czwartek, 6 czerwca 2013

Minął rok, czyli wspomnienie obrony cz. 3


Ostatnia cześć dotycząca już bezpośrednio obrony. Trochę to trwało zanim zamazałam wszystkie twarze.
Obrony na mojej uczelni są jawne. Każdy może przyjść i obejrzeć. Jedynie obrady komisji są tajne. Przebiega to w następujący sposób: najpierw upewnienie się czy promotorzy dopuszczają do obrony studenta, następnie (w przypadku projektowania ubioru) pokaz mody, krótkie opisanie pracy praktycznej, krótkie opisanie pracy teoretycznej (jedno i drugie opowiada broniący się student) i mały opis aneksu (malarstwa/rysunku) prowadzony już tylko przez promotora aneksu. Na każdym etapie mogą pojawić się jakieś pytania, wnioski profesorów lub widowni. Jeśli pracą praktyczną jest biżuteria to na ogół wszyscy jeszcze dokładnie sobie oglądają ozdóbki.


Było by nudno gdyby nie było niespodzianek, a tych miałam mnóstwo na każdym kroku. Udało mi się tydzień przed planowanym terminem obrony złożyć wszystkie dokumenty. Trzeba było szukać modelek. Niestety tydzień przed jedna zrezygnowała. Miała akurat ważny powód, dlatego jej wybaczyłam i zaangażowałam jej siostrę w zastępstwie. Poza nią miałam też jeszcze dwie modelki-siostry. Z nimi trzema udało się wcześniej zrobić przymiarki. Ale nadal brakowało mi połowy modelek. Cztery dni przed obroną zgłosiła się do mnie jedna koleżanka ze studiów, a kolega załatwił kontakty do swoich koleżanek. Można powiedzieć, że byłam uratowana. Jak się okazało w dniu obrony tylko ja miałam komplet modelek ^^


Muszę tu wspomnieć o problemie jakim była bielizna i buty. Rzadko która z modelek posiadała jasną bieliznę i czarne obuwie. Musiałam wziąć całą stertę moich butów, które całe szczęście pasowały. Nie jestem zawodową fryzjerką ani makijażystką. Mało co się na tych sprawach znam. Więc kwestia fryzur była prosta: wyprostowane, rozpuszczone włosy, ewentualnie spięte gumką. Do makijażu załatwiłam 6 różnych kolorowych cieni do powiek i każda malowała się według wcześniej podanego wzoru. Te kolorki nawiązywały nieco do mojego aneksu malarskiego ;) Aby modelki nie pouciekały mi przed pokazem przytargałam ze sobą jeszcze płatki kosmetyczne, płyn do demakijażu, prostownicę, rajstopy, czekolady i wafelki, wody do picia. W koszyku jak na piknik ^^


Na powyższych zdjęciach można zobaczyć jak wyglądają takie przygotowania do pokazu. Wszędzie pełno dziewczyn, wszędzie leżą ciuchy, kosmetyki, torby. Dosyć chaotyczne dla obserwatora z zewnątrz, ale nad wszystkim panowały panie projektantki ^^ Broniło nas się tamtego dnia kilka. Zgadnijcie kto poszedł na pierwszy ogień. Oczywiście ja, bo jako jedyna miałam komplet dziewczyn. Potem część z nich zostało zaangażowanych do kolejnych pokazów.


Włosy i makijaże gotowe, więc czas na ubieranie. Starałam się czuwać nad każdą dziewczyną i pomagać im przy dopinaniu zamków. Przy okazji sprawdzałam czy wszystko leży w miarę poprawnie i czy nie pomyliły ciuchów albo strony lewej z prawą ;) Osobiście przypięłam kwiatową "kokardę" do sukienki. Z kłopotliwymi rękawami i sznurkami pomogła mi koleżanka z roku, która przyszła oglądać obrony.


