piątek, 16 listopada 2012

Co ma martwa natura do kuchni?

Ciąg dalszy moich rozwodzeń nad martwą naturą. Nie sądziłam, że aż tyle tego wymyślę :)

Praktycznie każdy w swoim życiu robił jakieś zdjęcia. Jednym to wychodzi lepiej, innym gorzej. Wiadomo, nie każdy ma do tego smykałkę albo chęci. W ramach uczelni uczestniczyłam w zajęciach z fotografii. Najpierw było troszkę teorii, a potem wszyscy z zapałem (mniejszym lub większym) przystąpili do pstrykania fotek na zaliczenie semestru. No ale jaki związek ma martwa natura z fotografią? Otóż jednym z tematów okazała się ...... Martwa natura.

Z lekką niechęcią musiałam się zabrać za przygotowanie jakieś martwej do obfotografowania. Widziałam to mało optymistycznie, ale co poradzić. Trzeba, żeby zaliczyć. Aby sobie jakoś na początek ułatwić ustawiłam aparat na kolory czarno-białe i zaczęłam rozglądać się w poszukiwaniu "czegoś". Niedługo potem znalazłam w szafce w kuchni nieużywane filiżaneczki, które okazały się świetnym pomysłem. Zdjęłam obrus z wielkiego owalnego stołu i przystąpiłam do pracy. Chcecie poznać efekty?






2 komentarze:

  1. Zrobione "z przymusu" a jednak bardzo fajnie wykonane:)
    Trafiłam tu przypadkiem i jestem pozytywnie zaskoczona, przyjemne miejsce do którego jeszcze wrócę;-)
    Pozdrawiam!
    IL.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)