piątek, 31 maja 2013

Minął rok, czyli wspomnienie obrony cz. 1

Uchylę dziś rąbka tajemnicy i opowiem trochę o przygotowaniach do mojego dyplomu licencjackiego.
1 czerwca mija dokładnie rok odkąd uzyskałam tytuł licencjata. Miło jest powspominać jak przebiegał proces tworzenia i sama obrona :) Uznałam, że nie zmieszczę wszystkiego w jednym poście, więc podzielę to na części.

Aneks do dyplomu - malarstwo


 

Zdjęcia powyżej przedstawiają pierwszą martwą naturę za jaką się zabrałam. Ciekawostką jest moje odbicie w lustrze jak wykonuję zdjęcie oraz obrazy na ścianach namalowane przeze mnie. 

Miałam do wyboru wykonać serię prac malarskich lub rysunkowych odnoszących się najlepiej w jakiś sposób do mojej kolekcji dyplomowej. Wybrałam oczywiście malarstwo. Nazwoziłam do domu kilkanaście podkładów introligatorskich, wiaderko farby i malowałam je na podłodze w salonie. Wtedy odkryłam, że używanie wałka z farbą jest bardzo odprężające i przyjemne. Następnie naznosiłam tkanin, pasmanterii i różnych przedmiotów i z miną znawczyni układałam wszystko na podwyższeniu z pufy i kartonów. Każda praca zajmowała mi zwykle jedno popołudnie z wieczorem (ok. 6 godzin). 
Minimalny limit prac to 6. Ja się trochę zapędziłam i wymalowałam 10. W zamyśle chciałam ich stworzyć 16.
Prace następnie jechały ze mną pociągiem na konsultacje. Dobrze, że miałam blisko z pociągu na uczelnię, bo były niesamowicie ciężkie. Sztuka trochę waży.

Rozstawiałam je w holu mojego wydziału i konsultowałam z panem profesorem (i panią od rysunku). Świetnie prezentowały się na tle białych ścian. Niestety na obronie musiałam je postawić na sztalugach. Poniżej wszystkie prace na ostatnich konsultacjach ustawione w odpowiedniej kolejności.




A tu już fotografowanie ich. Ustawiałam je na białym tle tkaniny (oj była zabawa z przyczepianiem jej do ściany). Pstrykałam kilka fotek i lądowały one w programie graficznym. Umieszczałam je w formacie A4, przycinałam co zbędne i czasem nawet odrobinę domalowywałam brzegi. Dostosowywałam jeszcze odrobinę jasność i kontrast. Mniej więcej taka jest obróbka zdjęć prac, które oglądacie na moim blogu.


Pozwolę sobie dodać linki do postów ze wszystkimi pracami :)

Malarstwo do dyplomu 1
Malarstwo do dyplomu 2
Malarstwo do dyplomu 3
Malarstwo do dyplomu 4
Malarstwo do dyplomu 5
Malarstwo do dyplomu 6
Malarstwo do dyplomu 7
Malarstwo do dyplomu 8
Malarstwo do dyplomu 9
Malarstwo do dyplomu 10


Praca pisemna Manga a ubiór młodych Japończyków


No i tu też się trochę zapędziłam :) Napisałam ponad 60 stron, ale sporo zajmowały ilustracje. Z początku nie zamierzałam pisać o mandze - komiksie japońskim. Ta inspiracja wyszła w procesie tworzenia kolekcji. Po wcześniej odrzuconych projektach nie wiedziałam już co mam wymyślić i na konsultacjach palnęłam: a może inspiracja mangą? Ku mojemu zdumieniu przeszło to natychmiast i mimo późniejszych problemów w projektowaniu (i propozycjach zmiany tematu) uparcie trzymałam się tej inspiracji.


