poniedziałek, 12 listopada 2012

Martwa natura nie taka straszna

Bywają takie sytuacje, że nie zawsze można malować na uczelni. Raz się zachoruje, innym razem żadna z dostępnych martwych natur się nie podoba... Wtedy nie zostaje nic innego jak stworzyć własne martwe w domu. Tu najczęściej pojawiają się pytania: jak ja ją ułożę? gdzie postawię? przecież nie mam miejsca!

Też tak na początku myślałam. Potrzebowałam nowych martwych na aneks do dyplomu, najlepiej w podobnym stylu i tematyce. Na uczelni kompozycje do malowania różniły się między sobą drastycznie, więc nie zostało mi nic innego jak stworzyć swoje własne. Mój pokoik w domu był trochę mały, ale po odpowiednich pertraktacjach przekonałam domowników (przyświecał mi cel wyższy w formie pracy dyplomowej), aby mój "śmietnik" stanął ..... na środku salonu, do tego w przejściu przy schodach. Miałam tam dużo miejsca na ułożenie samej martwej natury jak i na nowe stanowisko pracy. Z racji braku dużej sztalugi pomagałam sobie innymi meblami.
Kolejnym etapem było zbieranie różnych elementów do ekspozycji. Przeszukałam wszystkie szafy i pomieszczenia i uzbierałam pokaźny zestaw mniej lub bardziej przydatnych przedmiotów. Układanie tego wszystkiego wbrew pozorom było dość przyjemne i proste. Potem było już tylko malowanie i kilkukrotne zmienianie moich martwych natur.

W najbliższym czasie zamierzam ponownie tworzyć swoje martwe natury. Będzie to wyzwanie, ponieważ dysponuję tym razem tylko małym pokoikiem (gdyby nie nadchodząca zimna opcją byłby również balkon). Niedaleka przyszłość pokaże czy mi się to powiedzie i z jakim skutkiem.

A na koniec to co tygryski lubią najbardziej, czyli zdjęcia ^^




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)