czwartek, 29 sierpnia 2013

Płaszcz ... a może peleryna niewidka?

Drugim tematem na zajęciach z psychofizjologii widzenia był płaszcz. Miałam stworzyć konstrukcję z dowolnych materiałów, która powinna samodzielnie stać (lub mieć jakiś stelaż) i być wysoka na minimum półtora metra. Pomysłów miałam całkiem sporo, ale ostatecznie zdecydowałam się zrobić burzę mózgów z kolegami z politechniki ^^ I tak oto powstała wizja mojej peleryny niewidki. Chodziło głównie o ustalenie z czego ją wykonać i w jaki sposób. Z początku myślałam o pleksi, ale po zapoznaniu się z informacjami w internecie odrzuciłam to tworzywo. Nigdy z nim nie eksperymentowałam, nie miałam potrzebnego sprzętu i nie było tanie. Więc z czego wykonałam moją pelerynę?


Zgarnęłam z domu stary but i gumowe rękawice. Poddałam je małej obróbce: wypchałam gazetami, pomalowałam czarną farbą i przycięłam. Te sztuczne dłonie były idealne do straszenia współlokatorów ^^

A niżej mam maskę, którą kupiłam w maju. Przycięłam ją i pomalowałam. Wygląda realistycznie?


Ta niezwykła konstrukcja to dzieło Kocurka. Jak przystało na inżyniera zaprojektował składaną makietę, wykonał obliczenia i stworzył całość. Wykorzystał drewnianą ramkę z makiety Picassa (post Dziewczyna i lusto). Obkleił ją styropianem i złożył podstawę, aby całość samodzielnie stała. Makieta składa się z trzech dużych elementów i dwóch małych klinów. 
Na poniższych zdjęciach dość wyraźnie widać, że rama wciśnięta jest w podłużny otwór podstawy. Aby po złożeniu makiety nie było w tym miejscu dziury, w środek wchodzi dodatkowy element, który nie tylko maskuje, ale także stabilizuje ramę. W zewnętrznych częściach makiety są wciśnięte jeszcze dwa kliny.


Do makiety wykorzystałam chyba 4 płyty styropianu. Diabelstwo oczywiście strasznie się kruszyło. Trzeba było pomalować.


No i czas w końcu na finałowe zdjęcia. Wykonane na uczelni przed oceną. Stąd ich niska jakość. Muszę się przyznać, że moja makieta była niezłą gratką. Wszyscy wykonywali stojące płaszcze z różnych tworzyw, niektóre naprawdę duże i czasochłonne. A mój płaszcz? Był po prostu niewidzialny ^^


Makieta była składana, więc but nie mógł być przymocowany na stałe. Przed oceną po prostu ustawiłam go we właściwym miejscu. Jak widać na zdjęciu jest ścięty pod kątem.

Niżej zamocowana maska. Na żyłkach wędkarskich. Nie widać ich, więc udało mi się uzyskać zamierzony efekt.


Poniżej zdjęcia całości.


I kilka słów wyjaśnienia. Makieta przedstawia okno z parapetem. Z początku miało być otwierane, ale w trakcie konsultacji zrezygnowałam z tego zamierzenia. Przez okno wchodzi włamywacz ubrany w niewidzialny płaszcz. Widać tylko fragment jego twarzy, resztę przykrywa kaptur. Widoczne są jeszcze dłonie ubrane w rękawiczki i fragment obuwia. Możliwa jest interpretacja włamywacza, a także uciekiniera. Kim on dokładnie jest i jakie ma zamiary?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)