środa, 11 czerwca 2014

Projektowanie mody: czy trzeba rysować?

Od razu odpowiem na pytanie zawarte w tytule. Tak, to konieczne.

Młode osoby nie wtajemniczone w zawód projektanta ubioru, ale marzące o kroczeniu tą ścieżką, często za bardzo trudną rzecz przyjmują rysunek. Zastanawia mnie, czemu nie szycie czy konstrukcję. Zapewne wynika to z przekonania, że projektant ubioru tylko szkicuje, tworzy wizję, a resztę robią fachowcy od konstrukcji i szycia. No, dobra. Ale przyjmując wersję, że projektant ma od rysunku człowieka (ponoć niektórzy projektanci tak mają) to co w takim razie miałby do roboty owy projektant ubioru? Chyba tylko picie kawy ;p

Dla bardzo upartych: można przedstawiać swoją wizję w inny sposób niż rysunek, ale może to okazać się trudniejsze. Niektórzy ponoć upinają tkaniny, inni opisują projekt krawcowym. Ale nasze umysły nie są doskonałe i czasem nie są w stanie zapamiętać wszystkich szczegółów. Dlatego właśnie się rysuje.

Wyobraźmy sobie taką sytuację: widzimy w internecie piękną sukienkę. Najprościej wydrukować obrazek i iść z nim do krawcowej. Ale stwierdzamy, że chcemy sukienkę przemodelować, aby wyglądała inaczej. Najlepiej ją naszkicować. Na modelce. Dlaczego?
  • będzie wyraźnie widać wszystkie długości np. rękawów, spódnicy
  • od razu widać kształt dekoltu, zaszewki, cięcia konstrukcyjne i ozdobne
  • w przypadku kilku tkanin i kolorów na rysunku od razu jest wszystko widoczne co gdzie
  • na rysunku dobrze jest umieścić notatki dotyczące tkanin, konstrukcji, zamka, dodatków
  • oczywiście wszystko należy także omówić ustnie z krawcową, bo mogą się pojawić jakieś dodatkowe szczegóły, o których wcześniej nie pomyśleliśmy
  • może się okazać, że nasz projekt po wykonaniu będzie wyglądał koszmarnie np. przez źle dobrane tkaniny czy krój; dzięki rysunkowi jesteśmy w stanie wcześniej się zorientować czy wszystko wygląda poprawnie (a jeśli nawet wtedy wyjdzie źle, cóż, zdarza się)
  • a przyjmijmy wersję ekstremalną: chcemy mieć uszyte kilka różnych sukienek jedna po drugiej; bez rysunków nie jesteśmy w stanie spamiętać wszystkich, obliczyć potrzebnych ilości materiałów i sprawdzić czy kolekcja jest spójna
  • kartkę/i z projektem/ami  i notatkami zostawiamy krawcowej, ona również ma prawo niektóre rzeczy zapomnieć, w końcu może mieć kilka zleceń na raz
  •  
Rysunku naprawdę można się nauczyć. Przecież przez część życia uczymy się różnych rzeczy w szkołach czy choćby gotowania, sprzątania. Może niektórzy będą potrzebowali na to więcej czasu, inni mniej, ale to jest do opanowania. Można zacząć ćwiczyć samemu, poczytać w specjalistycznych książkach, obejrzeć filmiki w internecie lub zapisać się na kurs. Obecne czasy naprawdę ułatwiły nam te sprawy.

Na moim blogu znajdziecie szablony modelek, które pomogą Wam postawić pierwsze kroki w rysowaniu postaci. Sama zaczynałam od tej metody, więc mogę ją polecić z czystym sumieniem.

Rysunek to naprawdę pestka przy innych zajęciach projektanta ubioru. Jeśli będziecie dalej dążyć w kierunku tej kariery zawodowej przekonacie się, jak wiele jeszcze trudniejszych rzeczy musicie się nauczyć. Wielu z Was zrezygnuje w pewnym momencie z różnych powodów, a Ci którzy pozostaną będą musieli dużo pracować, aby osiągnąć nawet niewielki sukces.


Na zakończenie przykładowa dokumentacja do szycia (nie wypisywałam wymiarów). Oparłam ją na projekcie z postu 1. Wyzwanie inspiracyjne: Księżyc. Zwykle, gdy idziemy do krawcowej wystarcza dokładny projekt stroju z zaznaczonymi na nim tkaninami (moja kartka dla krawcowej wygląda bardzo podobnie, ale bez ilustracji tkanin, a projekt jest bardziej niedbały ;). Tkaniny przynosimy ze sobą. Wymiary, wykończenie i szczegóły ustalamy na miejscu. Jeśli strój ma być uszyty na Nas, krawcowa wszystko sobie wymierzy na miejscu. Ale rysunek to niezbędna podstawa.

4 komentarze:

  1. Wiesz zawsze mnie to zastanawiało w Twoich projektach więc zapytam, czemu projektujesz tak krótkie sukienki, spódnice?

    Nic do nich nie ma, ale myśląc o swoich nogach i żylakach ja wolę projektować dłuższe.

    Pewnie, każdy robi inaczej ma inną wizję, ale ogólnie u Ciebie widzę same takie krótkie stąd moje pytanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbiłaś mnie tym pytaniem ^^ W sumie wcześniej się nad tym nie zastanawiałam, ale zaczęłam myśleć właśnie po Twoim pytaniu ;)

      Być może rzeczywiście projektuję nieco pod siebie. Sukienki przed kolano i krótsze pozwalają wydłużyć optycznie sylwetkę i nogi, bez konieczności zakładania wysokich szpilek czy koturnów. Sama takie preferuję, choć dłuższe też się zdarzają w mojej garderobie. Nie jestem bardzo niska, ale 1,60m mnie jednak nie do końca zadowala ^^
      Projektowałam jakiś czas dłuższe sukienki, ale nie byłam z nich do końca zadowolona. Były chyba za poważne jak dla mnie.

      Na projektach długości spódnic rzeczywiście mogą wyglądać ekstremalnie krótko, ale gdy już realizuję jakiś projekt staram się, aby były krótkie, ale nie do przesady, żeby nie było widać tyłka ;) W rysunkach pozwalam sobie na więcej, ale w rysunkach do szycia biorę już więcej rzeczy pod uwagę.

      Oczywiście szkic może być nieco przekłamany jak to bywa w rysunkach projektowych ;)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź. Rozumiem.

      Ja całe dzieciństwo i nastoletniość spędziłam nosząc długie spódnice do kostek teraz ich nie lubię, ale za krótkie też mi nie pasują właśnie z powodu mojej tuszy i mankamentów innego rodzaju. To tak na marginesie. Też mam 1,60 i bardzo lubię szpilki.

      Usuń
    3. Szpilki i koturny są świetne, ale na dłuższą metę mało wygodne ;) Ostatnio chciałam "wyglądać" i założyłam wysokie sandały-koturny do sukienki na spacer po parku z Kocurkiem. Nigdy więcej do parku ^^ Małe kamyszki mnie prawie załatwiły ^^

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)