wtorek, 7 stycznia 2014

Malowanie w domu - wideo ze szpachelką i pędzelkiem

Podczas malowania lubię mieć pod ręką coś słodkiego. No dobra. Bardzo lubię słodkości, więc ciągle podjadam. Ostatnio głównie czekoladę.


Rzecz działa się w grudniu, jeszcze przed świętami. Postanowiłam troszkę pomalować w pokoju i nadrobić prace na zajęcia z malarstwa i rysunku. Muszę wyjaśnić, że traktuję te zajęcia jako jedno i to samo: ocenia je jeden profesor i zwykle wszystkie prace wykonuję farbami. To już taki etap studiowania, że te prace są kwestią indywidualną, sami proponujemy technikę, formaty i tematy, a czasem profesor coś zaproponuje. Takie podejście bardziej zachęca do swobodnego tworzenia niż narzucony z góry temat czy limit prac.


To może zacznę od początku. Wybrałam jedno ze zdjęć martwej natury. Następnie w programie graficznym wykadrowałam odpowiadający mi fragment. Nałożyłam linie pomocnicze. To ułatwi rozmieszczenie elementów na pustym kartonie.


Wyrysowałam linie pomocnicze na podkładzie. Naniosłam kontury elementów.
Szybkimi ruchami i szerokim pędzlem naniosłam rozwodnioną farbę. Dzięki tej podmalówce rozprowadzanie kolejnych warstw farby będzie wygodniejsze.


Kolejne etapy to już właściwa praca. Nanoszę nowe warstwy farby, mieszam różne odcienie, pracuję nad detalami. W przypadku tej pracy użyłam szpachelki.


Poniżej przedstawiam nakręcone przeze mnie filmy. Są niestety mało stabilne, ale można poobserwować malowanie za pomocą szpachelki.

video

video

video

Poniższe zdjęcia i filmik przedstawią już malowanie za pomocą pędzelka. W zasadzie fragment malowania skrzynki.



video

Etapy pracy. Na pierwszym zdjęciu gotowe tło. Na drugim zaczęte szczegóły.


Dalszych etapów malowania już nie filmowałam. Troszkę niewygodnie malować i jednocześnie trzymać odpowiednio telefon i nagrywać całość. Cała praca zajęła mi do trzech godzin.





Na zakończenie radosna nowina: zaręczyliśmy się z Kocurkiem ^^

2 komentarze:

  1. Na początek, gratuluję zaręczyn :) Szpachelka to jest coś co kocham, szkoda, że tak mało mam okazji do jej używania z uwagi na to jak dużo farb zużywa. Co do słodkości, chyba bym nie mogła sobie na nie pozwolić, po pierwsze dlatego że zaraz bym się pewnie roztyła, a po drugie podczas pracy z pędzlem i szpachlą jestem tak umorusana, że nie miałabym czym tej słodkości zchwycić xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)
      Zaczęłam ostatnio powracać do szpachelki i nawet myślę o kupieniu dwóch kolejnych. Jedna przestaje mi wystarczać :) Zwykle pozostaję w miarę czysta podczas malowania, ale ostatnio farbą oberwała moja pidżama ^^

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)