Podzieliłam pracę na dwie części: o komiksie i o ubiorach. W pierwszej szczegółowo wyjaśniłam wszystko co dotyczyło mangi - pochodzenie, historię, rodzaje, tematykę, wygląd... W drugim rozdziale odniosłam wpływ mangi na ubiory młodzieży w Japonii - anime, musicale, filmy, kimona, mundurki, cosplay, kawiarnie meido, subkultury i style kogal, ganguro, yamamba, hime gyaru, decora, lolity różnej maści i visual kei.
Przyznam, że poszukując informacji do pracy dowiedziałam się wielu nowych i interesujących rzeczy ;)






Zapraszam do kolejnych postów z tej serii:

Źródła ilustracji:
Brigitte Koyama-Richard, Manga. 1000 lat historii str. 62, 102
http://www.paffio.it/Lady_Oscar/Manga/Luisa%20BN/001/004.jpg
http://www.mangareader.net/160-10338-1/xxxholic/chapter-54.html
http://www.geocities.jp/kayuchanchi/seramyu1-2.jpg
http://klikdotsystems.jp/stronapolska/files/seijinshiki2002/seijin_grupa.jpg
http://i.pinger.pl/pgr304/703717a600225e654e4d15e9/yamamba.jpg
http://rarity.se/wp-content/uploads/2012/03/himegyaru.jpg

poniedziałek, 27 maja 2013

Okno na świat - zachody


Wspominałam już, że z mojego pokoju w Poznaniu mam piękny widok na wschód słońca. Podczas mojego majowego pobytu w domu dotarł do mnie pewien fakt: mogę tam ze swojego pokoju podziwiać piękne zachody słońca. Jakie to szczęście, że miałam przy sobie wtedy aparat...



Nie wiem jak udało mi się wykonać to rozmazanie na poniższym zdjęciu, ale bardzo mi się podoba ^^


 Parę zdjęć budynków albo raczej dachów. To niebo ma przepiękny odcień.




 I na koniec jeszcze słońce chowające się za drzewa.

  
 

czwartek, 23 maja 2013

Akademickie historyjki

W środowiskach uczelni artystycznych często krążą niesamowite historie. Od starszych kolegów lub koleżanek można dowiedzieć się mnóstwa rzeczy. Czasem to fakty, a innym razem zmyślone historie. 

Na uwagę zasługują te o plenerach malarskich. Często są zakrapiane alkoholem, ale znajdą się też ziółka. Słyszałam o sytuacji jak studenci (pod wpływem nieznanej mi substancji) oddawali hołd naszyjnikowi Hermiony Granger. Czasem rozkładali przybory malarskie na środku wysepki na szosie i malowali widoczki (tak akurat ja zrobiłam). Mieszkańcy i przechodnie patrzyli się dziwnie... Ciekawe widoki do rysowania można też znaleźć na cmentarzu. Pamiętam jak kilka osób robiło ogromne bańki mydlane w pewien pogodny dzień. Ciągle były głośne imprezy, ale ja akurat bardzo twardo spałam;) Trzeba wspomnieć, że profesorowie też nie byli święci, ale to już wiem tylko z opowieści.

Studenci fotografii często "włamują" się do opuszczonych budynków. Czego nie zrobi się dla artystycznych zdjęć z klimatem. Zniszczone budynki, cegły, gruz... Muszę kiedyś spróbować wykonać takie zdjęcia...

Często prawdą jest, że nasze makiety lub instalacje tworzymy ze śmieci. Spójrzmy trzeźwo. Materiały plastyczne, tektury, kleje są drogie. Każdy student uczy się coraz bardziej kombinować jak tańszym kosztem stworzyć coś ciekawego. Wiele razy wykorzystujemy te same podkłady i brystole. I co ważne makiety często są tak skonstruowane, aby można je było łatwo złożyć i przewieść na uczelnię.

Artyści mało zarabiają. Bardzo mało. Wielu z nich bez innej pracy (często nie związanej ze sztuką) nie jest w stanie przetrwać. To smutna prawda. W tych czasach ludzie nie interesują się sztuką. Przecież jest kino, telewizja, kręgle. Wielu moich profesorów pracuje na kilku uczelniach i często muszą przejeżdżać pociągami setki kilometrów.

