środa, 21 listopada 2012

Ależ naszła mnie dziś ochota na jagodową farbę...

Kolejny jesienny dzień i kolejne zajęcia na uczelni. Dziś - pracownia malarstwa ^^


Środa to dzień mojego całodniowego siedzenia (lub stania) przy sztaludze i malowania. Obładowana farbami i wielką teczką wybrałam się na uczelnię. W pracowni po dłuższej chwili wybrałam odpowiednie miejsce i obiekt do malowania, rozłożyłam się i zaczęłam. Mimo że grzejniki były ciepłe to i tak troszkę zmarzłam. A oto moje stanowisko pracy.


Wybaczcie jakość zdjęć. Robione komórką. Znajome farby... Gdzieś je ostatnio widziałam na blogu... Hmm...


Poniżej moja dzisiejsza praca malarska. Zwykle potrafię zamalować więcej powierzchni, ale byłam dziś umówiona na uczelni z Rudą, żeby posiedzieć troszkę w pracowni krawieckiej. Jak widać maluję na zagruntowanym podkładzie (będzie o tym osobny post - jest już przygotowany).


Poniżej również ta sama praca, ma parę szczegółów więcej. Zdjęcie zrobione już w innym pomieszczeniu i przy innym oświetleniu. Wyraźnie widać różnicę barwy. U góry wyszedł bardziej pod granat. Ten niżej jest bardziej bliższy rzeczywistości. To taki jagodowy kolor ^^


Wiem, wygląda bardzo niedbale, ale to dopiero podmalówka. Dopiero pierwsze warstwy farby na ogólnym szkicu. Zawsze to tak nieciekawie wygląda na początku. Dużo lepiej też prowadzi mi się pędzel po jednej choć cieniutkiej i rozwodnionej warstwie farby. Takie mam wrażenie. W wielu miejscach jeszcze nie położyłam w ogóle farby. Ale nie martwię się. Zrobi się to ze spokojem w kilka godzin. Nie muszę się śpieszyć ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony mi czas i komentarze.
Pozdrawiam Iselle ;)