niedziela, 2 czerwca 2013

Minął rok, czyli wspomnienie obrony cz. 2

Pora na najważniejszą część mojego dyplomu, czyli kolekcję  
Contrast Girls - mangowa kolekcja dla młodych kobiet.

Może zacznę od formalnych informacji. Na licencjacie mam do zaprojektowania kolekcję 12 modeli. 6 z nich muszę zrealizować (na magisterce 8). Możemy szyć je sami lub zlecać komuś. Profesor lubi jak wyglądają porządnie, więc często zaleca szukać krawcowej. Jako, że moje umiejętności krawieckie nie są najlepsze zdecydowałam się na drugie wyjście. Poszukiwania trochę trwały, ale udało mi się znaleźć trzy panie, które podjęły się zadania. Wszystko było szyte na mój rozmiar. Nie wiedziałam jeszcze jakie modelki będę miała na obronie, więc założyłam że rozmiar S/M będzie odpowiedni. Ostatnie modelki udało mi się znaleźć na 4 dni przed obroną. Połowa z nich wcześniej nie miała okazji przymierzyć żadnego ciucha. Trochę jak rosyjska ruletka ^^ Ale wróćmy do projektów. Wyjaśnię "filozofię" kolekcji.


Moją główną inspiracją była manga grupy CLAMP Tsubasa Reservoir Chronicle, a szczególnie powyższa ilustracja. Na potrzeby stroju pozwoliłam sobie nieco przerobić ilustrację, aby dobrze wkomponowała się w projekt. Usunęłam tło, rozdzieliłam postacie.


Poniżej wzór jeszcze w fazie testów. Próbowałam go umieszczać na różnych tkaninach, różnymi metodami.


Ostatecznie umieściłam go na dużej kokardzie, a dokładniej namalowałam pędzelkiem. Jak to zrobiłam, że wyszło jak z obrazka? Moja mała tajemnica ^^
 

Podobnie było z innymi wzorami. Niżej kadr z manhui (chińska manga) One Nicky Lee. Co ciekawe opowiada ona o młodej modelce zaczynającej swoją karierę. Obok powiększony i trochę poprawiony kadr, który wylądował na kamizelce.



 Poniżej fragmenty wzorów, które trafiły na bolerko i sukienkę.



Graficznymi elementami obecnymi w kolekcji są także japońskie znaki na leginsach i wielkie oczy na tyle spódniczki. Wszystkie wymienione malowane elementy są nawiązaniem do samej czynności rysowania mangi. Nanosiłam je własnoręcznie.


W kolekcji pojawiły się odniesienia do kultury japońskiej: szerokie rękawy, baskinka nawiązująca do fartuszków meido i lolitek, kwiat z pasmanterii odnoszący się do dużych wiązań pasa obi, stójka.


Odniesienia do subkultur i styli: plisowane spódniczki mundurków, zakolanówki, bardzo krótkie spódniczki - kogal, ganguro, yamamba.


Nawiązanie do linii, okienek w komiksie, kresek rysowanych tuszem: pasmanteria, sznureczki.


Zastosowałam różne typy rękawów, a także marszczenia.


Na końcu pozwoliłam sobie zaproponować odwrócone wersje kolorystyczne projektów. Jak zapewne zauważyliście ważną cechą kolekcji jest kontrastowa kolorystyka.


To tyle o projektach. Teraz kwestia praktyczna, czyli jak było z szyciem kolekcji.
Krawcowe spisały się na medal. No prawie. Jakieś poprawki musiały być. Profesorowi zależało, aby uszyte projekty były jak najbardziej zgodne ze szkicami (choć nie zawsze oznacza to, że lepiej wyglądają). Gdy pokazałam uszyte już ciuchy musiałam zaraz nieść je do poprawki, bo "coś" było nie tak. Gorzej było jeśli nie miałam już więcej tkaniny. Tak miałam z białym dżersejem. Niby taka podstawowa tkanina, a sprawiła problem. Musiałam specjalnie zamawiać i jak się potem okazało biel różniła się od bieli, była bardziej żółtawa. W innym miejscu udało mi się dostać jeszcze inny dżersej, tym razem wręcz świetlisto biały. Wymieniane były głównie rękawy, ale całe szczęście różnica odcieni nie rzucała się mocno w oczy.


Jak widać temu body brakuje jednego rękawa. Pierwotne rękawy nie były takie szerokie jak powinny (a ich kształt był skromniejszy), więc trzeba było je odpruć i wszyć nowe. Tutaj akurat czekałam na zamówioną tkaninę, jeden rękaw był już poprawiony (a raczej wykrojony od nowa). Dla jasności: modelka na zdjęciu to ja ^^ Robiłam zdjęcia poglądowe, aby potem udowodnić na konsultacjach, że ciuchy leżą dokładnie tak jak na projektach ^^


Ten komplet w zasadzie jest gotowy. Brakuje mu jeszcze malunku na plecach. Wszystkie elementy graficzne nanosiłam na ostatnią chwilę, tuż przed sesją zdjęciową z koleżankami.



