wtorek, 30 lipca 2013

Biżuteria dla malarki

Na początek kilka spraw. Do candy zgłosiło się strasznie mało osób, więc postanowiłam przedłużyć zabawę. Nie martwcie się. Losowanie na pewno się odbędzie, prędzej czy później, ale będzie :) Na chwilę obecną przedłużam zabawę do 31 sierpnia. Postaram się w tym czasie rozreklamować zabawę.

Kolejna rzecz to konkurs projektancki, do którego się zgłosiłam. Obiecywałam na bieżąco informować co i jak. Otóż dostałam się do finału ^^ Muszę się przyznać, że już zwątpiłam dzisiaj, ale potem przyszedł radosny meil :) Czekam jeszcze tylko na sugestie od projektantów co poprawić w całości, aby na gali finałowej się dobrze zaprezentować. Więc prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu zacznę szyć. Mam co robić. Do 1 września muszę uszyć sześć zestawów ubrań. Fasony nie są trudne i za punkt honoru przyjmuję, aby zrobić wszystko samodzielnie :) Za półtora miesiąca zobaczycie wyniki mojej pracy.

A teraz czas na kolejną biżuterię :)


Z czym Wam się kojarzy malarstwo? Mnie z farbami, pędzlami, płótnem, czymś wyjątkowym... Każdy malarz/artysta chce być wyjątkowy. Chce tworzyć wyjątkowe rzeczy, mieć wyjątkowe życie, wyjątkowe przedmioty. Z kolei kobieta-malarz pragnie jeszcze wyjątkowej biżuterii...


Przedstawiam niezwykły naszyjnik. Małe płócienko pomalowane w czarne i złote barwy. Dwustronne. Zawiera zapis tajemnych zaklęć. Zawieszone na elastycznym kablu.


czwartek, 25 lipca 2013

Pierścionek z płatkami wersja pierwsza


Kobiety uwielbiają dostawać kwiaty. I biżuterię. Ale najbardziej uwielbiają dostawać obie te rzeczy na raz. Szczególnie pierścionki ;)


Przedstawiam pierścionek z "kwiatowymi" płatkami. Proste połączenie dwóch materii w jednej urokliwej całości. Błyszcząca organza i złote płótno.


Pragnę przypomnieć o candy z Różową Marionetką. Zapisało się bardzo mało osób i prawdopodobnie przedłużę zabawę. Być może nie trafiłam w gusta wielu osób nagrodą, a może to też z powodu wakacji. 
A może macie jakieś sugestie jakie nagrody zainteresowałyby Was w przyszłości?

niedziela, 21 lipca 2013

Poduszka - talizman z podróży

Czy poduszka może być zapisem realnej lub wyimaginowanej podróży? Jak się okazuje tak. Może pokazywać wyprawę do egzotycznego kraju, cyrku lub fragment sennego marzenia. Szkoda, że niektóre rzeźby i instalacje z tego tematu nie zostały wystawione na wystawie końcoworocznej. Niestety prace z Psychofizjologi widzenia zajmują mnóstwo miejsca i nie mamy magazynu, żeby je przechowywać.


Moja poduszka z początku miała być powietrzna. Tak, z samochodu. Miałam wykonać kierownicę z poduszką. Pomysł świetny, ale raczej kojarzący się mało pozytywnie. A powinien mieć dobry przekaz. Szkoda. Fajnie byłoby zrobić coś makabrycznego. Jedynym pomysłem ułagodzenia tej pracy było zastosowanie plastrów i bandaży. Ta wizja jakoś nie przemówiła do mnie.

W ostateczności wykonałam ... poduszkę plenerową. Pamiątkę z pierwszego pleneru malarskiego.


Jak widać na zdjęciach jest do poduszka uszyta z zagruntowanego płótna malarskiego. W środek włożyłam złożone krosno malarskie. Leżało gdzieś w domu praktycznie nieużyte. Kupiłam je na zajęcia z gobelinami, ale okazało się ciut za małe. Wygodniej się wyplatało na większym. Wypchałam ją (poduchę) zgniecionymi kartkami z magazynów modowych i plotkarskich.


Następnie z otwartej strony przybiłam płótno do drewnianej ramy. Z nogami pomógł mi Kocurek. Przyciął deseczki i przykręcił do poduszki. Malowałam ją oczywiście sama. Wybrałam obraz z pleneru, który od kilku lat wisi u mnie w domu. Z tą różnicą, że wykonałam go szpachelką i na szybko. Potem jeszcze przykleiłam do płótna pędzel i paletę.


