niedziela, 27 października 2013

Gdzie są moje prace?

Znowu muszę się poskarżyć. Znowu na uczelnię. I pomyśleć, że dawniej ją pozytywnie reklamowałam. Cóż, czasy się zmieniają i moja opinia również. A co się stało? Po przeprowadzce pogubiono prace. Słyszę, że nie jestem jedyna. Dotychczas nie odnalazłam jednej pracy malarskiej. A niedługo potem okazało się, że nie ma połowy moich wyrobów biżuteryjnych. Tej lepszej połowy. Co ciekawe nie pogubiły się małe pierścionki, a głównie spore naszyjniki i bransolety. Wiem tyle, że były spakowane i dotarły na uczelnię. A mogli przecież tego łatwo uniknąć. Jest grono studentów, którzy przyjechaliby osobiście odebrać je jeszcze przed przeprowadzką w wakacje. Ale oczywiście nikogo nie poinformowali o przeprowadzce wcześniej (a nawet jeśli to zrobili to pominęli starostów). Dopiero po fakcie dostałam maila i odpowiedź na moje pytanie, które zadałam: prace będą do odbioru na początku roku w głównym budynku uczelni. Obeszłam wszystkie możliwe sale  i na razie ani śladu. Obiecano mi, że poszukiwania nadal będą trwały.

To przykre.

PS. Cieszę się, że udało mi się wcześniej sporządzić jakąś dokumentację zdjęciową tych prac. Zawsze coś mi zostało...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)