sobota, 10 listopada 2012

Fioletowa panna z mojej ściany

Koniec owijania w bawełnę i czas ruszyć z czymś konkretnym :)


Od czterech lat maluję. Nie sądziłam, że tak to polubię. W ciągu roku nauczyłam się jakiś podstaw, w kolejnym roku zaczęłam szukać własnego stylu. I tak stopniowo wyglądało to coraz ciekawiej. Nadal się uczę i wielu rzeczy jeszcze nie potrafię, ale ćwiczenie czyni mistrza. 
A teraz coś o powyższym obrazku: format 20x50, płótno, akryl. Wzorowałam się na jakieś ilustracji i ją nieco przekształciłam pod własne widzimisię. Nie jest to moja typowa praca, na co dzień maluję martwe natury i to w tym się czuję najlepiej. A to jest obrazek na "wyzbycie się". Jak na złość po wielu miesiącach jest nadal w moim posiadaniu i z powodu braku innego pomysłu jak się go pozbyć, wisi obecnie nad moim biurkiem. Swoim wzrokiem prześladuje mnie ta panna w każdym kącie pokoju...


PS. obraz na sprzedaż

4 komentarze:

  1. Jak ja bym tak chciała malować!Mnie trudności przysparza namalowanie oka na moich robionych ludkach;(może pokażesz kiedyś jakieś proste metody?
    zerknij na mojego nowego posta i koniecznie przeczytaj koniec;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź :) Zastanowię się nad tym...

      Usuń
  2. Ciekawy ten obraz. Przede wszystkim podoba mi się kompozycja kolorystyczna, bardzo udane zesdtawienie i całość w przyjemnej harmonii :) pozdrawiam i dziękuje za odwiedziny na moim blogu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki i nie ma za co :) dziwnym trafem przegapiłam ten komentarz i dopiero przy porządkach go zauważyłam ;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)