W czasie, gdy dziewczyny się jeszcze malowały, ja próbowałam zapanować nad salą obok. To w niej miały się odbyć obrony. A skoro byłam pierwsza na odstrzał musiałam dopilnować by wszystko było na czas. Ustawiłam sztalugi, rozłożyłam swój aneks z malarstwa i zaczęłam się modlić, aby żadna ze sztalug nagle się nie rozwaliła. Podłączyłam do laptopa pena z muzyką i prezentacją. Wszystko działało. Koleżanki również zaczęły sprawdzać czy wszystko jest ok.


W tym momencie muszę wspomnieć, że salę do obron obejrzałam zaledwie dzień wcześniej. Udało się także zdobyć sprzęt do przetestowania. Bawiłam się czymś takim pierwszy raz :) Po jakimś czasie udało się rozgryźć tą technologię. Chodzi mi o laptop, rzutnik z sufitu i pilocik do slajdów. Apropo prezentacji, robiłam ją dzień przed obroną. Sądziłam, że się od niej wykręcę. Nie lubię korzystać z takich zabawek, bo zawsze coś  może nie zadziałać w najważniejszym momencie. I jak się okazało w dniu obrony, coś nie zadziałało...


Ogólnie byłam strasznie zdenerwowana. Godzina do obrony, a prace jeszcze nie powieszone na ścianach. Obiecano nam, że duże płótna będą z samego rana już wisiały na ścianach. Oczywiście były wieszane na ostatnią chwilę. Wszystko leżało rozłożone na podłodze i nie było jak przykleić taśmę dla modelek (żeby zaznaczyć im drogę na podłodze) i zrobić próby chodzenia. Latałam tylko od pomieszczenia do pomieszczenia jak na szpilkach modląc się o cud. Taka nerwowa nie byłam nawet na egzaminie z prawa jazdy.


No i nadszedł moment na szybką próbę. Zebrałam modelki i zaczęłyśmy omawiać w jaki sposób mają się zaprezentować. Mój promotor (był promotorem wszystkich dyplomów tamtego dnia) również włączył się w udzielanie instrukcji modelkom. Dziewczyny przeszły się ze dwa razy i niestety na więcej nie było już czasu. Trzeba było zaczynać.


Do sali prowadziły dwa wejścia. Modelki miały wchodzić wejściem awaryjnym, a drugie miało być tylko otwierane pomiędzy kolejnymi obronami. Wiedziałam, że tuż przed pokazem będzie sporo zamieszania, więc zawczasu przygotowałam sobie kartkę z kolejnością wychodzenia modelek. Oczywiście była jeszcze popisana imionami dziewczyn. Dzięki temu mogłam w jednej chwili szybko je ustawić do wyjścia ^^


I nadeszła ta chwila. Dziewczyny za kulisami same, a ja trzymałam kciuki, żeby tylko wyszły w dobrym momencie. Ale najpierw formalności. Czy dopuszczamy do obrony? Tak dopuszczamy. Proszę zaczynać od pracy praktycznej, to jest od pokazu mody. Włączyłam muzykę, stanęłam z boku i czekałam.


Chwilę wytchnienia wykorzystałam na oglądanie pokazu i powtórzenie tego, co miałam za moment powiedzieć.

No i oczywiście tak jak się spodziewałam coś się zepsuło - pilocik do slajdów. Wyczerpała się bateria ^^ Na szczęście jeden pan zaraz poleciał poszukać innej. Nie minęło wiele czasu i kontynuowałam swoją obronę. Cała ta sytuacja z baterią miło mnie rozluźniła :)


Tak więc opisałam dokładnie o co chodzi w mojej kolekcji. Próbkę tego mam w poprzednim poście. Slajdy częściowo przesuwały się same, tak je ustawiłam. Potem były jakieś pytania do kolekcji. Następnie streściłam szybko pracę pisemną i w trakcie rozdałam do pooglądania tomiki mang ^^ Z moich zbiorów.
Wszyscy potem zapewniali mnie, że moje przemowy były wyraźne i poprawne. Ja sądzę, że mówiłam bardzo chaotycznie i szybko. No ale stres mógł mi zniekształcić postrzeganie całej sytuacji.

