wtorek, 23 kwietnia 2013

Akty kobiece

Z początku nie chciałam ich wrzucać, ale stwierdziłam, że nie mogą być chyba takie złe. Mają oczywiście sporo wad, z których zdaję sobie sprawę. Moje ostatnie akty. Nie ostatnie w życiu (mam nadzieję), ale te które powstały dwa lata temu i w zeszłym semestrze. 



Dwa akty tej samej modelki. Pozostawiają wiele do życzenia.
Poniżej akt z zeszłego semestru. Jest już niby lepszy, ale nie do końca czuję tą metodę gładkich cieni. Myślę, że na mniejszym formacie mogło by mi wyjść lepiej. Najbardziej w tej pracy podobają mi się stopy (i tło;).


Zastanawiam się nad zmianą techniki malowania aktów. Prawdopodobnie lepiej sobie poradzę. Jeśli będę miała w najbliższym czasie szansę, to namaluję akt szpachelką.

3 komentarze:

  1. Oczywiście nie znam się na technikach malarskich ,ani na rysunku,ale mnie się Twoje prace bardzo podobają;)
    Jejku ile to musi być roboty,żeby powstał taki obraz;)
    Pozdrawiam Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) z początku malowałam po ok. 10 godzin (lub więcej) jedną pracę. potem czas się zmniejszył do 4-6 godzin w przypadku martwych natur. Męczy się głównie mózg, dłoń i plecy ;)

      Usuń
  2. Faktem jest, że ów akty doskonałe nie są, aczkolwiek w tej formie też stanowią rodzaj sztuki. Było kilku malarzy, którzy malowali bardzo prosto ujmę, mieli taką dosyć prostą technikę moim zdaniem, proste kształty, czasem nawet nieanatomiczne, a dziś ich prace są uznawane i szanowane. Mnie się akurat niektóre z nich nie podobają, ale gusta są różne. Twoje prace do najgorszych nie należą, poza tym każda praca, której poświęciło się czas i swój wysiłek zasługuje na uznanie. Co do zmiany techniki, spróbuj! Chętnie zobaczę Twoje kolejne prace w innej technice. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)