Dwa kolejne zestawy. Sukienka jeszcze bez kwiatowego wzorka. Poprawiany był przy niej pas. Trzeba było specjalnie naszyć kawałek tkaniny z dwoma pionowymi cięciami. Inaczej trzeba by rozpruwać całość i zmieniać konstrukcję. Do poprawki miała też być konstrukcja kwiatu na tyle sukienki. Miała być zmniejszona. Na drugich konsultacjach została jednak zaakceptowana taka jaka była pierwotnie. Drugi komplet: rękawy były w całości wymienione - oczywiście tkanina ma inny odcień. Pierwsze ich wersje były zbyt wąskie. Spodenki noszę na co dzień ^^ Ta niby kamizelka bluzki została uszyta inaczej niż zakładałam, że będzie. Miała przylegać do ciała, a krawcowa zrobiła z niej luźne klapki. No ale o dziwo przeszła konsultacje.



Obawiałam się, że przez to bolerko nie zdążę złożyć gotowości. Krawcowa była bardzo dokładna, ale szyła bardzo wolno. Ze wszystkich trzech dostała najprostsze rzeczy do szycia, zaczęła pierwsza i skończyła ostatnia. Miałam też problem z doborem odpowiedniej tkaniny na bolerko. Z początku wybrałam delikatną, lejącą się. Ale oczywiście nie układałaby się tak sztywno jak na rysunku. Znalazłam ładną bawełnę, ale nadal była za miękka. Na konsultacjach wyszła propozycja krochmalenia tkaniny. Jakoś się z tego wywinęłam. Miałabym kolejny problem, a termin obrony był już niedługo. Po uszyciu bolerka i naszyciu pasmanterii na rękawach całość okazała się "w miarę" usztywniona (a przynajmniej wyglądała tak jak powinna). Dwa pierwsze zdjęcia pochodzą z przymiarki u krawcowej. Nie mogłam pokazać na konsultacjach gotowego stroju, więc pokazałam zdjęcia.


I ostatni strój. Kokarda jest prowizorycznie przymocowana na agrafkę i szpilki. To druga wersja kokardy, pierwsza została odrzucona na konsultacjach. Czemu się nie podobała już nie pamiętam. Być może była za mała. Wzór malowałam na rozłożonej tkaninie. Dopiero potem ręcznie przyszywałam kokardę do sukienki. Wsunęłam jeszcze do niej druty (choć kiepsko usztywniały).

Na koniec dodam jeszcze linki do postów z kolekcją. Zapraszam te osoby, które pierwszy raz zawitały na bloga ;)

Kontrastowe dziewczyny część pierwsza
Kontrastowe dziewczyny część druga
Kontrastowe dziewczyny część trzecia
Kontrastowe dziewczyny część czwarta
Kontrastowe dziewczyny część piąta
Kontrastowe dziewczyny część szósta
Kontrastowe dziewczyny część siódma

Uff.. Długi wyszedł ten post. Ale to jeszcze nie koniec ;)


Jeśli chcecie poznać inne szczegóły dyplomu, zapraszam do postów z tej serii:

7 komentarzy:

  1. Strasznie pasjonujące, znaczy czyta się i jest to takie wciągające i ciekawe. Sporo było przy tym pracy, pewnie też musiałaś nieco pieniędzy wydać na te wszystkie projekty krawieckie. Jednak na pewno warto było, wszystko wygląda pięknie, przynajmniej dla mnie. Gratuluję pomysłu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Opisy i ilustracje częściowo pochodzą z mojej pracy pisemnej. Oczywiście tam nie były takie szczere, raczej oszczędne ;)
      Pieniędzy też na to poszło, ale w porównaniu wydatków z innymi dyplomami wiem, że duużo zaoszczędziłam ;) Dziewczyny u mnie często wydają spokojnie kilka tysięcy na same ciuchy, nie wspominając o innych szczegółach.

      Usuń
    2. Kilka tysięcy? No to mnie zaskoczyłaś. Dla mnie największym wydatkiem na studiach dotąd był zakup aparatu cyfrowego lustrzanki, który był potrzebny tylko na jeden semestr a spłacałam go jeszcze 3 lata i wydruk zdjęć bo poszło na nie aż 300 zł za jednym razem.

      Usuń
    3. Wiesz, jeśli wybierze się drogie tkaniny np. 70zł za metr lub więcej to się trochę nazbiera. Za moją najdroższą dałam 38zł/m. Najtańsza kosztowała 20zł/m. Krawcowe mi też wyjątkowo tanio policzyły (znajomości i uśmiech robią swoje ;)
      Cenę nabijają jeszcze takie cuda jak skórzane tkaniny, profesjonalne plisowanie tkaniny, farbowanie czy choćby zakup naturalnego jedwabiu do malowania.

      Usuń
  2. Fajnie się ogląda proces tworzenia dyplomu :) Super sprawa.
    Zapraszam również do oddania głosu w ankiecie na temat niespodzianki do CANDY:
    http://rondoart.blogspot.com/2013/06/candy-obietnica.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zagłosowałam :)
      O samej obronie też chcecie poczytać? ;)

      Usuń
    2. Taaak! :) (przynajmniej ja bardzo chętnie poczytam)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)