czwartek, 10 stycznia 2013

Body - podejście drugie

Wczorajszy dzień w kilku momentach mnie zaskoczył. Najpierw ta sztaluga, potem duuży obiad i wieczór ze ze znajomymi. Ciasto było pyszne, a kolczyki są przepiękne. Ośmielę się stwierdzić, że pasują do moich oczu ^^ Było dużo żartów, tańców, śmiechu. Takich urodzin dawno nie miałam. Myślę, że to obecność ludzi sprawiła mi największą przyjemność. 
......................................................................................................................................................................
A teraz sprawozdanie z szycia mojego drugiego body.


Wykonanie wstępnego projektu zajęło mi może kilka minut. Na zajęciach z konstrukcji po przedstawieniu dostałam "pozwolenie" na szycie tego właśnie modelu. Wybrałam trzy kolory dzianiny: żółtą, białą i czarną.

Nie traciłam więc czasu. Szybciutko przekształciłam konstrukcję z poprzedniego body na pergaminie i wycięłam. Ułożyłam szablony na tkaninach, wykroiłam i wzięłam na uczelnię, aby skorzystać z overloka. Wyjątkowo owa maszyna nie sprawiała mi żadnych problemów, więc szybciutko obszyłam wszystkie kawałki. Jeszcze tego samego dnia zabrałam się za zszywanie poszczególnych części.



Wypadałoby pokazać na jakiej maszynie szyję w domu od niedawna :) Singera 4411 nabyłam w październiku. Na razie spisuje się świetnie. Do szczęścia brakuje mi jeszcze overloka. Jak wspominałam na razie korzystam z overloka uczelnianego.


Poniżej przód i tył górnej części body.



Przód i tył body już połączone z dołem.



Były małe kryzysy w szyciu jak zwykle - tkanina dwa razy została wciągnięta przez mechanizm. Troszkę się z nią nasiłowałam. Zaskoczenie przyszło, gdy okazało się, że mam nierówno zszyte górę i majtki w talii. Dwa razy musiałam z każdej strony pruć i ponownie przeszywać, żeby wyszło jako tako równo.




Body gotowe do pierwszej przymiarki.



W końcu ucieszona zrobiłam sobie przymiarkę. Bałam się, że znowu pójdą jakieś szwy, więc delikatnie założyłam ciuszek szczególnie uważając na łączenia w talii. Spojrzałam w lustro i ... poczułam się jak bohaterka komiksu Marvela ^^ Jak Wonder Woman ^^ 

Nie sądziłam, że uzyskam taki efekt :) Szkoda tylko, że ciężko znaleźć klientów superbohaterów ^^

Wracając do body - powolutku podwinęłam to co trzeba. Bałam się, że krzywo to zszyję, ale wygląda całkiem przyzwoicie.








Podczas kolejnej przymiarki wyszło, że strój nie utrzymuje się na piersiach. Trzeba więc dorobić ramiączka. Planowałam je od samego początku, ale w trakcie pracy zrezygnowałam z nich. No więc wycięłam z dzianiny odpowiednie paski, podwinęłam i przypięłam szpilkami. Efekt jednak mnie nie zadowalał. Wyszukałam czarne gumki i to je ostatecznie przyszyłam. To właśnie przez ramiączka bardzo długo zwlekałam z ostatecznym skończeniem body i opóźnił się ten post. Przedstawiam gotowy strój.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)