niedziela, 21 lipca 2013

Poduszka - talizman z podróży

Czy poduszka może być zapisem realnej lub wyimaginowanej podróży? Jak się okazuje tak. Może pokazywać wyprawę do egzotycznego kraju, cyrku lub fragment sennego marzenia. Szkoda, że niektóre rzeźby i instalacje z tego tematu nie zostały wystawione na wystawie końcoworocznej. Niestety prace z Psychofizjologi widzenia zajmują mnóstwo miejsca i nie mamy magazynu, żeby je przechowywać.


Moja poduszka z początku miała być powietrzna. Tak, z samochodu. Miałam wykonać kierownicę z poduszką. Pomysł świetny, ale raczej kojarzący się mało pozytywnie. A powinien mieć dobry przekaz. Szkoda. Fajnie byłoby zrobić coś makabrycznego. Jedynym pomysłem ułagodzenia tej pracy było zastosowanie plastrów i bandaży. Ta wizja jakoś nie przemówiła do mnie.

W ostateczności wykonałam ... poduszkę plenerową. Pamiątkę z pierwszego pleneru malarskiego.


Jak widać na zdjęciach jest do poduszka uszyta z zagruntowanego płótna malarskiego. W środek włożyłam złożone krosno malarskie. Leżało gdzieś w domu praktycznie nieużyte. Kupiłam je na zajęcia z gobelinami, ale okazało się ciut za małe. Wygodniej się wyplatało na większym. Wypchałam ją (poduchę) zgniecionymi kartkami z magazynów modowych i plotkarskich.


Następnie z otwartej strony przybiłam płótno do drewnianej ramy. Z nogami pomógł mi Kocurek. Przyciął deseczki i przykręcił do poduszki. Malowałam ją oczywiście sama. Wybrałam obraz z pleneru, który od kilku lat wisi u mnie w domu. Z tą różnicą, że wykonałam go szpachelką i na szybko. Potem jeszcze przykleiłam do płótna pędzel i paletę.


Zdjęcia gotowej pracy na uczelni, przed zaliczeniem.

1 komentarz:

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)