Moja męka skończyła się, gdy nadszedł czas na omówienie aneksu. Profesor od malarstwa na ogół mało mówi w takich sytuacjach. Ale był zaskoczony. Nie widział wcześniej mojej kolekcji. Stwierdził, że świetnie dopasowałam do niej malarstwo ^^ Promotor kolekcji z kolei nie widział wcześniej malarstwa. I też był zaskoczony powiązaniami miedzy jednym a drugim ^^ Dodam jeszcze: na zdjęciach tego nie widać, ale dziewczyny miały mocno pomalowane oczy cieniami w kolorach żółtym, pomarańczowym, różowym, niebieskim, zielonym i fioletowym.


Zaletą bycia pierwszą w kolejce jest to, że szybko jest po wszystkim. Wadą z kolei to, że trzeba czekać do końca wszystkich obron. Moja obrona odbyła się przed 11. Ostatnia skończyła się o godzinie 14. Kilka z nich oglądałam, podczas innych nadzorowałam rozbieranie modelek i pakowałam to co niepotrzebne. Po wszystkim komisja udała się na obrady i wyniki ogłosiła o 14.30. Część koleżanek i modelek towarzyszyła mi do samego ogłoszenia.

Wszystkie broniące się otrzymały ładne oceny (głównie piątki). Nadszedł czas wręczania kwiatów, dziękowania profesorom, gratulowania innym i przyjmowania tych gratulacji. Miło to wspominam.
Zebrałam wszystkie manatki i wpakowałam do auta. Tego dnia bardzo pomogli mi rodzice. Dowieźli wszystko na uczelnię (w tym mnie i jedną modelkę), czekali i robili zdjęcia.
Wsiadłam więc do auta, zaczęłam dzwonić, wysyłać smsy i nerwy nagle opadły.
Poczułam się głodna ^^

Zachęcam do zapoznania się z wcześniejszymi postami z tej serii:
Minął rok, czyli wspomnienie obrony cz. 1 
Minął rok, czyli wspomnienie obrony cz. 2

3 komentarze:

  1. Ale super przygoda, ja mam nadzieję że jak przystąpię nie w terminie to będzie jednak mniej ludzi by się nie krępować. Ja zwykle robię tak by być zawsze ostatnią, najgorsze jest czekanie, ale zawsze można zapytać tych co zaliczyli co i jak, przynajmniej tak było w przypadku innych egzaminów. Gratuluję Ci tego wszystkiego, bo naprawdę trzeba mieć wiele odwagi i być bardzo otwartym by móc zaangażować w swoją obronę innych ludzi i przede wszystkim umieć ich zaciekawić. Moja obrona pewnie będzie jedną z najzwyklejszych i nie nadzwyczajnych nie liczę nawet, że ktoś ją zapamięta, za to będzie mi ciężko zaciekawić ludzi moją okolicą, na której temat jest moja praca dyplomowa, a praca pisemna to już zupełnie inny temat, więc nie wiem jak to się wplecie, no ale zobaczę. Na razie naprawdę jestem pełna obaw i zamiast teraz myśleć na ten temat oddalam to wszelkimi możliwymi sposobami jak to ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygoda rzeczywiście niezła :) Za dwa tygodnie chcę iść zobaczyć obrony koleżanek z mody. Prawdopodobnie zorganizują wszystko w jakimś klubie poza uczelnią :) To dopiero jest wyzwanie ;)

      Całe szczęście nie miałam dużej widowni na obronie (choć miejsc siedzących nie brakowało). Tylko profesorowie i najbliżsi znajomi moi i innych dziewczyn. Ci co wiedzieli o której i gdzie ;)

      Nie wiem jaką obronę planujesz i jakie prace, ale na pewno będzie w jakiś sposób wyjątkowa :) Po wszystkim mam nadzieję, że napiszesz co nieco o tym na blogu ;) I daj wcześniej znać to będę trzymała kciuki ^^

      Usuń
    2. Postaram się dać znać i dziękuję za miłe słowa.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)