poniedziałek, 16 czerwca 2014

Trzy ujęcia martwej natury: pierwsze

W dzisiejszym poście przedstawię pierwszą martwą naturę, którą namalowałam na studiach magisterskich. Jej format jest mniejszy od innych prac, bodajże 70x50 cm. Służyła mi do rozmalowania się po wakacjach. Taka praca na początek, aby później zabrać się za większe formaty.

Powstały w sumie trzy prace malarskie przedstawiające tę konkretną kompozycję, każda z innego ujęcia, w innym formacie. Bardzo rzadko zdarza mi się malować kilka razy jedną kompozycję i jeszcze w zupełnie innych formatach i wyglądające zupełnie inaczej. Ta była na tyle ciekawa, że tak zrobiłam. Drugi powód to taki, że nie miałam w tamtym czasie innej ciekawej kompozycji, która by mi odpowiadała.


W najbliższym czasie zamieszczę pozostałe dwie prace oraz inne zdjęcia samej kompozycji. Jak zobaczycie, można wiele razy podchodzić do tych samych obiektów i uzyskiwać dobre efekty. Słyszałam kiedyś opinię jakieś osoby prowadzącej zajęcia z malarstwa, że przez cały semestr powinno się malować jedną i tę samą martwą naturę, aby coraz bardziej zgłębiać temat. Z jednej strony zgadzam się. Na takich pracach widać postępy nauki malowania i staramy się malować obiekty coraz lepiej i dokładniej. Ale z drugiej strony możemy popaść w monotonię i po prostu "odbębniać" niektóre partie byle jak. Czasem jednak odmiana jest potrzebna.

1 komentarz:

  1. Szczerze, też nie lubię wałkować wciąż tego samego, co innego oczywiście skracanie spodni po raz enty, a co innego malowanie tego samego, choć raz na jakiś czas można uchwycić to samo by spojrzeć z innej perspektywy czasowej na pracę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)