sobota, 13 lipca 2013

Szkic a skończona praca


Podobno szkic to najbardziej twórczy etap tworzenia. To w nim kształtuje się cała wizja. Porównałabym szkic do nieoszlifowanego diamentu. Pełen surowej prostoty, dynamiki w pewien sposób urzeka. Zazwyczaj bardziej podziwiam szkice. Choć nie powiem. Skończone prace czasem są ciekawsze. Zależy od indywidualnego przypadku.


Powyżej szkic i gotowa praca. Jedne z ostatnich prac na pierwszym roku malarstwa. Mimo wielu niedoskonałości należą do grona moich ulubionych prac do dziś.


Kolejny zestaw szkic-właściwa praca. Szkic przypomina nieco akwarelę, mimo iż był malowany temperami. Ma w sobie coś, co urzeka. Dla porównania skończona praca jest po prostu nudna.


I kolejny bardzo ogólny szkic do pracy. Często takie szkicowanie może być początkiem serii ciekawych prac. Czwarty szkic poniżej do dziś traktuję z uwielbieniem. Nie wiem jak to się stało, że w początkach mojej przygody z malarstwem zdołałam tak uchwycić subtelność tkaniny.



A to poznajecie? Dwa szkice do pracy, którą już kiedyś publikowałam na blogu. Pochodzą z drugiego roku mojej nauki. Malowałam wtedy bardzo mało szkiców. Wystarczały mi już bezpośrednie szkice na dużym formacie.

 


I kolejna praca z drugiego roku. Jak widać szkice u mnie zaczęły pełnić funkcję typowo konstrukcyjną. Nie skupiałam się na nich za bardzo, tylko rozrysowywałam ogólny zarys.


Czy tworzenie szkiców jest potrzebne przed zaczęciem właściwej pracy? Myślę, że w wielu przypadkach tak. Oczywiście wielu artystów radzi sobie bez szkiców. Jak zwykle to sprawa indywidualna. Myślę też, że szkice dają możliwość dotarcia do "duszy" malowanych kompozycji i obiektów. Choćby z tego powodu warto poświęcić kilka minut na ich wykonanie.

3 komentarze:

  1. Ja robiłam szkice bo musiałam, bez tego nie dostałabym zaliczenia, ani w liceum ani na studiach, ale szczerze robić ich nie lubię, wolę od razu na żywca rysować czy malować już na dużym formacie :) Kto co lubi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale rozumiem ten ból :) Na pierwszym roku miałam określoną ilość prac i szkiców do zrobienia (40 szkiców z rysunku i 40 z malarstwa plus po 8 dużych prac z jednego i drugiego). Ciężko było wyrobić limit, a i tak dostałam średnie oceny. Od momentu trafienia do innej pracowni na drugim roku zrezygnowałam ze szkiców całkowicie. Też maluję na żywca i jest ok ^^

      Usuń
    2. U mnie też tak było ale jakoś przebrnęłam z 10 :)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)