poniedziałek, 18 lutego 2013

Autor to też człowiek i ma swoje prawa

Ostatnio głośno jest o łamaniu praw autorskich w sieci. Jeden przykład przytoczyła mi Mkr w komentarzu do postu Kopiuj wklej parę miesięcy temu. A tymczasem wczoraj przeczytałam o kopiowaniu materiałów i zdjęć z bloga o rety! czyli zszyć, rozpruć i tak dalej... Te sprawy są zawsze przykre dla autorów, którzy poświęcają często wiele godzin na przygotowanie posta. 

O prawach autorskich jeszcze kilka lat temu mało kto słyszał. Obecnie społeczeństwo jest ich coraz bardziej świadome. Zawsze jednak znajdą się osoby, które nic na ten temat nie wiedzą. Wiele przypadków łamania tych praw w sieci wynika z ich nieznajomości. Są to osoby przeważnie w młodym wieku, nastolatki i młodzież, ale zdarzają się także ludzie dorośli, którym nie chce się czegoś samemu napisać lub sfotografować. A nacisnąć kopiuj i potem wklej jest bardzo łatwo. Wykryć takie kradzieże jest dosyć trudno, bo często sprawcy przycinają zdjęcia, wymazują znaki wodne i napisy.

Wrzucając swoje prace na bloga jestem niestety od początku świadoma, że ktoś może je nielegalnie wykorzystać. Od momentu publikacji każdy tekst i zdjęcie zaczyna żyć nowym wolnym życiem. Nie jestem w stanie kontrolować do kogo trafi i jak je wykorzysta. Zostaje mi tylko liczyć na życzliwych ludzi, którzy wykryją taką sytuację. Mogę umieszczać znaki wodne i napisy, ale uparty złodziej usunie je w programie graficznym. Mogę wyłączyć możliwość kopiowania na blogu, ale wystarczy zrobić print screen i jest kopia. Choćbym nie wiem jak się uparła nigdy nie wykluczę na 100% możliwości kradzieży. Chyba, że nic nie będę wrzucała do internetu. No ale to się mija z celem prowadzenia bloga. Muszę się przyznać, że mam wiele jakiś pomysłów i gotowych grafik czy zdjęć, ale nie piszę i nie pokazuję ich na blogu właśnie z obawy o możliwą kradzież. Czekam na lepszy czas, gdy będę mogła je lepiej wykorzystać i mniej martwić się wykorzystaniem ich przez obce osoby.

Gdy wykryjemy już taką kradzież ciężko jest ukarać złodzieja. Nawet jeśli mamy dowody to najczęściej osoba ta po nagłośnieniu usuwa skradzione teksty, zdjęcia, blokuje stronę lub usuwa. W każdym razie zostaje publicznie skrytykowana (to zbyt delikatne słowo) przez środowisko internetowe i administrator serweru, portalu itd. blokuje taką osobę. Na zadośćuczynienie w postaci pieniędzy czy nawet przeprosin winowajcy nie mamy co liczyć. Jeśli jesteśmy uparci możemy zgłosić taką sprawę na policję i złożyć sprawę w sądzie. No ale to już jest bardziej kłopotliwe. Jeśli nie mamy pewności, że coś takiego się nam opłaci (czyli adwokat, koszty ewentualnego procesu, wartość skradzionego mienia, możliwe odszkodowanie) nie warto się kłopotać. Takie sprawy trochę trwają i zawsze kosztują.

Słyszałam o sytuacjach, kiedy to jakieś większe firmy zapraszały na rozmowy kwalifikacyjne młodych ludzi i zlecali w ramach testu wymyślenie czegoś czy stworzenie na szybko. Potem odsyłali wszystkich z kwitkiem i nielegalnie bez wiedzy autorów wykorzystywali te pomysły dla własnych celów zarobkowych.

No ale nie ma co dramatyzować. Złodzieje zawsze byli i będą. Musimy być jak najbardziej świadomi naszych praw i najlepiej jak potrafimy chronić naszą pracę. Często pomogą nam inne miłe osoby, które wesprą czy poinformują o kradzieży. Trzeba mieć nadzieję, że ludzie w końcu się nauczą szanować własność innych, aby w przyszłości było jak najmniej takich przykrych spraw.


PS. Z boleścią zaczęłam umieszczać na zdjęciach adres bloga. Postaram się, aby jak najmniej przeszkadzał w oglądaniu zdjęć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)