpisu dokładnie przyjrzałam się zdjęciom. Z początku czarna kolekcja wydawała mi się nudna. Potem zauważyłam pewne elementy, czasem drobiazgi, które bardzo mi się spodobały. Mam na myśli kołnierze, asymetryczne elementy, półokrągły dół żakietu, błyszczące wstawki (skóra, eko skóra albo coś podobnego, nie jestem teraz w stanie stwierdzić). Na zdjęciach może to być mało widoczne, ale była też pikowana dzianina, która ostatnio mnie fascynuje. Kolekcja jak najbardziej do noszenia ;)


Zanim opiszę kolekcję zwódźcie uwagę na stopy modelki w szarych rajstopach. Nie widać obuwia, gdyż rajstopy zostały założone na buty. Jest to bardzo ciekawy trik projektantów. Gdy jest problem ze znalezieniem odpowiedniego obuwia do stroju, zakrywa się je właśnie rajstopami, getrami, kolanówkami itd.
A teraz o kolekcji. Moją faworytką jest pierwsza sukienka na zdjęciu powyżej. Zakochałam się w niej odkąd ją ujrzałam. Druga - rękawy i symetryczny wzór, trzecia - kołnierz i "ruchome" wstawki, szósta - kołnierz. Wymieniłam tylko kilka ciekawych fragmentów, ale bez wątpienia znalazłabym ich więcej.


Kolekcję Piotrka widziałam już kilka tygodni wcześniej podczas konsultacji z profesorem. Już wtedy zrobiła na mnie duże wrażenie (miałam możliwość przymierzenia pewnej peleryny ^^). Można ją określić w dwóch słowach: fiolet i aksamit. Są to dwa ulubione hasła Piotra. Kolekcja jak dla mnie dostojna, elegancka. Brakowało mi w niej nieco więcej detali, dodatków itd. Troszkę za oszczędna jak na tego projektanta. W tytule tego wpisu umieściłam nawiązanie to tej kolekcji. Ta kolekcja miała być początkowo kolekcją ... żałobną ^^ Jaka szkoda, że Piotrek nie mógł zaprezentować jej w kościele.

Podczas tych kilku godzin spędzonych na uczelni starałam się jak najdokładniej zapamiętać i sfotografować wszystko, co mnie zainteresowało. Moją szczególną uwagę przyciągnęła pewna modelka, którą ochrzciłam "twarzą dnia". Jej makijaż także przyciągał uwagę, szczególne ten srebrzysty cień wokół oczu.


Na koniec: gratuluję projektantom wspaniałych kolekcji :)
A jak myślicie? Jakie kwiaty otrzymali profesorowie po obronach? Oczywiście, że fioletowe ;)

3 komentarze:

  1. Aż mi się ciśnie na usta by to powiedzieć, te modelki to... strasznie takie mało atrakcyjne, delikatnie ujmując, no ale nie winię Cię bo to nie od Ciebie zależało.

    Twoja kolekcja najlepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Relacja z pokazu mody świetnie opisałaś. Masz rację, ten napis uczelni kompletnie jest nie potrzebny tzw. reklama uczelni. szpeci cały urok. Bardzo mi się podoba kolekcja fioletowa, zrobiłam na mnie wrażenie. Jeśli chodzi o Ciebie, nie martw się odwaga przychodzi z wiekiem i z czasem będziesz otwarta dla ludzi. Ja się sama tego nauczyłam w swoim zawodzie choć zdarza się że popełniam błędy, ale dzięki temu one uczą mnie czegoś. BARDZO CIEKAWY POST !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Szkoda, że wcześniej nie zabrałam się za relacjonowanie obron, niestety zwykle dowiaduję się o nich przypadkiem jak już się pojawię na uczelni.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)