Artysta-student potrafi posługiwać się różnymi narzędziami i materiałami. Mam na myśli młotek, gwoździe, kleje, piłki, lutowanie, spawanie, malowanie wałkiem, stosownie trujących substancji (kwasy, rozpuszczalniki). Trzeba być wszechstronnym. Taki student jest też często klientem sklepów budowlanych i skupów złomu. Nawet jeśli zajmuje się ubiorem jak w moim przypadku ;) W swojej szafie mam w tym momencie kilka rodzajów kabli i drutów, lutownicę, młotek, kombinerki, kilka rodzajów gwoździ, wałki do malowania, wielkie wiaderko farby, folię malarską i butelkę rozpuszczalnika. Ostatnio gości też styropian :)

Obserwując ludzi w środowisku artystycznym (lub w nim przebywając) stopniowo przyzwyczajamy się do rzeczy niecodziennych. Nie dziwią nas już gołe modelki, gnijące owoce z martwych natur ani makiety krytykujące i ośmieszające znane marki/firmy. Wszystko dozwolone ^^ (choć czasem wygląda to kiczowato lub kontrowersyjnie)

poniedziałek, 20 maja 2013

O zwierzętach - grzech siódmy

Lenistwo rudej pchły

Była sobie pchełka mała,
która w słońcu się ciągle wylegiwała.
Takie duże było już jej lenistwo.
że nie działało na nią w pobliżu psisko.
Nie podziałał nawet fakt,
że ten psiak mnóstwo gęstej sierści miał.
Mogłaby się w niej zanurzyć bez pamięci
i tym samym nieźle biedaka pomęczyć.
Przy okazji by się syto pożywiła,
gdyby się jego krwi napiła.
A jej nie chce nic się robić
tylko woli czas na słońcu trwonić.
Jaki morał będzie z tego?
 Zdechnie, bo przez lenistwo
nie posłuchała instynktu swego.

piątek, 17 maja 2013

Wojna z gołębiami potrafi dostarczyć twórczych pomysłów


Mieliście kiedyś problem z gołębiami? Ja mam od paru miesięcy. Ktoś wyrzuca przez okno jedzenie na trawnik w okolicy mojego balkonu. No i oczywiście te ptaki już któryś raz usiłują założyć na balkonie gniazdo. Na razie bezskutecznie. Mój Kocurek je przepłasza. Gdyby nie współlokatorzy to sprowadzilibyśmy małego kociaka bojowego. 


Gdzieś w internecie wyczytaliśmy, że warto zawiesić płyty CD na linkach. Przez jakiś czas odstraszały gołębie...







Któregoś dnia wpadłam na pomysł, żeby spróbować wykorzystać płyty CD do pewnych projektów biżuteryjnych. Zrobiłam pierwszą próbę, drugą i nie mogłam się napatrzeć z zachwytu :) Do dzisiaj powstało całkiem sporo przedmiotów i na pewno to nie ostatnie. W przyszłym miesiącu powinnam zacząć je fotografować ^^



wtorek, 14 maja 2013

Kadr z rzeczywistości


Oprócz zwykłego malowania martwych natur zdarzało mi się malować pod konkretne tematy. Na przykład, miałam zadanie, aby przez okres kilku miesięcy malować jeden wybrany kadr z rzeczywistości.




Na czym to polegało?
Wybierałam sobie jakiś widok przez okno, jakiś fragment pomieszczenia, który przez dłuższy okres się zmieniał. Najprościej to wytłumaczyć na podstawie pejzażu. O każdej porze roku ten sam widok wygląda inaczej, raz pada deszcz, innym razem świeci słońce, drzewa zielenieją na wiosnę, by potem na jesień zgubić liście. Taki fragment malowałam właśnie w różnych porach roku, przy innym oświetleniu, z nieco innych miejsc.
W moim wykonaniu wyszło to raczej średnio, bo koszmarnie jeszcze wtedy malowałam. Dodatkowo miałam wiele innych zajmujących zajęć. Widok przez okno był nieciekawy, więc wybrałam sobie roślinki w pokoju.
Jak łatwo można się domyślić wszystkie prace namalowałam jednego dnia ^^

Na swoją obronę mam fakt, że bardzo podobne zadanie wykonałam już poprawnie. Na zajęcia z fotografii założyłam sobie, że sfotografuję drzewo widoczne przez kuchenne okno. Wykonałam całe serie zdjęć w kilku różnych miesiącach. Zdjęcia z postu Tryptyk okienny pochodzą ze wspomnianych zbiorów.