Zdjęcia gotowej pracy na uczelni, przed zaliczeniem.

środa, 17 lipca 2013

Plener malarski: chmury

Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona moim szyciem. Od trzech dni siedzę przy maszynie, oczywiście nie przez cały dzień. Zaczynam popołudniu i kończę ok. 2-3 w nocy z wieloma przerwami w trakcie. Do tej chwili skończyłam 3/4 tego co zaplanowałam. Mogę być z siebie dumna. Ciuszki wymagają jeszcze obcięcia drobnych nitek, które przegapiłam (staram się obcinać je na bieżąco), zabezpieczenia kilku szwów i wyprasowania. Wyglądają nawet poprawnie i estetycznie. Ćwiczenie czyni mistrza ^^ 

Przydała mi się wiedza z wszywania krytych kieszeni do spodni. W tym tygodniu wszyłam aż dwie pary. Zaskoczył mnie także efekt skończonych strojów. Na szkicach wyglądały ciekawie, ale dopiero w rzeczywistości widzę świeżość moich pomysłów :) Oby komisja konkursowa też to dostrzegła ^^


No ale wracam do pleneru malarskiego. Jak łatwo można się domyślić zmierzyłam się także z malowaniem chmur. Zachęciła mnie do tego eksperymentu inna praca. Tam co prawda była obecna tylko jedna chmurka na całym niebie, ale stwierdziłam, że póki mam ochotę namaluję kolejną pracę. Wykorzystałam połowę podkładu 70x50 cm. Wybrałam zdjęcie powyżej. A jak to wyszło widać poniżej.


Ogólnie chmurki, które tak zawzięcie modelowałam na przeglądzie zostały wyzwane od ośnieżonej choinki. No kurczę, rozumiem, że nie są najpiękniejsze, ale przecież próbowałam się zmierzyć z tym tematem. To, że mi nie wyszły to już inna sprawa. Profesorowie naprawdę potrafią zdemotywować do malowania :/
Nie wiem czemu na zdjęciu odcień nieba wyszedł taki dziwny. Był bardziej błękitny i mniej nasycony. Troszkę zepsułam kadr. Dałam za wysoko to zboże. Pewnie to wynik szybkiego malowania bez namysłu. Ale to już nie moja wina ^^ Na korektach babka ciągle powtarzała, że mamy przestać myśleć podczas malowania. Więc się zastosowałam.

sobota, 13 lipca 2013

Szkic a skończona praca


Podobno szkic to najbardziej twórczy etap tworzenia. To w nim kształtuje się cała wizja. Porównałabym szkic do nieoszlifowanego diamentu. Pełen surowej prostoty, dynamiki w pewien sposób urzeka. Zazwyczaj bardziej podziwiam szkice. Choć nie powiem. Skończone prace czasem są ciekawsze. Zależy od indywidualnego przypadku.


Powyżej szkic i gotowa praca. Jedne z ostatnich prac na pierwszym roku malarstwa. Mimo wielu niedoskonałości należą do grona moich ulubionych prac do dziś.


Kolejny zestaw szkic-właściwa praca. Szkic przypomina nieco akwarelę, mimo iż był malowany temperami. Ma w sobie coś, co urzeka. Dla porównania skończona praca jest po prostu nudna.


I kolejny bardzo ogólny szkic do pracy. Często takie szkicowanie może być początkiem serii ciekawych prac. Czwarty szkic poniżej do dziś traktuję z uwielbieniem. Nie wiem jak to się stało, że w początkach mojej przygody z malarstwem zdołałam tak uchwycić subtelność tkaniny.



A to poznajecie? Dwa szkice do pracy, którą już kiedyś publikowałam na blogu. Pochodzą z drugiego roku mojej nauki. Malowałam wtedy bardzo mało szkiców. Wystarczały mi już bezpośrednie szkice na dużym formacie.

 


I kolejna praca z drugiego roku. Jak widać szkice u mnie zaczęły pełnić funkcję typowo konstrukcyjną. Nie skupiałam się na nich za bardzo, tylko rozrysowywałam ogólny zarys.


Czy tworzenie szkiców jest potrzebne przed zaczęciem właściwej pracy? Myślę, że w wielu przypadkach tak. Oczywiście wielu artystów radzi sobie bez szkiców. Jak zwykle to sprawa indywidualna. Myślę też, że szkice dają możliwość dotarcia do "duszy" malowanych kompozycji i obiektów. Choćby z tego powodu warto poświęcić kilka minut na ich wykonanie.