środa, 5 grudnia 2012

Troszkę o ...

Jednym z narzędzi malarza jest sztaluga. Ale bez niej też się można obyć ;)

Swoją stołową sztalugę dostałam na osiemnastkę. Jest dosyć mała i wielkich formatów na niej nie namaluję, ale przydała się niejeden raz.


Na takich sztalugach maluję na uczelni. Wolę tą z tyłu. Ta ustawiona frontalnie jest strasznie ciężka i źle się ją przesuwa. Zakup takiej konkretnej sztalugi to koszt ok. 300-400 zł. Mam nadzieję, że kiedyś taką sobie sprawię.
Potrzebna jest jeszcze płyta, którą układa się na sztaludze i przypina do niej brystol lub podkład. Już nie raz taka spadająca płyta omal nie zrobiła mi krzywdy :) Jest dosyć ciężka.


Przy sztaludze można stać lub siedzieć. Są różne typy i rozmiary sztalug. Jedne wyglądają jak te ze zdjęć, inne stoją na trzech nogach. Są także składane sztalugi plenerowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)