niedziela, 23 marca 2014

Czarno-białe kompozycje


Na studiach zetknęłam się z bardzo różnorodnymi zajęciami. Nadal pamiętam jak na pierwszym roku musiałam przebrnąć przez zajęcia z Kompozycji. Mam tu na myśli kompozycje bardziej graficzne, ćwiczenia dotyczące ... hmm... układania kółka i kresek w kwadracie. 


Dokładnych wytycznych w tym momencie nie pamiętam. Musiałam wymyślić 6 (potem doszły do tych podstawowych sześciu jeszcze 3 zupełnie inne) kompozycji, każda musiała spełniać pewne wymagania np. być symetryczna, zamknięta, otwarta. I każda musiała się składać z koła, linii pionowych, linii poziomych (prawie każda, im dalej tym większe modyfikacje). Gdy już wymyśliłam pierwszą, kolejne następne musiały się składać z dokładnie tych samych elementów, w takiej samej ilości. Niby nie powinnam z tym mieć większego problemu, ale długo męczyłam się konsultacjami zanim mi wszystko zatwierdzono. Potem musiałam wydrukować wszystkie kompozycje na planszach.


Technika wykonania była w tym ćwiczeniu dowolna. Ważne było, aby były wykonane czysto i dokładnie co przy np. malowaniu farbami czy wycinaniu papieru było dosyć trudne. Część osób wykonywała to zadanie metodami tradycyjnymi, część na komputerze. I tu się kłania znajomość programu Photoshop. Wyobraźcie sobie: kilkadziesiąt osób, połowa z nich próbuje wykonać ćwiczenie w programie graficznym i tylko kilka jednostek posiada owy program i umiejętności jego obsługi. A żeby było śmieszniej: obsługi tego programu mieliśmy się uczyć na kolejnym roku.


Tak więc studenci pomagali sobie nawzajem jak szło, przekazywali pliki dalej i siedzieli na korytarzach z laptopami i tłumaczyli o co chodzi z tymi warstwami. Przyznam się, że po wykonaniu tych kompozycji nadal nie bardzo czaiłam podstawową obsługę Photoshopa. Ale potem trochę sama się nim zaczęłam bawić i jak przyszło co do czego, czyli zajęcia z Mediów elektronicznych to nudziłam się na większości z nich.


No cóż. Taki program studiów, gdzie nauka programów komputerowych przychodzi później niż jest potrzebna, a filozofię wciska się na ostatni semestr studiów magisterskich. Powiedźcie mi - po co?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)