wtorek, 22 października 2013

Ah, te akty 6

Jak na złość tej jesieni ciągle mi coś dolega i to non stop. Jak jedno się skończy to zaczyna się drugie i męczy przez dłuższy czas. Wstaję i już jestem wykończona :/ Niech to wszystko przejdzie, bo nawet na uczelnię nie chce mi się chodzić. Nie mówiąc już o przygotowywaniu postów. Stwierdziłam, że zamknę najpierw te tematy, które rozpoczęłam i dopiero ruszę z nowymi. 


Ah, i mam nowe wieści w związku ze zmianą moich pracowni studenckich. Pracownie malarsko-rysunkowe: było 5, w tej chwili są 3. Nieporównywalnie małe, brak okien, a jak już są to za dużo światła nie wnoszą do środka. Oświetlenie sztuczne nie poprawia sytuacji. Brakuje starych krzesełek na których można by usiąść podczas malowania, zlew jest w pracowni obok. Póki co jest też sterylnie czysto. Mam nadzieję, że to się zmieni. Mogli chociaż sztalugi ponaprawiać skoro dostaliśmy nowe pracownie :/ Swobodny dostęp do wszelkich sal poza zajęciami został poważnie ograniczony. Wcześniej wszyscy się znali i nawet nie potrzeba było zostawiać legitymacji. Jeśli chodzi o pracownię ubioru to jest jeszcze śmieszniej. Jedna salka, a w niej: duży stół krojczy, stanowiska z czterema maszynami, jakiś stół z krzesełkami plus szafy, manekiny, plansze itp. Było by znośnie, ale w owej salce mają się jeszcze odbywać konsultacje z projektowania ubioru, czyli: pan profesor, jego asystentka, pani konstruktorka i pani krawcowa. Doliczyć jeszcze hałas maszyn i obecność ok. 10 studentów i nie ma się gdzie przesunąć. Dlatego konsultacje prowadzimy ... na korytarzu.

2 komentarze:

  1. Tak właśnie wyobrażam sobie malarstwo: na pozór niedbałe i przypadkowe pociągnięcia pędzlem, ale wszystko tworzy ujmującą całość. Świetne prace :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) to tylko szkice z początków przygody z malarstwem, ale cieszę się, że się podobają ;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)